- Hej Abba - Powiedział Visdomir materializując się w nogach jej łóżka. Abi leżała w skrzydle szpitalnym była nieprzytomna przez całą noc ale teraz już na szczęście wstała. Usiadła na nim i ze zdziwieniem nie czuła żadnego bólu w ręce. "Czy może to mi sie wszystko przywidziało?" pomyślała Abi i uznała że to był sen. "Jeśli Visdomir o tym coś powie to to była prawda a jak nie to nie" znowu pomyślała i machinalnie kiwła głową na boki
- Coś się stało? Słyszałem że przeszłaś próbe śpiewająco i teraz możesz już używać magii! - Powiedział rozchachany Visdomir patrząc jej prosto w oczy. W jego oczach grały wesołe iskierki a ona zdecydowała odrzucić wątpliwości, czy może coś złego stało sie podczas próby. Spróbowała użyć magii i ze zdziwieniem poczuła, że jest w stanie wyczuć w sobie magiczną siłę, ale jest słaba i leży uśpiona gdzieś w niej
- Próbujesz użyć magii? To nie będzie takie łatwe, najpierw musisz poćwiczyć zaklęcia i poznać magiczne formuły! - Powiedział Visdomir patrząc na jej zmagania, gdy nagle...
- Jak pan się tu dostał!!!? Proszę natychmiast opuścić skrzydło szpitalne bo teraz nie ma pory odwiedzin!!! - Krzyknęła pielęgniarka
- No to pa Abba. - Powiedział rezolutnie Visdomir i cmoknął ją w policzek a potem zniknął z cichym pyknięciem a Abi się zarumieniła. Pierwszy raz ją pocałował...
- Echhh ci chłopacy! - Powiedziała zrezygnowana pielęgniarka dając głowę do góry i ręce na dół i wyszła z pokoju a Abi obejrzała podarunki szpitalne obok swojego łóżka od Neli (rękawiczki skórzane) , Thane'a (książka do magii powietrza Cyry Mihawk z podpisem odręcznym "Dla Abigail Knox od serdecznego nauczyciela") i Julki (gremlińskie cukierki wszystkich smaków) a potem poszła spać.
***
Po jakimś czasie Abi została wypisana ze szpitala i wróciła do dormitorium. Nikt nie wspominał o tajemniczym wybuchu ręki Abi, a na samej ręce nie było żadnego śladu, więc Abi nie myślała o tym i myślała, że wszystko poszło gładko. Dziewczyna przygotowywała się do pierwszych lekcji, które miała mieć już jutro - fechtunku z Nelą i zaklęć z Thane'em zwiedzając też zakamarki Bracady. Odkryła wiele fajnych miejsc w które zdecydowała zabrać Julke gdy tylko będzie miała czas. W końcu trafiła na targ i zaczęła szaleć z zakupami!
- Poproszę te owoce i tą chustke - powiedziała Abi lawirując między straganami. Dostrzegła jeszcze fajny czerwony wisiorek w kształcie jajeczka
- Niech pani zapakuje też ten! - Powiedziała a cyganka uśmiechnęła się miło i sprzedała jej rzeczy za 5.60 dukatów. Ona zapłaciła i wróciła do dormitorium, gdzie powitała ją Nela i milcząca Doris. Zamknęła się w pokoju i przysiadła w oknie na łóżku. Spoglądając w toń bracadzkiego jeziora myślała... "Jeszcze kilkanaście dni temu byłam niewolnicą Jabarkasa, bezsilną i nigdy bym się nie spodziewała, że mam w sobie siłę magii... Co jeszcze skrywa dla mnie los? A Visdomir..." - Przypomniała sobie jego cmok i z zaskoczeniem poczuła dreszcz. pomyślała o jego ustach i chciałaby dotknąć ich swoimi...Chciałaby żeby ją objął... "Nie! Nie teraz Abi! Masz ważniejsze rzeczy do namysłu!" Krzyknęła w myślach i zabrała się do czytania książki od Thane'a a potem zgasiła magiczną lampkę i poszła spać.
***
- Witaj Abi! Jak leci? - Powiedział zawsze serdeczny dżin gdy Abi weszła do jego komnaty w szkole magii. Była troche wkurzona bo rano pokłóciła się z Doris a Nela obydwie wykopała za drzwi, a to Doris zaczęła. Thane miał na sobie oprócz standardowego turbanu złote arabskie buty z odginanymi końcami i niebieskie spodnie alladynki, a wraz ze swoimi zakręconymi wąsami i brązowym płaszczem wyglądał jak postać z 1001 nocy. Abi oduśmiechnęła się i podeszła do niego bliżej a on oderwał się ze swojego krzesła i zbliżył się do niej na odległość metra. Był od niej trochę wyższy ale nie aż tak, więc nie musiała zadzierać głowy żeby patrzyć mu w oczy
- Przeczytałaś już trochę mojej książki? Na pewno pomoże ci w dzisiejszych zajęciach! - Powiedział i nagle odkrył swoją szatę wyciągając długą różdżkę z drewna jabłoni. Miał na sobie zdobiony niebiesko- złoty kubrak i czerwony materiałowy pas. - "Fajna moda" - pomyślała Abi i zaczęła wyobrażać sobie swoją sylwetke w ubraniach z bracady. Dziewczyny nosiły czasem półprzeźroczyste opaski na usta i wiele klejnotów...
- Abi! Skup się! - Thane wydobył ją z refleksji i dostrzegła, że przed nimi jest tablica, na której nauczyciel wypisywał teorie rzucania magicznego pocisku
- Aha już już! Przeczytałam trochę i doszłam właśnie do tego czaru a poza tym wszystko dobrze. - Odpowiedziała Abi trochę się rumieniąc, bo nauczyciel przyłapał ją na roztargnieniu. "W byciu wojowniczką ważna jest siła woli. Nie mogę się tak rozpraszać bo nigdy nie pokonam Jabarkasa." - Pomyślała Abi i zdecydowanie kiwnęła głową
- Wspaniale! Być może będziesz moją najlepszą uczennicą! Jesteś gotowa na lekcję? - Zapytał miło Thane i spojrzał na nią stojąc w lekkim rozkroku wzróconym w jej stronę a w nią znów uderzyło to dziwne uczucie, co kiedyś, jak spotkała go pierwszy raz. "Chociaż dobrze go nie znam, czuję, że mogłabym mu wszystko zdradzić... Dziwne... może to magia dżinów bo przy neli też czuje się bespiecznie"
- Oczywiście! Niech mnie pan nauczy władać moją mocą! - Powiedziała Abi otrząsając się z refleksji
- Więc takie jest twoje pierwsze życzenie? A poza tym nie musisz do mnie mówić na Pan. Mówmy do siebie po imieniu, chyba że chcesz tak mnie nazywać - Powiedział Thane i mrugnął porozumiewawczo.
- Życzenie? - Zdziwiła się Abi i patrzyła na niego z wywaloną buzią
- Tak. Legendy o dżinach poniekąd są prawdziwe, możemy spełniać życzenia innych... W miarę możliwości. Ty też to potrafisz Abi i już tego doświadczyłaś nawet nie znając swojego dziedzictwa. W tobie zogniskowało się życzenie wszystkich dziewczyn w twierdzy, życzenie wyzwolenia z niewoli. Stałaś się symbolem rewolucji w twierdzy, a wszystko dzięki pragnieniom... - Mówił zamyślony Thane patrząc w ziemię ale szybko zwrócił swój zwrok na Abi i się uśmiechnął - Teraz wspólnie pragniemy, byś nauczyła się władać magią. Pozwól mi sobie pomóc, a pokieruję twoją mocą i wykonasz swój pierwszy czar - Powiedział Thane i podszedł do niej do tyłu zaczynając ustawiać ją do czaru. Poczuła delikatny dotyk jego niebieskich dłoni które ostrożnie ustawiały ją w pozę do czarowania.
- Mam jeszcze jedno pytanko które mnie ciekawi. Jaka magiczna krew płynie w tobie? Jeśli mogę o to zapytać - Powiedziała abi i usłyszała jego głos od razu obok swojego ucha bo ją ustawiał i jego głowa była koło jej głowy
- Należę do rodu Bahr, mistrzów energii wody, ale umiem też magię powietrza. Te moce wzajemnie się dopełniają... - odpowiedział Thane - już. Jesteś gotowa! Widzisz tamten flakon? - zapytał a ona spojrzała przed siebie i zobaczyła szklanie naczynia ustawione na stole - szczel w niego swoją czystą energią powietrza. Pamiętasz formułę z książki? - Zapytał sprawdzając jej wiedze
- Rasasat saharia. - Wydeklamowała Abi i nagle poczuła, że nie kontroluje przepływu swojej mocy. Silny pęd powietrza iskrzący na żółto i na niebiesko wyleciał z jej złączonych rąk a siła odrzutu walła ją do tyłu prosto na Thane'a i razem wywalili sie jak dłudzy do tyłu ale czarodziej uchronił ją od upadku.
- Hahahaha! - Zaśmiali się obydwoje i spojrzeli na stół. Wszystkie naczynia po walnięciu o ściane były roztuczone. Abi poza tym czuła się troche zmęczona - nie miała jeszcze wiele many do użycia naraz
- Twoja siła wizualizacji jest bardzo duza. Musimy popracować nad celnikiem i... Nie używaj świętego języka na zwykłych lekcjach! Za takie postępowanie uczniowie dostają kary na cały tydzień! - Zaśmiał się Thane wykonując pare gestów różdżką i scalił zepsute flakony. Potem jeszcze troche pogadali o Bracadzie i sie pożegnali.
- Następne nasze zajęcia odbędą się na polu. - Powiedział Thane kładąc jej rękę na ramieniu - I pamiętaj, żeby doczytać do rozdziału o Szybkości! - rozczochrał jej włosy i wyszła z jego gabinetu. Rozweselona zbiegła po schodach i udała się na plac walki, by poćwiczyć umiejętności bitewne z Nelą.
***
- Hej Abi! Jak było na lekcjach zaklęć? - Zapytała Nela ubrana w tradycyjny dżinowski kostium do walki. Miała odkryty brzuch i elementy zbroi na biuście i pasie w dół. Abi też tak się ubrała na czas pojedynków i bardzo dobrze czuła się w takich ciuchach "są stworzone dla mnie" - myślała
- Po prostu świetnie! Thane jest dla mnie bardzo miły mimo tego, że rozwaliłam mu pół biura swoją magią! - zaśmiała się Abi a nela zrobiła zdziwiony zwrok i jej brew poszybowała w górę
- Thane?
- Jesteśmy na ty, tak samo jak z tobą. - Powiedziała Abi i mrugnęła do Neli
- W porządku. - Zamilkła Nela i po chwili uśmiechnęła się dziarsko i powiedziała - Musisz pamiętać abi, że jesteś wojowniczką. Magia dla wojownika jest tylko dodatkiem, którym posługuje się albo w ostateczności albo po to żeby pobłogosławić swoje oddziały. Najważniejsze dla wojowniczek takich jak ja i ty jest...? - Nie dokończyła i spojrzała na Abi oczekując odpowiedzi
- Walka? - Powiedziała Abi niepewnie
- Obrona! - Powiedziała głośno Nela podnosząc głowę do słońca - wojownicy twierdzy są specjalistami w Ataku. Jeśli chcemy z nimi walczyć, musimy bardzo dobrze osłaniać się od ciosów walki. Na pewno tego na sobie doświadczyłaś, bo jak słyszałam, to pogruchotałaś kości Krellion - mrugnęła do niej okiem - ale byłaś całkowicie nieosłonięta. Równie ważne w walce jest atakowanie przeciwnika i ochrona przed nim, czego nauczysz się na moich lekcjach. Miecze w dłoń! - krzyknęła Nela i jakaś dziewczyna podbiegła do nich a Abi ze zdziwieniem zauważyła, że to Julka
- Będę ci kibicować! - powiedziała Julka przyglądając się pojedynkowi z boku.
- Dzięki że ze mną jesteś! - Powiedziała Abi, ale nie miała już czasu na pogaduszki
- Garda! Najważniejsze co musisz wiedzieć zaczynając pojedynek to ustawienie twoich nóg! Walka jest tańcem! - Powiedziała Nela wykonując kilka zjawiskowych ciosów walki. - Teraz ty pokaż co potrafisz! - Abi też wykonała ciosy walki i Nela powiedziała:
- Jesteś całkiem niezła! Od razu możemy przejść do sparingu! Przygotuj się na miażdżący cios! - Krzyknęła i odbiła się w stronę Abi. Arena do wieczora rozbrzmiewała dźwiękami ścierających się drewnianych kling mieczy ćwiczebnych.
***
- Przyszedł akt wojny - Zawiadomiła Iona kładąc papier podpisany w twierdzy przed oczami Theodorusa.
- Wezwijcie posiłki z Zamku. Pomogliśmy im w walce o odzyskanie Erathii, teraz oni pomogą nam. - Powiedział czarodziej smutno zza swoich okularów połówek
- Królowa Katarzyna już wydała akt wojny twierdzy. Podobno wyzabijali wszystkich jej wysłańców którzy chcieli uzyskać akt pokoju. - Powiedziała Iona
- W takim razie nawiążmy porozumienie. - Powiedział Theodorus i nakreslił plan sojuszu.
***
Abi zmęczona po całym dniu ćwiczeń wymyła się i wróciła do swojego pokoju w wieży. Nela pochwaliła ją i powiedziała, że robi bardzo szybkie postępy w walce. Wyczerpana dziewczyna zjadła szybką kolację i od razu zapakowała się do łóżka. Nagle w jego nogach pojawił się Visdomir...
- Jak było, Abba? - Zapytał chłopak nachylając się do niej
- Dziękuję za troskę... Radzę sobie dobrze, ale czuję się trochę... - Powiedziała Abi i nie wiedziała, czy ma dokończyć, ale Visdomir od razu wiedział o co chodzi. Powoli nachylił się jeszcze bardziej i szepnął jej do ucha słowa, od których poczuła ogromną słabość i falę gorąca
- Nie jesteś samotna. Jestem tu z tobą... I nie opuszczę cię, nie martw się. - Szepnął Visdomir i wziął jej twarz w ręce. Widziała w jego oczach zdecydowanie i sama też wiedziała, że nie ugnie się. Zamknęła powieki i poczuła na jej ustach pocałunek - pierwszy szczery pocałunek, wykwitnięty nie z rządzy jak u orków tylko z miłości, taki, który zapamięta na zawsze... Po złożeniu go na ustach Abi Visdomir powoli oderwał się od niej i szepnął
- Do zobaczenia, Abba. Śnij dobrze. - I rozpierzchł się w świetle księżyca wpadającym przez okno. Abi jeszcze długo spoglądała na taflę jeziora, myśląc o przygodach w Bracadzie i o pocałunku Visdomira, a potem poszła spać. Nad zamkiem trwała niezmącona cisza nocna i bezwład - gdy już za jakiś czas będzie można tu usłyszeć trzaskanie ognia oraz ryk i szczęk orkowskich mieczy... Widmo wojny powoli nadciągało do spokojnego zakątka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz