czwartek, 1 czerwca 2017

Rozdział X - Dziewczyna idzie na randkę

Kochana Tino,

Dzięki za twój list do mnie u mnie wszystko dobrze i jestem bespieczna w fortecy. W ciągu 3 miesięcy nieźle się tu zadomowiłam. Już prawie skończyłam kurs magii powietrza u Thane'a, mojego ulubionego nauczyciela. Jest cudowny i zachowujemy się z nim jak koledzy. Tak samo bardzo lubie Nele, moją szefową dormitorium która daje mi lekcje walki. Nieźle się poprawiłam w walce od czasu w którym walczyłyśmy razem z orkami w twierdzy: musisz to zobaczyć!!! Mam nadzieje że niedługo się spotkamy, bo bardzo za wami tęsknie. Nie uwierzysz ale okazało się że jestem ćwierćdżinką!!! Sama byłam nieźle zaskoczona tym faktem, ale dzięki temu mogę lepiej dokopać Jabarkasowi i jego bandzie. Poza tym moje włosy już odrosły i nie wyglądam jak filistyn zza krzaka :D Zdradzę ci że układa mi się z Visdomirem... Dzisiaj wieczór zaprosił mnie na randkę. Właśnie się ubieram i wychodzę! <3 Pa odpisz szybko i napisz co u was!

Twoja Abi


Abi zakleiła kopertę i założyła na nóżke puchatej czarnej sowy po czym wypuściła ją przez okno w swojej komnacie. Bardzo się cieszyła że dziewczyny nie urwały kontaktu. Postanowiła się odszczelić na randke z Visdomirem. Ubrała swoje najlepsze dziewczęce ciuchy czyli: czerwoną wąską suknie ze złotym ślaczkiem, czarne skórzane buty, białe rękawice i podkolanówki. założyła na szyje czerwone jajeczko które kupiła u cyganki jakiś czas temu i na głowe pełny klejnotów srebrny diadem który pożyczyła od Neli. Przejrzała sie w lustrze i zrobiła kilka randkowych póz

- Wyglądam nieziemsko! Ale... troche to do mnie nie pasuje lecz nie mogę iść na randke w stroju wojowniczki! - Zaśmiała się abi, otuliła sie norkowym szalem i zeszła po schodach

- Powodzenia Abi! Jak cię widzę to przypomina mi się moja pierwsza randka... - Rozmarzyła się Nela - Musisz mi wszystko opowiedzieć jak wrócisz! Nie zapomnij pikantnych szczegółów! - Nela mrugła porozumiewawczo okiem w stronę abi a siedząca w kącie Doris która uczyła się magii walła książką o stół i prychła z zazdrości.

- Zrobię tak! A teraz pa! - Abi obróciła się na obcasie i z szelestem sukni wyszła z sali. Doris ze zrezygnowaniem wróciła do lektury. Nie wierzyła, że Abi zwykła dziewczyna, tak szybko ma chłopaka, a ona, prawdziwa dżinka nadal jest singlem

- Nie martw się Doris, też kiedyś znajdziesz swojego amatora! - Zawołała Nela i zabrała się do mycia naczyń myśląc o swoich dawnych romansach. "Abi zasłużyła na tą randke. Radzi sobie świetnie zarówno w magi i mocy." - Pomyślała Nela zakładając nelonowe rękawice.

***

Gird szła ścieżką w strone gildii magów twierdzy. Była opalona, niska i miała brązowe rozczochrane włosy i oczy a nosiła zielone kolczyki  pawie oczka i skórzane ubranie z futerkiem (takie jak z rosji).  Chociaż rewolucja Abi skończyła się już dawno temu, w jej głowie nadal szumiały frazesy Visdomira i niej. Chociaż ponad połowa niewolnic uciekła z Abi, wiele jeszcze pozostało pod władaniem Crag Hacka, bo nie miały siły się wyzwolić albo były w domu gdy wybuchła rebelia. Gird była niemal jedną z nich... Dawno temu została porwana ze swojej wioski przez Jabarkasa, tak samo jak Abi, ale miała magiczne moce. Dzięki nim utrzymała swoje stanowisko i nie skończyła w łużku z orkami tylko została czarodziejką twierdzy. Przez wiele lat zakładała maske służki twierdzy, zmieniając nawet imie. Tak naprawde nazywała się Pati a imienia Gird nienawidziła bo dostała je od orków Crag Hacka. Wiele razy próbowali z nią romansować ale ona zawsze ich od siebie odtrącała. Z zamyślenia wyrwał ją głos gdzieś z boku

- Hej Pati - Spojrzała w górską ścieżkę i zobaczyła wysokiego rozbudowanego orka

- Cześć Dessa co u ciebie - spytała Pati i zwolniła blokade swoich nerwów oddychając z ulgą. Dessa nie był jak inni orkowie bo miał czyste rzeczy, obcięte paznokcie często się mył i nie śmierdział pirzmem. Chociaż miał standardowy orkowski wygląd to wyglądał całkiem inaczej niż inni bo nie parskał śliną i nie marszczył twarzy więc wyglądał okej. W dodatku nie zachowywał się tak barbarzyńsko jak oni i był zawsze miły. Miał zaczesane do tyłu rudawobrązowe włosy i krótką brodę, miał na głowie opaske z niebieskim diamentem a jego ubranie nie odsłaniało ciała tak strasznie jak np. u Jabarkasa ale nadal można było dostrzec jego solidną budowe mięśni

- Szukałem cie Pati. Przygotowałem wszystko na droge. Możemy za chwile uciekać z twierdzy. - Powiedział swoim ciepłym głosem i uśmiechnoł sie miło niemal ukrywając swoje zęby. Dessa i Pati już dawno nie chcieli pracować dla Crag Hacka bo on pozwalał na niewolnictwo i podbijał niewinne wioski. W dodatku ukrywali pewien sekret...

- Całe szczęście że Jabarkas nie wie że Abi żyje - Powiedziała Gird a Dessa wcale nie był zaskoczony bo mu powiedziała wcześniej. Czarodziejka jako jedyna widziała swoim Sokolim Zwrokiem, jak Abi wyswobadza się ze stosu i ucieka razem z dziewczynami i Visdomirem

- Musimy jej powiedzieć że szuka jej kolegów - Powiedział nieco zmartwiony Dessa. Widział Abi tylko z oddali i wiedział, że ona go nie pozna i na początku będzie myślała że jest tak samo zepsuty jak inni orkowie a to była nieprawda - Dlatego skierujemy się do Bracady żeby przy okazji powiadomić o tym, że Crag Hack zbiera siły do walki. Muszą być gotowi żeby odbić atak - Powiedział a Pati energicznie pokiwała głową

- Hejka o czym tak gawędzicie? - Shiva nagle spłyneła na roku z góry i stanęła między bohaterami

- A nic nic idziemy do gildii magów pouczyć się czaru kuli ognia - powiedziała troche speszona Pati

- No okej ale pamiętajcie że wieczór musicie sie stawić do Crag Hacka na przegląd wojsk bo niedługo wyruszamy na wojne z bracadą - powiedziała shiva i jeszcze spojrzała na desse - ech a wy ciągle wyubierani jak na cebulke. Pokażcie czasem troche ciałka jak my! - zakręciła swoim gołym brzuchem, zaśmiała sie i wskoczyła na roka i odleciała

- Pati, chodź szybko bo nie chce już dłużej znosić takiego zachowania - Powiedział zdegustowany dessa a pati też była zła bo też nie lubiła jak ludzie w twierdzy zachowują się pornograficznie

- Okej - odpowiedziała a Dessa złapał ją za ręke i szybko zbiegli ze ścieżki. Wzieli prowiant z jaskini i w ukryciu przebiegli między skałami. Tam wsiedli na schowane konie i pogalopowali do lasu kierując się w strone bracady i rzucili na siebie zaklęcie ukrycia. "Już nigdy nie wróce do tego piekła" - Pomyślała Pati patrząc na skupionego w jeździe koniem Desse. "Może gdyby nie Crag Hack i Jabarkas to wszyscy orkowie byliby normalni" - pomyślała w rozmarzeniu i znikneli w mroku a dźwięk kopyt ich koni szybko zanik.

***

Abi wkroczyła do najlepszej restauracji bracady i wszyscy się na nią obejrzeli. Rozstałczała aurę kobiecości dzięki perfumom pożyczonym od Neli. Spojrzała w kąt lokalu i zobaczyła Visdomira który do niej nawoływał więc podeszła do stołu

- Hej Abba jesteś dzisiaj śliczna - Powiedział Visdomir i ją lekko objął a ona wypuściła powietrze z płuc. Spojrzała na jego uczesane włosy i związaną bródke, ubrał na siebie najlepszy garnitur i był w białej koszuli. "Nieźle się odstrzelił specjalnie dla mnie" - Pomyślała doceniona Abi i delikatnie usiadła naprzeciwko niego. Visdomir pstryknął palcami i zapalił różaną świeczke na środku stołu by podbić romantyczną atmosfere. Abi czuła sie troche dziwnie, bo jeszcze nigdy nie była traktowana jak kobieta. Najpierw była zwykłą dziewczyną a potem niewolnicą więc mężczyźni i orkowie robili z nią co chcieli i nie mogła się przeciwstawić. Potem w Bracadzie została uczennicą więc nie miała czasu na randki aż do teraz... Nagle przed oczami staneła jej zasmucona twarz Thane'a ale ona odgoniła iluzje. "Jest czas na nauke i na zabawe. Teraz jestem w tym drugim" - powiedziała sobie i spojrzała na Visdomira dostrzegając, że od jakiegoś czasu znad świecy wbija w nią swój głęboki, zielony zwrok. Troche się zarumieniła ale wytrzymała spojrzenie chłopaka

- Zamówmy teraz naszą romantyczną kolacje - Powiedział Visdomir i nagle przed Abi pojawiło się menu restauracji

- Nie krępuj się wybierz coś na bogato - mrugnął Visdomir a abi wybrała ostrygi w sosie winegret, pieczonego bażanta ze śliwką i kawior a do tego białe musujące wino. Visdomir wybrał to samo i po chwili czekania zjawiła się kelnerka

- Prosze oto państwa kolacja i mamy promocje 20% dla par - powiedziała a Visdomir wyjął dukaty z portfela i powiedział - Zapłacę całą kwote a te 20% to napiwek dla załogi - uśmiechnął się a kelnerka podziękowała i odeszła

- Czekaj, abba... - Powiedział Visdomir i spróbował ją karmić ale...

- Jezu przestań czuje sie jak down - powiedziała Abi i odbiła widelec z kawałkiem mięsa. Wiedziała, że to miał być romantyczny gest dla niej, ale czuła, że to niegodne wojowniczki

- Okej to nie i tak wiesz jak bardzo cie kocham - jedli przez chwile w milczeniu a Visdomir pod stołem co jakiś czas próbował muskać nogą abi i ona miała od tego fale gorąca. Jak skończyli jeść i kelnerka wzięła talerze to Abi wiedziała, że kroi się teraz coś dużego...

- Abba, czekaj... zapraszam na parkiet wspaniałą kobietę! - Powiedział Visdomir podając jej rękę, a ona speszona ją przyjęła i poszli na parkiet. Światła przygasły i orkiestra zdawała się grać tylko dla nich. Visdomir objął Abi w talii i poprowadził ją na środek sali, gdzie tańczyli razem bardzo blisko siebie w rytm powolnej romantycznej muzyki.

- Chciałbym ci coś wyznać, Abba... - Powiedział Visdomir i nagle magiczne reflektory skierowały się wprost na nich. Visdomir klęknął na jedno kolano i wyjął zza pazuchy niewielkie, szkarłatne pudełeczko...

- Abigail Knox... Czy zostaniesz moją żoną? - Zapytał Visdomir wpatrując się w nią z nadzieją. Otwarł pudełeczko i Abi ujrzała wpięty w jedwabną poduszkę bladozłoty, cieńki pierścionek z kamieniem lapis-lazuli w środku oplecionym srebrnymi korzonkami metalu. "Chyba nie mogę mu odmuwić jeśli jest tak czarujący... Poza tym wszyscy na nas patrzą..." - Pomyślała Abi i popatrzyła po sali a potem na Visdomira. Otwarła usta i spróbowała powiedzieć "tak" ale coś jakby przyblokowało jej usta. "To ze stresu... Visdomir!" - Popatrzyła w niego ze strachem w oczach i już prawie się rozpłakała ale udało jej się bardzo ciężko pokiwać głową. Powoli wyciągnęła roztrzęsioną rękę przed siebie... "Co się dzieje czemu nad sobą nie panuję do końca?" - Pomyślała przerażona abi i nagle wpadła na świetny plan. Wzięła kawałek magicznej mocy drzemiącej w jej piersiach i wpuściła ją do ręki a ta gładko posunęła w stronę visdomira. Chłopak odetchnął i powoli włożył pierścionek na jej palec serdeczny. Nagle cała sala zaczęła klaskać a abi już nie wytrzymała - nagle puścił jej zawór łez. Ukryła twarz w dłoniach a Visdomir powstał i mocno ją przytulił ocierając jej łzy

- Czemu płaczesz Abba? Przecież to tak szczęśliwy moment dla nas - Powiedział Visdomir ścierając jej łzy

- Nie wiem to chyba z nerwów - Zaśmiała się Abi i popatrzyła w oczy Visdomira. Ten wiedział, co zrobić, żeby uspokoić dziewczyne. Powoli nachylił się do jej twarzy a ich usta się zetknęły i pogrążyli się w namiętnym pocałunku, podczas którego Abi czuła, że słabnie z wrażenia. Orkiestra dalej grała, a nowa para zakochanych przeżywała swoje pierwsze chwile zaręczonych. Nad fortecą jednak zbierały się ciężkie, krwawe chmury, które już niedługo miały je przerwać...

cdn.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz