czwartek, 11 maja 2017

Rozdział VI - Dziewczyna w rejsie


Wojowniczka Abi wraz z kompanią dziewczyn i Visdomirem płynęła od paru godzin nieznaną rzeką w stronę Bracady. Słońce zaszło za horyzont i na niebie pokazał się księżyc w rogaliku. Wielość gwiazd na bezchmurnym niebie oczarowywała dziewczyny, które wpatrywały się w nie z ciekawością i rozmarzeniem, a wiele z nich wzdychało od ich piękna. Wiedziały, że teraz ich życie całkiem zmieni się na lepsze, niektóre z nich musiały zdecydować za siebie pierwszy raz, co było trudne gdy nauczyły się być niewolnicami i tylko usługiwać. Niektóre z nich były nawet troche osowiałe i wystraszone bo bały się, co je czeka. "To miejsce to rozstaje" - Pomyślała Abi patrząc na siedzące w różnych pozycjach dziewczyny. "Wiele z nich odejdzie na zawsze, z niektórymi nigdy już się nie spotkam. Choć przeżyłyśmy wspólne piekło, niektóre nie zapragną do niego powrócić w zemście, a staną się szczęśliwymi żonami i stworzą swoje gniazdo na ziemi..." - Oczy Abi zaszły lekką mgiełką gdy siedziała na dziobie i wpatrywała się w horyzont. 
- Hej Abi czemu jesteś taka smutna - zagadała do niej Paula która siedziała z tiną i czesała jej włosy obok
- Nie mam już dokąd wrócić i nie wiem, co mnie czeka, a nas wszystkie czeka rozłonka. Choć nauczyłam was walki, sama przegrałam największą z nich. Nie potrafię pokonać niezdecydowania w moim sercu. - Powiedziała cicho Abi. Choć była wojowniczką, przecież jeszcze niedawno była tylko zwykłą dziewczyną. Chociaż zawsze wszyscy lubili jej słuchać i była ładna to przecież niczym się nie wyróżniała a teraz nie miała nawet dokąd wrócić. Może zgodzi się na ofertę Visdomira i zostanie przy nim... Ale... Czy na pewno chce porzucić plan zemsty? Zrezygnować z walki dla bespieczeństwa i spokoju gdy jej cała rodzina została zabita? Czy wtedy nie przegra?
- Nie myśl w taki sposób Abi. Pokazałaś nam że dziewczyny nie muszą być słabe tylko możemy walczyć o swoje. Dzięki tobie Abi znalazłam w sobie siłę do walki! - Wykrzykneła Paula a za nią wzniósł się okrzyk całego statku dziewczyn - Tak to prawda! - Krzykneły w przestrzeń
- Cieszę się że was mam. - Odpowiedziała Abi i wtuliła się w koc. Podszedł do niej Visdomir i usiadł obok.
- To dopiero początek - Powiedział w stronę abi i delikatnie nakierował swoją rękę tak żeby ją objąć. Abi czuła się troche głupio ale mu na to pozwoliła. Gdy poczuła dotyk męskiej dłoni Visdomira na swoim ramieniu to troche się zarumieniła i wydawało jej sie że rozchodzi się z niego delikatne ciepło do środka jej ciała - Nie martw się Abi bo wszystko się ułoży. W moim mieście wszyscy was powitają z radością.
- Dziękuje za... wszystko. - Odpowiedziała Abi i poczuła się bardzo senna. Powoli zamknęła oczy... "Co...?" - Zdążyła pomyśleć gdy padła. Visdomir siedział chwile w milczeniu koło niej gładząc wolną ręką swoją bródkę a później wstał i powiedział do Pauli
- Abi zasnęła. pomożesz mi ją wnieść do jej kajuty? - Paula przytaknęła i razem zataszczyli tam Abi a potem wróciła do Tiny. Światło w jej oknie długo jeszcze się świeciło, by zgasnąć dopiero nad ranem.
***
Rano wstał nowy dzień. Abi wstała dość późno nieco zmęczona i weszła na śniadanie. Ze zdziwieniem odkryła, że dziewczyny podzieliły się na dwie grupki, większą i mniejszą skupioną wokół Teri i Suzan.
- O co chodzi? - Zapytała Abi siadając do stołu i biorąc kromkę z serem białym i dżemem
- Postanowiłyśmy same rządzić swoim losem! - Powiedziała Suzan wgryzając się w swoją porcje
- Na następnym porcie wysiadamy. Pójdziemy do Bastionu i zamieszkamy tam a kilka dziewczyn chce iść z nami - dodała Teri. - Słyszałam że tam nikt nie traktuje dziewczyn jak niewolnic a zawsze chciałam mieszkać blisko lasu! W Bracadzie podobno cały czas pada śnieg! - gdy to powiedziała to dziewczyny wokół zrobiły demonstracyjne "brr" wstrząsając ciałem
- To nie tak że cię nie lubimy Abi. Pokazałaś nam wielką siłę i zdecydowanie do walki. Dzięki temu możemy wziąć sprawy w swoje ręce i kto wie może zostać niezależnymi wojowniczkami - Suzan mrugła okiem i zabrała się do pałaszowania śniadania
- Decyzja należy do was nie będę was zatrzymywała. Na zawsze będziemy już przyjaciółkami. - odpowiedziała Abi i poszła dalej. Skierowała się do stołu przy którym siedziała Tina i Paula, jak za dawnych czasów spedzonych u orków
- A wy co teraz zamierzacie? - Zapytała Abi siadając przed dziewczynami.
- Na początku miałyśmy płynąć z wami do Bracady ale... - Tina zamilkła a Paula podjęła jej watek
- Postanowilyśmy zostać niezależnymi wojowniczkami. Będziemy przemierzać kraine i walczyć z niesprawiedliwością oraz trenować by zemścić się w przyszłości na Jabarkasie i jego paczce. - Powiedziała zdecydowanie Paula wystawiając kawę na ławę
- Ale to nie znaczy że nie bedziemy się widywać!!! Będziemy do ciebie wpadać Abi. A gdy już zbierzemy siły i staniemy się dobrymi wojowniczkami to staniemy razem z tobą do walki przeciwko złu - dokończyła Tina. Okręt płynął dalej a Abi wpadła w zamyślenie. "One wszystkie jeszcze niedawno były bezwładne i nie mogły nic same zrobić. Co sprawiło że są takie silne? I dlaczego moje główne koleżanki chcą odejść..." Dokończyła smutno. Nie chciała tego ukazywać na wierzchu ale w środku czuła się osamotniona. Miała Visdomira ale znała go od niedawna a poza tym był chłopakiem. Z dziewczynami przeżyła bardzo wiele chwil w walce i na treningu więc się z nimi zżyła. Wiedziała jednak że musi się z nimi rozstać.
- Gdzie jest Visdomir? Nie widziałam go odkąd wstałam - powiedziała Abi zdezorientowana. Tina zastanowiła się chwile ale paula odpowiedziała za nią
- Przecież był z tobą w komnacie, prawda? - "Co? Nie przypominam sobie tego!" - Pomyślała Abi i wtedy nagle drzwi do pokoju sternika się otwarły i trzasły o ściane
- Wszystkie dziewczyny, które chcą jechać do AvLee niech ustawią się przy wyjściu ze statku! Delegacja elfów już na was czeka w szarej przystani. - Powiedział Visdomir wzmocnionym głosem i zszedł po schodach. Abi chciała go znaleźć w tłumie dziewczyn ale wiedziała, że teraz czeka ją coś ważniejszego. Musi pożegnać przyjaciółki bo ich drogi tu się rozchodzą.
***
- Trzymaj się Paula! - Abi objęła przyjaciółkę z którą pokonała Krellion. Jednak prawie połowa dziewczyn ze statku postanowiła iść do elfów - dowiedziały się o wiecznej zimie w Bracadzie.
- Będziemy do ciebie pisać! Na pewno niedługo się zobaczymy! - odkrzyknęła Tina i wsiadły na konie a potem pogalopowały na przodzie grupy. Statek odbił od brzegu i kontynuował swój rejs. Abi ze smutkiem odwróciła się i weszła na górę statku a potem siadła na dziobie. Ze szczęściem odkryła, że jednak nie jest sama!
- Hej Abi - powiedziała krótkowłosa dziewczyna siadając obok niej. To była Julka! Jednak nie poszła z dziewczynami do elfów!
- Cieszę się że przy mnie zostałaś. Inaczej nie miałabym nikogo znajomego w Bracadzie - powiedziała Abi
- Spodoba ci się tam! - Powiedziała wesoło Julka a Abi sie zdziwiła
- Wiesz jak tam jest???
- Mieszkałam tam zanim mnie porwali! - I dziewczyny zaczeły gadać o nowym mieście. Abi dowiedziała się że są tam piękne pawilony i greckie świątynie na wzgurzach a na środku wielki strzelisty zamek z niebieskimi wieżami. Znajdowały się tam też fabryki golemów i gargulców i najpojemniejsza gildia magów w całym znanym świecie. W Bracadzie wszyscy wojownicy oprócz walki uczyli się też magii żeby być bardziej skutecznymi w walce. Nagle Abi zauważyła, że robi się coraz zimniej i z nieba zaczyna pruszyć delikatny śnieg.
- Powoli dopływamy! - Krzyknął Visdomir gdzieś z tyłu. "Dlaczego nie odzywa się do mnie od samego rana? Dlaczego mnie unika?" - Zastanowiła się Abi. "Muszę sama się tego dowiedzieć." i z tą myślą wstała i poleciała do niego. Zastała go w gabinecie gdzie porządkował swoje księgi i się pakował
- Słuchaj Abi, za chwile dotrzemy do Bracady. Pójdziesz od razu ze mną i nie mamy wiele czasu na wyjaśnienia. Musze cię do kogoś zaprowadzić. - Powiedział Visdomir a Abi się zdziwiła. Nagle ogarnął ją wielki strach. Co jeśli on kłamie od samego początku i... chce ją tylko dla siebie tak jak Jabarkas? "Nie, nie może tak być" - Abi potrząsnęła głową żeby pozbyć się iluzji. Nie chciała wierzyć w taką wersje wydarzeń
 - A co z dziewczynami? - Zapytała Abi
- Wszyscy już wiedzą o waszym przybyciu. Bohaterowie Bracady będa przygotowani żeby rozlokować twoje koleżanki w mieście więc nie musisz się o nie martwić - Mówiąc to nie odwracał zwroku od starożytnych zwojów magii. "Coś tu nie gra" pomyślała Abi, ale na razie wzruszyła tylko ramionami i wyszła z kajuty. Musi poczekać na rozwój wypadków.
Wychodząc na zewnątrz spojrzała przed siebie i ujrzała widok o którym mówiła jej przed chwilą Julka teraz stojąca na dziobie w entuzjaźmie. Wielkie, murowane strzeliste wieże o niebieskich dachach znikały niemal w chmurach a budowle magiczne na stoku góry zdawały się być jak z bajki. Wszystko to było pokryte delikatnym śniegiem a z fabryk wznosił się magiczny dym. Tuż obok niej nagle pojawił się Visdomir. Wziął ją za rękę
- Proszę bardzo witam w moim mieście! - razem zeszli po schodkach i stanęli na nowej ziemi a właściwie śniegu. "Nowy etap mojego życia właśnie się rozpoczyna... co tu mnie czeka?" - Pomyślała Abi i spojrzała w zielone oczy Visdomira. Były zdecydowane i patrzyły przed siebie, ale Abi poczuła coś w środku. Mogłaby patrzeć tak na niego godzinami.
- Od chwili wkroczenia na tą ziemię jesteście wolne! Wszystkie dawne niewolnice otrzymują teraz prawa człowieka i są niezależne od dawnych panów! Wszystkie obowiązki które wam dali są usunięte! - Krzyknął jakiś facet na przodzie i Abi z zaskoczeniem zauważyła że jest cały niebieski.
" To tak jak moja..." Pomyślała Abi, ale nie zdążyła dokończyć, bo Visdomir zwrócił w nią swoją twarz i chwile stali zanurzając nawzajem w sobie swoje oczy
- Chodź, Abi. Za chwilę wszystko zrozumiesz. - Nie mogła nic zrobić - musiała mu się poddać nawet z racji jego urody. Pobiegli razem drogą w stronę fortecy. Co czeka na Abi w tym dziwnym miejscu?
cdn.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz