- Nie jestem taki jak oni. - Powiedział głos w ciemności a Abi zadrżała. Światło zaczęło się zapalać a ona ujrzała najpierw kontury a potem reszte tajemniczego mężczyzny ale był zakapturzony i nie widziała jego buzi. Był ubrany inaczej niż rycerze bo miał taki wielki płaszcz i chyba dużo ciuchów pod spodem.
- Nie wierzę ci!!! Oni wszyscy na początku tak mówią a potem jak dochodzi co do czego to okazują się tacy jak wszyscy!!! Nawet mnie nie tykaj! - Abi cofneła się do drzwi ale on powstał i już był przy niej. Był od niej dużo wyższy, ale nie aż tak, jak Jabarkas poza tym nie czuła się z jakiegoś powodu przy nim niebespiecznie.
- Dam ci dowód swojego słowa. - powiedział nieznajomy i zrzucił szybko kaptur a jego głowa odsłoniła się. Miał dość krótkie szare włosy przystrzyżone na dudka, ostry długi nos i przeszywające głębokie zielone oczy. Rzecz która zdziwiła Abi to długa wąska broda spływająca na jego pierś i mały tatuaż na policzku w kształcie połówki koła zębatego . - Całkiem niezły - pomyślała Abi
- Chyba mogę ci zaufać... Ale dlaczego przybyłeś tu z rycerzami??? Kim ty jesteś??? - Zdziwiona abi przyjżała się tajemniczemu przybyszowi a onopowiedział:
- Najpierw powiedz mi jak masz na imię. Nie wyglądasz na zwykłą niewolnicę czuję w tobie potężną moc i charakter. - Położył jej ręke na ramieniu a ona zarumieniła sie.
- Jestem Abi i pewnie spotkałeś już moje koleżanki Tine i Paule. Jesteśmy niewolnicami Jabarkasa które zdobył ze swoich zabijackich wypraw ale pewnie sie tego domyślasz bo co niby dziewczyny miałyby robić w twierdzy - powiedziała rezolutnie Abi zaśmiewając się na końcu
-Ja jestem Visdomir, czarodziej z Fortecy. Jestem szpiegiem w szeregach rycerzy bo tak jak myśleliśmy oni chcą zawszeć pakt z twierdzą w zamaskowaniu że to zawarcie pokoju. Nie wiedziałem jednak, że dziewczyny w twierdzy mają taki straszny los... - Powiedział smutno Visdomir i spuścił zwrok. Stał chwile z Abi w milczeniu, ale nagle popatrzył jej prosto w oczy. Abi nie wiedziała, dlaczego to robi, a jego ręka na jej ramieniu nagle wydała jej się ciążyć... Już miała ją strzepnąć gdy usłyszała jego zdecydowany głos
- Musimy coś z tym zrobić Abi. Dziewczyny nie powinny być tak traktowane, to zakazane przez etyke królestwa. Ale nie możemy sie zdradzić bo wybuchnie wojna. Udawajmy że jesteś ze mną całą noc a potem rano jak wszyscy będą spali od kaca to pootwieramy dziewczyny i będą mogły uciec razem z nami. Wchodzisz w to??? - zapytał Visdomir i wreszcie zdjął ręke z jej ramienia a ona przestała się rumienić i zdecydowanie ją uścisneła.
- ok. - powiedziała. Potem jeszcze troche pogadali i poszli spać. Abi śpiąc na drugim końcu pokoju myślała...: "Nie wiem, czy mogę mu wierzyć. Mężczyźni do tej pory tylko używali mnie jak rzeczy i nie mieli do mnie szacunku i myślałam że wszyscy tacy są. Czy to może być ten, na którego czekałam od tak dawna???" I zasnęła.
***
Słońce wpadało przez okno strumieniem światła oświetlając zakurzony pokój obfity w orkowskie meble. Abi spała na jednym końcu a Visdomir swoje łóżko miał na drugim koło ściany a na środku stał stół z jabłkami w tacy. Tak jak zaplanowali Visdomir obudził się wcześniej i obudził Abi. Ona wstała zaspana ze swojego legowiska i przeciągnęła się
- Uuuuueeeach!
Visdomir patrząc na nią zaśmiał się cicho pod nosem i zaczął się przebierać w ubranie na dzień. Abi obserwowała go i ze zdumieniem stwierdziła że pod ciuchami kryje się całkiem dobrze zbudowane umięśnione ciało i to ładne a nie takie jak u Jabarkasa. Nie liczyła na to bo myślała że jak Visdomir jest czarodziejem to nie będzie dbał o sylwetke ale widocznie sie pomyliła. Ona troche wstydziła się przy nim rozbierać i on to zauważył
- Jak chcesz to mogę się odwrócić Abi. - Ona skineła głową a on odszedł w drugi róg pokoju i patrzył w ścianę. Z tyłu też wyglądał niczego sobie. Ubrał teraz srebrzystą tunike przepasaną czarnym pasem ze znaczkiem fortecy i ciasne spodnie ze skóry. Ona też szybko przebrała sie w nowe ciuchy.
- Musimy być bardzo cicho żeby nie zauważyli co robimy. Wiesz gdzie są zamknięte dziewczyny? - Abi skineła głową i mu przerwała
- Przydałby mi się miecz na wypadek walki z orkami. Już trochę umiem walczyć mieczem i chciałabym wyrządzić im sprawiedliwość. chodźmy najpierw do zbrojowni go wykraść. - i poszli do zbrojowni. było tam bardzo dużo różnych mieczy i zbroi ale wszystkie były bardzo ciężkie i Abi nie mogłaby jeszcze ich unieść. Nagle wypatrzyła leżący osobno bardzo ładny średni miecz z wyrzeźbioną różą z kolcami na rękości
- Wezmę ten jest śliczny - powiedziała Abi i zapasała swoją nową broń. Ubrała też lekki napierśnik i naramienniki no i wzięła miecz dla Pauli
- ok jestem gotowa idziemy wypuścić dziewczyny! - krzyknęła abi i wybiegli ze zbrojowni. Mijali różne drzwi aż w końcu dotarli do pokojów zajmowanych przez rycerzy. Zaglądali do każdego z nich i szeptem wywoływali dziewczyny, a one wstawały z łóżek i biegły za nimi. Biegło za nimi już ok. 8 dziewczyn a dalej nie znaleźli Pauli i Tiny. Abi jednak domyśliła sie, gdzie mogą być...
- Tina i Paula muszą być w komnatach Jabarkasa. Hej niech jedna z was pójdzie sprawdzić dla niepoznaki wam nic nie zrobiom - powiedziała Abi i popatrzyła na dziewczyny. Przed szereg wystąpiła krótkowłosa Julka i powiedziała że podejmie się misji.
- bądź bespieczna Julka. - powiedział Visdomir i Julka zniknęła za drzwami. Czekali na nią 5 minut i nieźle się wystraszyli jak nagle wyskoczyła z wielkim bananem na ustach
- Zobaczcie z kim przyszłam! Dziewczyny! Proszę wyjść na wybieg!!! - Zaśmiała się i odsunęła się pod drugie drzwi a te pierwsze się otwarły i wyszły z nich Tina i Paula ubrane w różowe miniówki!
- Łaał skąd to macie dziewczyny??? - Zdziwiła się Abi
- Ukradłyśmy z komnaty Jabarkasa!!! Takie ciuchy nie mogą się przy nim zmarnować ;) - powiedziała wesoło Tina. Abi wiedziała że u orków są takie rzeczy skradzione dziewczynom branym na niewolnice ale nigdy nie wiedziała gdzie je trzymają.
- Okej dziewczyny musimy się zmywać bo zaraz będzie tu gorąco - Powiedział Visdomir a Abi przytaknęła. Julka wybiegła przed wszystkie dziewczyny i powiedziała wesoło
- Poprowadze nas do wyjścia! - I znikła im z oczu. Biegli gęsiego i minęli skręt i w tym momencie usłyszeli straszny krzyk...
- JULKAAA!!! - Krzyknęły Abi i Paula chórem i szybko pobiegły w tamtą stronę. Ujrzały przerażający widok...
Krellion, obleśna, wielka orczyca stała na szczycie schodów prowadzących do wyjścia. Była w pełnym ekwipunku i szyderczo śmiała sie w strone bohaterek. Na mieczu trzymała dyszącą Julke która była przebita. Szybkim ruchem wyrwała broń z jej ciała a Julka opadła na schody i stoczyła sie z nich, aż legła zemdlana u stóp Abi. Krellion zaniosła się głośnym rechotem który zdawał się rozlegać po całej twierdzy
- NIEEEEEEEEEEEEE!!! - krzyknęła Abi i dobyła swojego miecza wskakując na schody i lecąc w stronę Krellion. Paula i Tina były białe z przerażenia zamieniły się w słup soli a inne dziewczyny zatkało ze strachu. Tylko Visdomir zachował jasność umysłu i krzyknoł
- Abi bądź ostrożna ona jest silną wojowniczką!!! - Ale było już za późno. Zdeterminowana zemstą i wściekła Abi biegła do Krellion z łzami w oczach wydając z siebie krzyk rozpaczy i zamachnęła się na nią mieczem. Zaskoczona orczyca ledwo zdążyła się obronić i zachwiała się, ale z jej ręki prysła czerwona posoka. Ryknęła na cały korytarz z bólu i sparowała następny cios. Rozpoczął się pierwszy pojedynek Abi - walka na śmierć i życie.
Pełna nienawiści i chęci zemsty, tak wojowniczka Abi przelała pierwszą krew stając do walki.
cdn.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz