Abi i Visdomir biegli przez zaśnieżone drogi Bracady. Abi przyglądała się zamkowi wokół siebie i bardzo jej się tu podobało bo były ładne wieże i fajne kolory dachów. Zauważyła że biegną w środę wielkiej, najbardziej kolorowej budowli w stylu arabskim. Wokół było dużo osób ale nie wszystkie były ludźmi. Nie były też orkami ale bardziej przypominały diabły, tylko były niebieskie
- Co się dzieje? - Spytała zdezorientowana Abi
- Biegniemy do gildii magów. Wczoraj w nocy wysłałem im sowe o tobie. - Odpowiedział Visdomir i mrugnoł okiem - Miałem racje że nie możesz być zwykłą dziewczyną ale zaraz się przekonamy
- Ale ja jestem zwykła o co ci chodzi - Zapytała Abi ale nie zdążyła zaprotestować bo Visdomir ją prawie wepchał do pięciostopniowego kolorowego budynku z dwoma wieżami po bokach. Abi obejrzała się wokół i zauważyła, że wszędzie są książki a na suficie jest narysowane niebieskie niebo z gwiazdami jak w kościele
- Teraz tędy! - Visdomir ją pociągnął a ona poleciała za nim oglądając się na cudowne przedmioty znajdujące się wokół. Wyczuwała tutaj coś... znajomego, ale nie mogła wymyślić, co to jest.
Weszli do większej komnaty i od razu podeszła do nich nowa osoba w jakimś turbanie.
- Już jesteście! Wreszcie mogę ją zobaczyć... Daj mi ją. - Powiedział głęboki ale też przyjemny i rezolutny męski głos.
- Nie!!! O co chodzi co wy chcecie mi zrobić??? - Abi sie wystraszyła bo zobaczyła łyskające z ciemności żółte oczy. "Podobne miał Jabarkas!" - zlękniona pomyślała
- Nie martw się, nie zrobię ci nic złego - Mężczyzna wyszedł z cienia i Abi nie spodziewała się tego co zobaczyła. Był ubrany w kolorowe szaty takie jak z arabii i miał turban na głowie z przymocowanym czerwonym diamentem na broszce, ale nie to przykuło jej uwagę. Nie zastanowił ją nawet żółty łańcuszek zawieszony na nosie. Abi westchneła z ulgą bo miała przed sobą dżina. Miał ostre rysy twarzy, całą niebieską skure, troche ostre uszy i fioletowe usta okolone ciemną brodą i wąsami ale małą a nie wielką
- Jezu ale sie wystraszyłam że tu są orki - odetchnęła Abi a chłopacy się zaśmiali
- Właśnie dlatego tu jesteś Abi. Jest w tobie coś specjalnego... co pomoże nam w walce z orkami i diabłami. - Powiedział dżin a ona wiedziała że musi mu zaufać
- O co chodzi?
- Choć głębiej do komnaty, tam czeka na ciebie... Dyrektor szkoły magii! - Powiedział Visdomir
- A ja jestem nauczycielem Zaklęć i mam na imie Thane - powiedział dżin z szelmowskim uśmiechem i dziarsko podał jej niebieską dłoń a ona nią potrząsła
- Miło mi cie poznać jestem Abi - Powiedziała Abi i weszli w trójke do środka
W komnacie był długi stół ale siedziało przy nim tylko 3 osoby. Byli to Theodorus, Nela i Serena. Theodorus był starym czarodziejem z siwą brodą i włosami i miał okulary-połówki zza których łyskał inteligentny zwrok. Nela była dżinem nieco ciemniejszym niż Thane, miała mocną budowę ciała i czarne włosy spięte na górze w koński ogon, a Serena miała kręcone brązowe włosy i wyglądała jak typowa czarodziejka bracady. Czarodzieje byli ubrani w magiczne szaty, ale ubrania Neli były dużo swobodniejsze.
- Abigail Knox, witam spowrotem w Bracadzie. - Powiedział Theodorus i powstał a za nim reszta. Abi obejrzała sie na Visdomira z wywaloną gębą ze zdziwienia a Thane stał koło niego z założonymi rękami i patrzył na nią z uśmiechem
- Że jak? - Spytała Abi wpatrzona w Visdomira. Co on wykombinował? Pomyślała abi
- Nie wiesz kim jesteś Abi? - zapytał Theodorus wpatrując się w nią zza okularów połówek. Abi czuła że to miejsce jest znajome, ale na pewno nigdy tu nie była. Babcia jej opowiadała o bracadzie, ale...
- Pozwól że ci wyjaśnie Abi. - Visdomir podszedł do niej i położył jej ręke na ramieniu a na jej policzkach natychmiast pojawił się pąs. "Dlaczego on tak się nabliża...?"
- W twoich żyła płynie błękitna krew. Dosłownie. Ale nie całkiem tylko jej ułamek. - Powiedział Visdomir a usta abi prawie padły do ziemi ze zdziwienia
- Coooo?
- Nie jesteś zdziwiona obecnością dżinów, prawda? - Porozumiewawczo mrugnęła Nela zza stołu. Tak, to była prawda. Mama Abi miała troche niebieskawy kolor skóry, a jej babcia jeszcze bardziej, ale nigdy ją to nie zastanawiało bo to było dla niej normalne, widziała przecież je obie od urodzenia.
- Reasumując jesteś potomkinią rodu dżinów Knox. Należysz do tej samej rodziny co ja! - Powiedziała wesoło Nela. - To odpowiedź na wszystko. Różnisz się troszeczkę od innych dziewczyn, prawda? - Zagaiła a Abi nagle wiedziała o co chodzi. Czy inne dziewczyny stanęły do walki? tylko Abi miała tyle determinacji by sie postawić Jabarkasowi i reszcie orków, musiała dać przykład, by reszta dziewczyn też chwyciła za rękojmie miecza. Poza tym jej oczy... Zawsze zastanawiała ją jej złota obwódka wokół tęczówki ale uznała to za wybryk natury. Poza tym nie zawsze było ją widać tylko wtedy jak było ciemno.
- Jesteście podobni do mojej babci... - Powiedziała cicho Abi. Nie mogła uwierzyć w to, co słyszy. Czyli jednak nie jest sama? Nadal żyje ktoś z jej rodziny? Babcia nigdy nie opowiadała wiele o sobie ale Abi wiedziała, że pochodziła z bracady ale uciekła z niej bo zakochała się w jej dziadku i razem zamieszkali w stepach Krewlod. Zdecydowała się skrócić swoje życie i starzeć się normalnie żeby umrzeć w tym samym dniu co dziadek i Abi zawsze lubiła tą romantyczną historię... Ale babcia już nie żyła - została zabita przez siepaczy Jabarkasa.
- Ród Knox jest strażnikiem magii powietrza której element tkwi w każdym z nas. - Powiedziała Nela - Magii oczywiście może nauczyć się każdy - tu zerknęła nieznacznie w stronę Visdomira a ten obrócił głowę żachnięty - Ale krew dżinów wzmacnia naszą magię, dlatego niemal wszystkie znajdujemy się w Bracadzie. - Skończyła i teraz pałeczke przejeła Serena
- Zauważyłam że jesteś bardzo pojętna, niemal jak ja gdy byłam młoda. Nauczyłaś się walki bardzo szybko... Ale by zostać prawdziwą wojowniczką na tym świecie, brakuje ci jeszcze jednego. - Powiedziała Serena i wykonała ruchręką a wokół abi zjawił się dymek powietrza i szybko się rozpierzchł
- Twój potencjał magiczny jest naprawdę duży Abi - Powiedział Visdomir - sprawdziłem to poprzedniej nocy... I od razu wysłałem raport do Sereny. Jeśli nauczysz się władać magią i doszlifujesz swoje umiejętności walki będziesz jedną z najcenniejszych wojowniczek bracady. Ale oczywiście nie zrobimy nic bez twojej zgody. - przystanął naprzeciwko jej i patrzył na nią z góry prosto w oczy. Abi czuła że jej serce bije bardzo mocno... "Uspokój się!" - pomyślała sama do siebie i przygryzła wargę. Spojrzała na Thane'a i Nelę - wszyscy patrzyli na nią z nadzieją i zdecydowaniem. Ale ona zdecydowała już dawno temu. Zdecydowała tej nocy, w której wzięła fałszywy ślub z Jabarkasem. Zdecydowała się na zemste, a wszystko, co mogło jej pomóc w realizacji tego celu było dobrym pomysłem. Poza tym... Być może znalazła nową, dawno zgubioną rodzinę... I jeszcze Visdomir...
- Zostanę w bracadzie i chętnie nauczę się magii. Ale... - Wszyscy patrzyli na nią z oczekiwaniem
- Moim celem jest pomszczenie rodziny. Chcę tylko dopaść orków... - Nela się rozpromieniła
- Właśnie tego cię nauczymy Abi. Staniesz się najznakomitszą wojowniczką i moja w tym głowa bo jestem mistrzynią fechtunku! - Powiedziała Nela i wykonała kilka ciosów walki w powietrzu.
- Ja nauczę cię zaklęć gdy tylko wyzwolisz swoją moc powietrza, czym zajmie się Serena. - Powiedział do niej Thane
- Nie kradnij mojej kwesti! - żachnęła się Serena ale od razu się rozpromieniła - zaczniemy jak tylko się u nas zadomowisz. Wojna z twierdzą zbliża się wielkimi krokami i nie możemy czekać...
- Abi, czy jesteś zdecydowana by uczyć się u nas magii powietrza? - Zapytał dyrektor szkoły, Theodorus
- Jestem zdecydowana. - Odpowiedziała Abi
- Oficjalnie stajesz się studentką magii i czarodziejstwa szkoły Bracada! - Powiedział dyrektor i nagle wszystkie lampiony zapaliły się na żółto a w powietrzu pojawił się napis "Abigail Knox" po czym litery obróciły się w pył który obrócił się kilka razy wokół Abi i poszybował do góry.
- Okej Abi, teraz pokażę ci twój nowy pokój! A później musimy wyskoczyć na miasto i kupić ci trochę ciuchów bo pewnie nie masz za wiele fajnych - powiedziała wesoło Nela
- Przepraszam Abi, ale muszę na chwilę cię opuścić. Spotkamy się jak wszystko załatwicie dziewczyny! - Powiedział Visdomir i wyszedł z komnaty.
- Jesteś wolna na dziś Abi - powiedział Theodorus i Abi z Nelą opuściły komnatę.
***
Przez cały dzień buszowały na zakupach w Bracadzie i wzięły ze sobą Julke. Julka zamieszkała tuż koło zegara gremlinów w jednym ze zgrabnych domków. Mieli tutaj świetny targ na którym można było znaleźć wspaniałe ciuchy. Nela chciała wybrać dla Abi niebieską suknie ze złotym ornamentem w wijące kwiaty, ale Abi nie chciała takich ubrań. "Są niegodne dla wojowniczki" - myślała, wybierając dla siebie proste, brązowe spodnie i zwykłą czarną bluzę. Później Nela zaprowadziła Abi do Zamku. Okazało się że komnata Abi jest w jednej z pięknych wież z niebieskim dachem!
- Zamieszkasz razem ze mną w dormitorium bo jesteśmy w końcu rodziną! - Powiedziała Nela. - Oprócz mnie w tej wieży mieszka też Doris, mam nadzieję, że się zaprzyjaźnicie. Ma pokój tuż koło twojego i też jest z rodu Knox więc możesz uznać że to twoja daleka kuzynka. Zostawię cię na razie w spokoju bo musisz się zadomowić - Powiedziała Nela i odeszła robić swoje sprawy.
Abi była trochę zdezorientowana bo tak wiele stało się jednego dnia. "Jeszcze wczoraj myślałam że jestem sama na świecie a teraz oprócz przyjaciółek okazało się, że mam nawet rodzinę i... może miejsce, które mogłabym nazwać domem." - Myśląc to popchneła drzwi do swojej komnaty. Była niewielka ale bardzo przytulna. Strzeliste okno w bocznej ścianie wychodziło na jezioro naprzeciwko zamku z którego przypłyneli statkiem. Pod nim było miękkie łóżko z małym baldachimem a na przeciwległej ścianie były półki z książkami. na ścianie naprzeciwko okna był stolik i trzy krzesła. Ściany były kamienne ale to nie oddawało uroku komnacie. Abi zdjęła swoje nowe buty i usiadła bokiem na łóżku opierając się o parapet. Spoglądała na spokojną tafle jeziora i myślała o tym, co ją czeka...
"Wojowniczka Abi szybka jak wiatr..." - Podobała jej się ta wizja. "Gdy tylko zdobędę magię to będę mogła dokopać Jabarkasowi i jego bandzie!" - pomyślała triumfalnie a potem poszła spać. Nocą księzyc i gwiazdy pięknie odbijały się w jeziorze bracady...
cdn.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz