poniedziałek, 22 maja 2017

Rozdział VIII - Dziewczyna jest czarująca

- Hej Abi dzisiaj twój wielki dzień - Powiedział Visdomir wpadając przez okno z szelmowskim uśmiechem i przycupnął w nogach jej łóżka. Od kilku dni odwiedzał ją każdego ranka teleportując się z dołu wieży pod jej okno i wskakując do pokoju Abi. Za każdym razem ją to rozśmieszało i czuła że coraz bardziej lubi tego chłopaka

- Visdomir! Tak idę dzisiaj do Sereny by odpieczętowała moją moc powietrza - Odparła Abi siadając z leżenia na łóżku. Visdomir przybliżył się do niej i oparli się o siebie ramieniem. Abi poczuła falę gorąca ale już trochę do tego się przyzwyczaiła. Będąc blisko Visdomira czuła się bezpiecznie i... nie umiała do końca wyrazić tego uczucia, ale chciała być jak najbliżej niego cały czas. Do tej pory chłopaki ją odtrącali bo była przez nich pogardzana i wykorzystywana, ale Visdomir był inny. "Chciałabym go znów przytulić"... "Nie! Głupia!" wahała się Abi tocząc w głowie zażartą bitwe która była trudniejsza niż wszystkie stoczone w twierdzy. Siedzieli chwile po cichu aż chłopak powiedział

-  Bardzo się cieszę że mogliśmy się spotkać. Wiem ile wycierpiałaś w twierdzy i dlatego... - Zamiknoł na chwile i zawahał się... - Bardzo cię lubię Abi... Mógłbym nazywać cię jakoś inaczej, specjalnie? - Abi zarumieniła się aż po uszy... "Ja też cię lubię... albo nawet... nie! Nie po tym, co spotkało mnie w twierdzy..."

- Abi? - Dziewczyna się na chwile zawiesiła i wybił ją z tego nagły głos Visdomira

- Aha no ok. - Odpowiedziała i poczuła nagle że jego ręka nasuwa się na jej dłoń. Nie odtrąciła jej spoglądając na jego czyste, równe paznokcie i zadbane dłonie nieco ciemniejsze niż te jej ale na jego wychodziły się żyły a na jej nie.

- Będę mówić na ciebie... Abba. - Powiedział cicho Visdomir i abi zauważyła że dystans między ich twarzami się pomniejszył

- Fajne imie. - Powiedziała i troche sie odsuneła porywając swoją dłoń. Visdomir był troche zbity z pantałyku, ale po chwili uporczywego wpatrywania się w Abi swoimi głębokimi zielonymi oczami powiedział cicho

- Muszę już iść... Do zobaczenia, Abba. - zmrużył oczy i już go nie było.

- Ehhh faceci! - Jęknęła Abi i zaczęła się ubierać, a potem zeszła na śniadanie.

***

Przy stole siedziała Doris i Nela. Doris była dżinką ale odcinała się od tradycji dżinowskiego ubierania się. Miała różowy top i białą mini + białe kozaczki i zafarbowała swoje włosy na blond. Ogólnie była plastikiem i zachywowała się tak samo jak wyglądała

- Noo cześć Abiiii! - Przeciągnęła potwornie jej imię zwijając zaszminkowane na różowo usta w całus i mrużąc pomalowane na srebro oczy z przedłużanymi rzęsami

- Hej Doris. - Odpowiedziała zimno Abi i usiadła naprzeciwko Neli. Ta akurat wstawała od stołu i uśmiechnęła się do Abi

- Nie mogę się doczekać, jak wyzwolisz swoje moce. Pamiętaj, że od jutra zaczynamy lekcję walki! - Powiedziała Nela zbierając swoje talerze ze stołu

- Ja też nie mogę się doczekać! Jesteś silną wojowniczką i na pewno wiele mnie nauczysz! - Powiedziała wesoło Abi i usłyszała parsknięcie z boku. To Doris się z niej wyśmiewała

- O co chodzi Doris? - Zapytała chłodno Nela wpatrując się w dziewczyne

- A nic nic po prostu nie wyobrażam sobie Abi w walce. Jest bardzo drobna... Ale na czarodziejkę też nie pasuje! Na nic nie pasuje bo jest przecież tylko szla... - Nagle Nela uderzyła z całej siły pięścią w stół!

- Doris! Wyjdź na lekcje. Nie potrzebuję takich komentarzy przy stole. - Powiedziała twardo Nela i Abi zauważyła że na jej czole gra żyłka gniewu. Doris zamknęła się i szybko wybiegła z wieży a za nią falował jej blond koński ogon. - A ty Abi zjedz szybko swoją porcję. Serena nie może czekać w nieskończoność. - I mówiąc to obróciła się szybko i wyszła z kuchni. Abi wpałaszowała kromki z ogórkiem i szynką i wybiegła z wieży.

***

- Witaj, Abi. Połóż się na tym urządzeniu - Powiedziała Serena gdy Abi weszła do przepastnego pomieszczenia we wnętrzu gildii magów. Wskazała na takie łóżko jak u lekarza z zieloną narzutą i białą poduszką, ale były do niego przyczepione różne rurki i kroplówki

- Jak wygląda wyzwolenie mocy? - Zapytała Abi

- Dżiny mogą używać magii od urodzenia i to dla nich tak jak chodzenie, ale ludzie nie. Dlatego lekcje magii dla ludzi i dżinów są całkiem inne bo dżiny uczą się magię kontrolować a ludzie uczą się magii wogóle. Sama studiowałam bardzo wiele lat, zanim doszłam do poziomu mocy magicznej, którą w sobie masz. - Mówiła serena - Masz w sobie kwartę dżinowskiej krwi. Moje zadanie to wsączenie w ciebie krwi innego dżina

- Fuuu! - Powiedziała Abi ale Serena przycisnęła palec wskazujący do ust i zrobiła grymas oczami

- Żadne fuu, to standardowa technika. Każda magia ma swoje przeciwieńswo. Magia powietrza jest przeciwieństwem magii ziemi. Wystarczy niewiele magii ziemi w twoim krwio-obiegu żeby rozbudzić do walki twoją krew z elementem powietrza. Gdy już raz poczujesz rozbudzoną magię w swoim ciele to będziesz wiedziała co dalej robić bo tego uczucia nigdy się nie zapomina... I będzie to dla ciebie łatwe tak samo, jak ruszanie głową. Jesteś szczęściarą bo zwykli ludzie muszą miesiącami poszukiwać w sobie źródła magii... A zanim nauczą się go używać to miajają kolejne miesiące. - Skończyła Serena

- Ale to jakieś eksperymenty na ludziach... Myślałam że rozbudzisz moją magię magicznie. - Powiedziała zdezorientowana Abi

- Oj, Abi... Nie bez powodu jesteśmy nazywani najlepszymi alchemikami na kontynencie - Mrugnęła porozumiewawczo Serena. Abi podeszła do łóżka i położyła się a Serena przypięła ją pasami, zdjęła koszulke, posmarowała piersi sprytusem i założyła takie elektrody jak do EKG

- A to po co? - Spytała Abi

- Może cię przetelepać podczas transfuzji. Muszę kontrolować bicie serca by wiedzieć w którym momencie odciąć dopływ krwi z elementem ziemi. - Powiedziała Serena - Zaczynamy! - I w tym momencie przed Abi pojawiły się dwie pielęgniarki. jedna z nich wzięła jej rękę i przekuła dając wenflon. Druga puściła krew ziemi i abi patrzyła, jak stróżka powoli leci do jej żyły szklaną rurką, a Serena patrzyła ciągle w magiplet*. "Ciekawe, czy Visdomir wie, jak to wygląda..." Pomyślała Abi i przypomniała sobie jego zwrok z poranka, gdy patrzył na nią tak blisko swoimi zielonymi oczami...

- Przerwać dopływ krwi! - Krzyknęła Serena ale jak się obejrzała to zastygła w zdziwieniu bo krew nawet nie doleciała do żyły Abi

- O czym ty myślisz??? Musisz wyciszyć swój umysł żeby badanie wyszło! - żachnęła się żartobliwie Serena i odwróciła się do ekranu na którym drgały magiczne kreski. Nagle Abi zrobiło się mega słabo. odwróciła zwrok do swojej ręki i zobaczyła, że krew już do niej wpływa. Poczuła jak w jej wnętrzu coś się burzy. Nagle jej umysł skoncentrował wszystkie siły na jej ramieniu i czuła, jak krew powoli miesza się ze sobą. Całe jej ciało chciało poderwać się do walki...

- Spokojnie Abi! - usłyszała krzyk pielęgniarki, która przytrzymywała jej drugą ręke. Abi czuła całe swoje ciało ale widziała je jak na obrazkach cieplnych. Całe wydawało się niebieskie, ale żyły, którymi płynęła krew ziemi były jadowicie czerwone. Poczuła, że może jej się pozbyć. Skoncentrowała się i poczuła, jakby jej mózg się gotował. coraz większa siła gromadziła się w jej czaszce wypływając gdzieś z ciemienia i magazynując się na dole głowy. Abi widziała przed oczami łyskające mgławice i gwiazdy, ale nie czuła bólu. Nagle przegroda w jej głowie przerwała się i abi poczuła, jak zmagazynowana siła płynie w stronę ręki jak rzeka - czuła prąd mocy przepływający przez jej ciało. Spróbowała ogarnąć go i zauważyła, że może nim ruszać. "To rzeczywiście nie takie trudne..." pomyślała Abi i spróbowała skierować wszystkie siły w stronę ręki zajętej przez najeźdźce. Nagle poczuła coś jeszcze, jak malutki płomień rozgrzewający ją od środka... Zgarnęła całą moc razem z nim i uderzyła z pełną siłą!

***

- BIII!!! - Nagle ocknęła się od uderzenia. Nad nią stał zlękniony Thane a po jego niebieskiej skroni spływała stróżka potu. Jego ręce obejmowały jej twarz z obu stron i chyba ją przed chwilą walnął

- Co? Udało się? - Zapytała zdezorientowana Abi i spróbowała zerknąć na swoją rękę na bok

- Nie! Abi nie obracaj głowy! - Usłyszała ciepły ale przerażony głos Thane'a ale było już za późno. Cały kąt sali był zakrwawiony a ręka od połowy łokcia w dół była wybuchnięta z kością na wierzchu i odłamana dłoń wisiała na strzępku skóry... Abi zakrztusiła się z przerażenia i straciła przytomność.

***

- Pierwszy raz reakcja magiczna była taka silna... Nie przewidziałam tego, przepraszam. - Powiedziała smutno Serena patrząc na Thane'a który odtwarzał rękę Abi swoją magią uzdrowienia. Dżin nie odpowiedział koncentrując wszystkie siły na wiązaniu tkanek zemdlonej abi.

- Powinnaś cofnąć dopływ krwi wcześniej. - Odpowiedział Thane grobowym tonem nawet nie oglądając się na Serenę

- Stało się coś dziwnego... Nigdy jeszcze rozbudzanie mocy nie wywołało takiej reakcji. - Powiedziała Serena patrząc na maszynę magiczną która eksplodowała z chwilą, gdy ręka abi też wybuchła - Echhh nie mam nawet odczytów, a mogły być takie cenne! Gdybym mogła je zanalizować to może wiedziałabym co się stało z Abi

- Nie powinniśmy o tym nikomu mówić. Jeśli jej moc jest tak silna, to Theodorus może...

- Ok rozumiem. - Powiedziała Serena. - Visdomir chyba też nie powinien wiedzieć, jak zmasakrowałam jego... - Ale nie dokończyła bo Thane odwrócił się w jej strone i zobaczyła jego wściekły wyraz twarzy.

- No dobra dobra już się zmywam. - Powiedziała Serena i razem z pielęgniarkami wyszła z sali - Odstaw ją potem do skrzydła szpitalnego! - Krzyknęła na odchodne

***

- Arghhhh... Wytropiliśmy je mój panie, jest tak jak myślałeś! - Syknęła Shiva rzucając plik papierów na biurko Crag Hacka. Były tam zaznaczone dwie trasy - prowadzące do Bracady i Bastionu, dwie drogi którymi wyruszyły dziewczyny

- AHAHAHAHAHAHAHA! - Zaśmiał się z krztuszeniem Crag Hack patrząc na mapę. Niewolnice rozwaliły jego zamek od środka co zdarzyło się pierwszy raz podczas jego najemniczej kariery. Ale... Podobało mu się to. Dawno nie było już pretekstu by wywołać krwawą wojnę a takie barbarzyńcy lubieli najbardziej. Bracada pożałuje swojej zuchwałości, a ludzie... pożałują tego, że współpracują z Bracadą. Zamek sam wypowiedział wojnę Twierdzy gdy dowiedział się co stało się z jego dowódcami podczas rebeli niewolnic - wszyscy zostali zadźgani. Królowa Katarzyna od razu wydała pakt wojny.

-  Szkoda, że ta mała szkodnica się spaliła... Mielibyśmy świetny symbol jej powiewającą głowę na palu! - Powiedziała Krellion siedząca obok. Z nikim nigdy nie miała takiej spiny jak z Abi

- Jej koleżanki nadal są żywe. I dopilnujemy żeby spotkała je zasłużona kara za zabicie tyrka. Tak samo, jak jego...! - Powiedział Jabarkas i rzucił na stół rysunek przedstawiający młodego czarodzieja z wytatuowaną połówką koła zębatego na policzku...

- Odbudowę zamku czas zacząć - Powiedział Crag Hack i uderzył w wielki gąg. Z całej twierdzy dało się usłyszeć krzyk walki z wielu orkowskich gardeł. - A gdy już to zrobimy...

- Zdrajczynie zawisssną. - Syknęła Krellion i wszyscy zanieśli się brutalnym śmiechem. Nad Twierdzą zaszło słońce i zapadła mroczna noc...

* magiplet to takie połączenie komputera z magią i techniką z bracady i używają ich tylko w szpitalu

1 komentarz:

  1. Wow...
    Nie spodziewalam sie tak intensywnego wybuchniecia reki abi fuj!
    Nie wierze ze ona jest taka silna jak Mike Tyson

    OdpowiedzUsuń