niedziela, 1 października 2017

Rozdział XVIII.5 (spin-off) - Wojowniczki na misji

Dwie amazońskie postacie chyłkiem zbiegły ze stromego zwgórza. To paula i tina. Wyruszyły na misje by wspomóc abi w walce z crag hackiem i osiągnąć upragnioną zemste. Tina ma ścięte włosy na jeża z zostawionymi kosmykami kręconych włosów na boku i kolczyk z zakręconego kła w uchu jest pomaziana na twarzy niebieską farbą i ma jastrzębi wyraz twarzy. Ma skórzaną lekką zbroję odkrywającą opalony słońcem brzuch a u pasa wisi jej czakram - broń amazonki. na jej plecy zarzucony był kołczan i łuk. paula zaś zachowała swoje dawne włosy ale też miała strój amazonki chociaż nie taki odlotowy jak stój tiny a w ręce miała wielki gladius

- cii - powiedziała paula przysuwając palec do ust - musimy obejść go dookoła

dziewczyny były w potrzasku. musiały zdobyć część zagadki z obelisku, jednak tego chroniła magiczna bestia... którą musiały pokonać tylko we 2 os.

Wielki kościany smok zionął trupim światłem a z jego oczodołów spływała struga zepsucia

- fuuu - powiedziała demonstracyjnie tina machając ręką koło nosa

- nie zgrywaj się - paula ze śmiechem dała jej kuksańca w bok i obie cicho się zaśmiały - ja obejdę go dookoła a ty zajmij go swoimi strzałami i czakramem. wejdę na niego i wbije mu miecz prosto w kościsty kark - powiedziała wojowniczka błyskając swoją bronią w świetle księżyca

- ok zaczynamy! - odpowiedziała tina i zakradła się przed smoka a potem strzeliła. strzała poszybowała przez noc i trafiła w sam środek oczodołu smoka a potem spadła gdzieś spod czaszki. magiczna bestia zaryczała i zaczęła szukać niebezpieczeństwa

- trele lele dudki! - tina wyskoczyła zza krzaka z głupią miną a smok od razu do niej pobiegł. zwinna dziewczyna wskoczyła na drzewo i ukryła się przed zdezorientowaną bestiom. druga z dziewczyn szła tymczasem bokiem łąki, wskoczyła na skałę i skała tuż nad smokiem. tina wiedziała, że to czas na jej reakcje. wyjęła czakram, wycelowała w inny kamień i rzuciła

stalowy dysk poszybował tuż koło czaszki smoka, odbił się od skały, poleciał w drugą stronę i utknął w jego żebrach przecinając jedno z nich a bestia zaryczała szukając w panice źródła ataku. w tym momencie spadł na niego cień w kształcie dziewczyny

- arrrgh!!! - paula z krzykiem dowaliła się do karku bestii i jednym szybkim cięciem go ścięła a kościana głowa walła o kamienie a reszta ciała zatrzęsla się i runęła a potem dziewczyna wyłoniła się ze stosu kości i potrząsnęła głową

- niezły cios! - powiedziała rezolutnie tina mierzwiąc włosy przyjaciółki. paula otrzepała się z kurzu i obydwie zwróciły swój zwrok w stronę magicznego obelisku

- to ostatni element układanki! - paula podskoczyła z radości i podbiegła do obelisku a tina wyjęła swoją mapę graala i zdecydowanym ruchem przyłożyła ją do ściany obelisku. nagle światło którym lśniły litery na wielkim kamieniu spłynęły w ciemną skrzyneczkę a dziewczyny usłyszały głos uwolnienia

- mamy całą mapę! hurra! - wrzasnęła tina nie bacząc na kłopoty i uścisnęła paulę z radości a potem obie przyjżały się jej badawczo

- wiem gdzie to jest! to tylko parę mil stąd! - powiedziała zaskoczona paula

- musimy się pośpieszyć kopanie może zająć nam cały dzień - dodała poważnym tonem tina i zarzuciła łuk na ramię - jestem tak ciekawa jak on wygląda! - rozmarzonym zwrokiem ogarnęła gwieździstą noc nad sobą

- ruszamy - powiedziała paula i wbiegły w noc tam gdzie zostawiły swoje rumaki. Nie wiedziały jednak, że czujne oczy innej wojowniczki podążały za nimi...

***

To tutaj! - powiedziała rześko tina opierając się o łopatę którą wbiła w ziemię. chociaż nie spały wiele godzin były bardzo przejęte i nie czuły żadnego zmęczenia - za chwile miały odnaleźć największy skarb tejziemi. jej koleżanka zdjęła bluzke i postanowiła pracować w samym staniku bo czekała je ciężka fizyczna robota

- zaczynamy! - powiedziała dziarsko paula i wbiła łopatę w ziemie. pracowały kilka godzin skropione potem od gorącego słońca które przyświecało na ich gładkie brzuchy i nieco umięśnione ramiona bo były wojowniczkami

nagle łopata pauli stuknęła o coś

- łooł!!! ostrożnie, czy to...? - tina z zainteresowaniem odskoczyła od swojej dziury i podleciała do wykopaliska pauli

- nie to tylko stary piszczel - powiedziała ze śmiechem koleżanka i odrzuciła go na bok. dziewczyny wykopały już taką wielką dziurę że nie było widać nawet ich głów. myślały że kostka nic nie znaczyła ale była ona oznaką czegoś większego... kilka zamachnięć łopatą i...

- Tina! chodź szybko! - umorusana paula odgarnęła z czoła spoconą grzywkę i przywołała przyjaciółkę która podbiegła tym razem bez słowa

przed nimi stała malutka skrzynka która była szerokości otwartej dłoni i wysokości też otwartej dłoni  miała czerwone ozdobniki i zielone klejnoty po bokach

- to musi być on! - wrzasnęła tina i szybko wykopała skrzynkę i ją otwarła. z niej wystrzelił promień jasnego światła które było słoneczne ale odbijało się od miriady kryształów okalających świety kielich. tralossk będzie zadowolony - pomyślała paula na ten widok - a crag hack będzie gryzł ziemie

- paula, mamy go!!! - krzyknęła i znów objęła swoją przyjaciółkę a ta nieoczekiwanie cmoknęła ją prosto w usta. oszołomiona tina popatrzyła na paulę ze zdziwieniem ale zdecydowanie zamknęła oczy i oddała jeszcze bardziej gorący pocałunek...

- no no no... co my tu mamy... - usłyszały za sobą głos, który najmniej chciałyby usłyszeć... szybko się od siebie odsunęły a tina zasłoniła swoim ciałem kielich lecz dla sokolego zwroku shivy nic nie było do ukrycia...

- śledziłam was cały dzień! dziękuję za wykonanie tak cięzkiej pracy w której nie chciałabym się babrać - powiedziała ruda wojowniczka siedząca na żółtym ptaku gromu ze śmiechem wskazując na rozległe wykopaliska dziewczyn - ale macie coś, co... należy do mnie - puściła im oko

- to my go znalazłyśmy! - powiedziała paula zimnym tonem wpatrując się w shivę, która zeskoczyła ze swojego ptaka i stanęła nad rozpadliną którą wykopały koleżanki

- no cóż, wy go znalazłyście... ale kto o tym będzie pamiętać, jeśli to ja Shiva, przyniosę kielich zbawienia do wielkiego crag hacka i złożę mu go na kolanach? - powiedziała rozmarzonym tonem wojowniczka uciekając oczami w niebo wyobrażała sobie jak sowicie odpłaci się jej crag hack i jaki szacunek u niego dostanie...

- ale nie mamy czasu nędzne niewolnice! - powiedziała znad dziury - znajcie swoje miejsce i oddajcie mi kielich to nic wam nie zrobie - schyliła się zasłaniając słońce i wyciągnęła do nich rękę - no ruchy ruchy!

dziewczyny były w kropce. zostawiły swoje bronie na zewnątrz wykopu i w dziurze były bezbronne. paula spojrzała na tinę która dziarsko wystąpiła przed szereg dyskretnie wsuwając kielich do dziury w ścianie obok

- nie poddamy się tak łatwo! teraz nikt nie może nami rządzić! - powiedziała tina wpatrując się z odwagą w oczy barbarzyńskiej wojowniczki. shiva sięgnęła do swojego miecza i wyjęła gołe ostrze na tine

- widzisz to? - powiedziała shiva - macie gołe ręce a ja mam nad wami miażdżącą przewagę nie masz prawa dyktować mi warunków

- a więc stań i walcz o swój kielich! odwołuję się do twojego honoru wojowniczki! - powiedziała tina opierając ręce o zgrabne biodra a shiva tylko się roześmiała

- gdybym myślała o swoim honorze wojowniczki za każdym razem gdy przebijam mieczem nieposłuszne niewolnice to już dawno byłabym zbawiona w wahlalii - rzekła - nie mam czasu na takie smarkule jak wy. aiaiaiaiaia!!! - krzyknęła shiva i zrobiła salto w powietrzu wskakując do dziury. rozpoczęła się walka - walka o zwycięstwo albo śmierć. tina szybko sięgnęła do swojego boku i wyjęła czakram którym odbiła pierwszy cios miecza shivy aż poszła iskra

- niezła jestes kto cię ćwiczył? - powiedziała shiva oblizując usta - ale twój koniec jest tu i teraz!

- chyba twój! - krzykła tina i dała jej wielkiego kopa w brzuch a shiva zatoczyła się nie mogą złapać oddechu ale szybko się ogarnęła

- arggh!!! - rzuciła się na tine z pazurami i złapała za jej włosy ciągnąc je na bok

- i kto teraz jest górą? - szepnęła jej do ucha wyrywając kosmyk włosów i odepchnęła ją na ziemię. zakurzona tina nie mogła złapać oddechu a shiva wytrąciła jej czakram z ręki

- niezła broń... może powinnam się nauczyć jej używać - powiedziała shiva obracając dysk w palcach. nieostrożna wojowniczka nie pomyślała jednak że od lśniącego ostrza odbije się promień światła

- ałaa! - oślepiła się na kilka sekund a wtedy zapomniana przez nią paula rzuciła się na nią od tyłu ze swoim mieczem bo zdążyła wespnąć się po niego chyłkiem jak shiva była zajęta tiną. shiva miała jednak niezły refleks i uchyliła się od ciosu a paula przeleciała obok lecz szybko się obróciła i odparła kolejny cios

- ha! ha! ha! - krzyczały wojowniczki odbijając swoje miecze raz po raz

nagle shiva popatrzyła w bok i na jej twarzy pojawił się straszny uśmiech

- a co powiesz jeśli zamiast zaatakować ciebie... zrobię to!!! - krzyknęła i wbiła miecz we wstającą właśnie z ziemi tinę przecinając jej udo do krwi i dziewczyna znów wpadła w piach z krzykiem

- nieee!!! - paula rzuciła się na nią z jeszcze większą determinacją a oszalała shiva z rechotem oddała w nią grad ciosów. paula nie mogła się skupić na walce bo chciała sprawdzić czy wszystko dobrze z tiną

- no no... tak to jest jak ma się słaby punkt! - powiedziała shiva uskakując od parującej pauli i przygwożdżąc rękę tiny wymierzając w nią ostrze

- uczucie cię osłabia! - powiedziała w paulę zbliżając swój miecz do szyi tiny, lecz paula była szybsza. doskoczyła do shivy i wymierzyła ostrze w jej szyje

- hahahaha!!! jeśli ją zabiję to ty zabijesz mnie, tak? - zapytała shiva śmiejąc się w słońce

- nie będę biernie się przyglądała! - krzyknęła tina która w międzyczasie złapała swój czakram i przejechała nim po nodze shivy która upadła na kolano haratając mieczem ramię tiny. nad nią stała paula wciąż wymierzając w nią miecz

- zabij mnie, przecież tego właśnie chciałaś! - krzyknęła zdesperowana shiva w stronę pauli - na co czekasz?

- to żałosne chodźmy stąd tina - powiedziała paula roztrzęsionym tonem

- hahahaaha!!! czyli boisz się przelać moją krew? - zapytała szalonym tonem shiva - ja jednak nie będę się wzbraniała! - z krzykiem szarpnęła mieczem i wymierzyła w paulę rozpoczynając nowy grad ciosów. była jednak osłabiona... i miecz pauli sam natrafił na dogodne miejsce do cięcia

- hiyaa!! - zrospaczonym tonem krzyknęła paula i przebiła shivę mieczem na wylot

- ty... - krew ściekająca po ustach shivy uwydatniła jej okropny uśmiech od ucha do ucha - jesteś wspaniałą wojowniczką

- uczyłam się od najlepszej! - powiedziała stanowczo paula i wyrwała miecz z ciała shivy. barbarzyńska kobieta ciężko dyszała i nie była zdolna do dalszej walki. paula wzbraniała się przed tym ale wiedziała że musi to zrobić. szykowała się do ostatecznego ciosu, który dobiłby wojowniczkę...

- dalej, zrób to. - powiedziała shiva zdecydowanym tonem - przegrałam w pojedynku. pozwól mi umrzeć w walce - jej rana nie musiała być śmiertelna, lecz shiva zdawała się zaakceptować swój los. nie starała się siebie opatrzyć lecz oddawała ostatnie tchnienia patrząc w słońce a z jej ust ciekła krew. paula z wahaniem popatrzyła na tinę

- nie musisz tego robić jeśli nie chcesz. możemy ją opatrzyć i... - tina przerwała czując na sobie zwrok broczącej krwią shivy

- pozwól mi umrzeć... z honorem wojowniczki. - powiedziała shiva - ale posłuchaj... crag hack... on... to nie tak jak myślicie... - zakrztusiła się i zwymiotowała krwią. jej oddech stał się świszczący i jeszcze cięższy a z przeciętego tłowia poleciała wielka porcja krwi. wyciągnęła rękę w stronę przerażonej tiny i dotknęła jej twarzy

- dbajcie o... siebie. - powiedziała ostatkiem sił, a jej palce ześliznęły się po jej policzku pozostawiając smugę krwi i znieruchomiały. Tak dumna Shiva poległa w walce z amazońską wojowniczką - Wojowniczką Paulą w asyście Tiny.

***

Chodźmy już. - Powiedziała tina oświetlona przez ostatnie promienie zachodzącego słońca. Obydwie stały przed świeżą mogiłą, nad którą zamiast krzyża znajdował się żelazny, piękny miecz shivy błyszczący w słońcu. Paula obejmowała zabandażowaną tinę i stały tak razem już od jakiegoś czasu, oddając honory wojowniczce, którą pokonały rankiem

- to nie była wyrównana walka... byłyśmy we dwie a ona...  - powiedziała smutno paula

- wiedziała, na co się pisze pracując dla crag hacka. - powiedziała zdecydowanym tonem tina - gdyby wróciła bez graala, i tak straciłaby życie. crag hack bardzo na nią liczył a ja dobrze go znam... - powiedziała tina, wspominając chwile, gdy barbarzyńca obchodził się z nią tak brutalnie a ona nie miała jeszcze w sobie ognia wojowniczki by mu się przeciwstawić

- niczym nie możesz się obwiniać zrobiłaś to co słuszne. - dodała, ścierając łzę z policzka pauli

- teraz obydwie mamy krew na rękach - powiedziała rezolutnie paula, wpatrując się w swoje brudne od pracy i walki dłonie. ostatni promień słońca odbił się od mogiły shivy i zagasł

- bez porównania do krwi którą przelały wojska crag hacka. musimy się pośpieszyć i dostarczyć graal tralosskowi by go powstrzymać- powiedziała tina, odrywając się od przyjaciółki i przygotowując konie do biegu przez prerie. w środku myślała jednak o tym, co powiedziała shiva... chciała przekazać im coś bardzo ważnego, coś... a potem to... popatrzyła na swoją przyjaciółkę, która w milczeniu wstała znad mogiły, zapięła swój miecz i wsiadła na konia.

- ruszamy. - powiedziała paula zdecydowanym tonem i minęła tinę.

" będę dbać o ciebie, Paula." - pomyślała tina, patrząc w jej plecy na których kiwało się dwuręczne ostrze. Nie wiedziała o tym, że w tej samej chwili Paula pomyślała dokładnie to samo o niej

Dwie amazonki samotne a jednak szczęśliwe rozpoczęły ostatnią fazę swojej podróży kierując się do Cocojumbo...

cdn.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz