- Wspaniała robota - powiedział krol tralossk przyglądając się pięknie rzeźbionemu kielichowi który przyniosła tina i paula
- nie ma sprawy - powiedziały dziewczyny. wszyscy troje stali nad stawem hydr w Cocojumbo nowej bazie wypadowej Tralosska w pobliżu Wrót Żywiołów i zamku Crag Hacka. To stąd miał ruszyć atak na wojska zła
- Dałbym wam za to tytuły, sławę i bogactwa mojego kraju.. - zaczął król, a dziewczyny przyjrzały się mu uważnie - ale to nic nie znaczy dopóki nie zgładzimy crag hacka. Jego śmierć będzie najbardziej fajną nagrodą za nasze trudy - powiedział, a tina pokiwała energicznie głową
- takie mścicielki jak my nie potrzebują żadnych świecidełek wystarczy krew naszych wrogów! - powiedziała wznosząc swój czakram w górę który zalśnił odbitym światłem a król się zaśmiał
- spójrzcie, moje wojowniczki, jak dzięki wam rodzi się szansa naszego zwyciestwa - powiedział król, zamachnął się i... wrzucił graala do bagna
- cooo? - krzyknęła paula - ale szukałyśmy go tyle czasu!!!
- poczekaj... - powiedział tralossk wpatrując się w skupieniu w koła na wodzie bagna tam gdzie wpadł puchar. nagle jezioro zaczeło bulgotać i zaczęła wychodzić z niego wielka rosiczka aż na końcu zakwitła na środku miasta pięknym kwiatem. wszyscy od razu poczuli napływającą siłę do walki
- teraz to miasto jest pobłogosławione - powiedział tralossk - a z tą siłą pokonamy każde zło
- tak! - krzyknęły dziewczyny podskakując i przybijając sobie piątke. król jednym ruchem obrócił się szeleszcząc swoim czerwonym płaszczem i poszedł w stronę kwatery dowodzenia
- podwoić naukę nowych żołnierzy! - wydał krótki rozkaz
- tak jest! - zasalutowal alkin i pobiegł do koszar. dziewczyny stały jeszcze przez chwilę, patrząc na piękno kwiatu...
***
to było już dawno temu. teraz dziewczyny stały w pełnych zbrojach na zewnątrz zamku wrót żywiołów i brały udziałw przeglądzie wojsk a obie miały za sobą armie bagna. Cztery różne rasy zgromadziły sie w tym miejscu by zgładzić ostatniego przeciwnika w tej części świata. Na czele wojsk fortecy stała Nela z zastępem dżinów i czarodziei, na czele wrót żywiołów abi i jej przyjaciele, na czele elfów jenova a na czele wojsk cytadeli sam król tralossk w wojennej zbroi skorzanej razem ze swoimi najlepszymi wojownikami i paulą i tiną po obu stronach swojego gorgona na którym jechał. na przeciwległej stronie przyszłego pola bitwy gromadziły sie wojska nieprzyjaciela
- pss abi! - szepnęła reni która została w oddziałach wrót chociaż mogła iść do cytadeli - zobacz tam
abi obróciła się za palcem reni i oczy jej zdębiały.
- dlaczego on tu jest? - zapytała szeptem w przestrzeń, patrząc na swojego byłego chłopaka... a właściwie zdradliwom szumowine która zachowała sie jak ostatni skunks. Odkąd zerwała z visdomirem całkowicie sie zmieniła nabrała siły i pewności siebie. Już nigdy nie wpadnie w sidła zdradzieckiej miłości takiej jak ta a do czarodzieja czuła tylko wzgarde. Mimowolnie szukała jednak zwrokiem swojej rywalki która jej odebrała chłopaka - tej szczypawicy Julki. Z satysfakcją wyprostowała się na siodle swojego rumaka nie zauważając jej drobnego ciałka u boku swojego byłego
- mam nadzieje że u nich wszystko jak najgorzej - powiedziała wesoło, a reni parsknęła śmiechem
nagle zagrzmiał wojenny róg i wszyscy zwrócili uwagę na środek przed oddziałami. wjechał tam na koniu król tralossk w towarzystwie neli, thane'a i jenovy.
- wspaniali wojownicy i dzielni magowie - zagrzmiał magicznie wzmocniony głos neli i wszyscy wsłuchali się w dowódców - przedstawiciele wielu ras! zjednoczyliśmy się tutaj pod jednym celem - zmiażdżeniu potegi crag hacka lidera barbarzyńców krewlodu który najeżdża nasze ziemie odkąd zaczął swoje panowanie!
- Crag Hacka, który zniewolił nasz lud lecz się wyswobodziliśmy i teraz oddamy pięknym za nadobne! - ryknął tralossk, a wojska bagniaków zagrzmiały wiwatem
- Crag Hacka który wypacza ścieżki natury! - ryknęła jenova wznosząc swój łuk a elfy zasalutowały
- I wreszcie - powiedział thane i wskazał na abi, która uroczyście wjechała na środek. czuła niezłą tremę bo miała przemówić przed całymi wojskami a potem ci żołnierze będa oddawać życie za ich zwycięstwo. przełknęła gule w gardle, obróciła się na swoim koniu i rozpoczęła. wiedziała że visdomir wpatruje się w nią jak w boski klejnot ale nie obchodziło jej to
- Zanim zacznę chciałabym by wszystkie dziewczyny które zainspirowałam wyłoniły się z tłumu! Towarzyszki! Stańmy razem w tej decydującej chwili! Pokażcie swoją siłę i bez wstydu oddajcie sprawiedliwość! - krzyknęła abi wznosząc swój miecz. Paula i Tina niemal natychmiast ruszyły galopem w strone abi i stanęły po obu jej stronach mijając tralosska który nie mógł ukryć szerokiego uśmiechu. Powoli, lecz ustawicznie coraz więcej dziewczyn wyłoniało się od dwóch stron - z oddziałów elfów i fortecy - niegdyś ubezwłasnowolnione i rozbite, teraz w lśniących zbrojach często z krótko obciętymi włosami i bliznami od walki. Po kilku minutach ok 50 dziewczyn stało u boku abi, a żadna z nich zdawała nie ustępować jej w rynsztunku i woli walki. zaskoczona abi zauważyła, że wraz z tłumem dziewczyn przyszła też julka. Popatrzyła na nią groźnie, a ta tylko delikatnie się uśmiechnęła
- jesteśmy w tym razem abi - powiedziała, dotykając swojego brzucha tam, gdzie niegdyś ugodziła ją krellion. Abi postanowiła nie odzywać się do julki ale przetestować jej siłę walki - swoimi czynami miała odkupić dawną winę bo na visdomirze i tak jej już nie zalerzało ale dziewczyna splamiła swój honor więc tylko skinęła jej głową
- Oto lud, który wraz z przyjaciółmi wyprowadziłam z niewoli! - zagrzmiała abi a jej głos rozniósł się po całych oddziałach - dowód na to że polityka niewolnictwa crag hacka jest niesłuszna! te dziewczyny wielokrotnie udowodniły swoją wartość w wielu bojach i obronie tego w co wierzą! Nigdy nie będą już marionetkami i inne dziewczyny z marionectwa wyratują! Wraz z nimi nie zawaham się oddać życia za powodzenie naszej misji! - słońce piekło delikatnie jej skóre a na polu nastała cisza. Jedna z dziewczyn beti nagle wzniosła pięść w górę i krzyknęła
- do boju! ruszajmy na twierdzę! - kryzknęła, a inne dziewczyny rozwrzeszczały się za nią i zaczęły tupać nogami do rytmu co sprawiało wojownicze wrażenie
- Żołnierze! - krzyknął tralossk zjawiając się u ramienia abi, które dotknął swoją zimną ręką a abi zamiast na niego nawrzeszczeć tylko się uśmiechnęła. Wiedziała, że król musi grać pierwsze skrzypce bo ma taką role
- wielu z was może zginąć w tym boju jednak pamiętajcie że nie giniecie na marne! Klęska crag hacka to światła przyszłość dla naszego rodu! - krzyknął a ważki wzniosły się w powietrze robiąc piękne wzory zakręcone
- napiąć łuki! idziemy! - krzyknęła jenova i czwórka głównych dowódców - abi, tralossk, jenova i nela, a za nimi ich przyboczniacy, np reni, tina, paula, thane, dessa, pati, ignissa itd wyruszyli. Słońce zagasło - rozpoczynała się wielka krwawa bitwa, a pogoda wiedziała, że odpowiednim nastrojem dla niej będą cięzkie szare chmury... a potem krwawy zachód słońca...
***
Abi nie wiedziała jednak, że nie tylko wojacy Przymierza slyszeli jej płomienną mowę. Samotny mały jaszcząb zawrócił znad pola bitwy, minął górę i las i wylądował na ramieniu Oris - mistrza sokolego zwroku twierdzy. Jasnowłosa dziewczyna nie mogła złapać tchu z wrażenia i natychmiast pobiegła do namiotu dowództwa
- ...wystarczająco dużo wody, panie - usłyszała orkowski szept należący do krellion
- doskonale. pamiętaj, że zapasy muszą być otoczone największą ochroną - powiedział crag hack i oris nie mogła dłużej czekać więc wbiegła do pokoju i aż pośliznęła się na dywaniku i przejechała 2m
- mam ważną wiadomość! bardzo ważną wiadomość! - krzykła dziewczyna zamykając oczy i ściskając pięści które dała za siebie wychylając się do przodu i shylając głowę przed crag hackiem. dowódca barbarzyńców w skórzanych obcisłych spodniach i skórzanych pasach uwydatniających jego umięsnione ciało oraz skórzanych naramiennikach wstał ze swojego tronu i podszedł powoli do rozdygotanej dziewczyny stawiając cięzkie kroki w swoich zakutych butach. w rece dzierżył swój rogaty hełm a w drugiej swój wielki miecz. Jego oczy na dzikiej twarzy zdawały się błyszczeć nie tylko brązem, ale też nutką czerwieni... Krellion nadal siedziała na swoim fotelu z nogami danymi na stół, a sprawiający wrażenie zaniedbanego Jabarkas w kącie ostrzył swój topór i wsłuchiwał się w całą dyskusje. Dowódca stanął naprzeciwko dziewczyny i był od niej prawie 2 razy wyższy. Kucnął przy niej dotykając swoim płaszczem z wilczej skóry ziemi i jak zwykł to robić podniósł jej głowę do góry za brodę swoją wielką ręką tak, że mógł zmiażdżyć jej gardło
- jaka wiadomość jest na tyle ważna by przeszkadzać w naszej naradzie? - zapytał bardzo blisko twarzy oris aż dziewczyna się przelękła bo serio widziała wszystkie szczegóły jego twarzy i w sumie mógł ją udusić tu i teraz
- dowódco... Abigail Knox... Ona żyje! - wysapała Oris - Ja widziałam... Monitorowałam pole bitwy swoim sokolim zwrokiem jak mi nakazałeś i... - Ale dziewczyna nie dokończyła. Widziała, jak wyraz twarzy crag hacka zmienia się od tej informacji aż dowódca wybuchnął głośnym śmiechem i aż ją troche opluł
"fuuu" - pomyślała oris ale nie powiedziała tego na głos bo by ją zabił
- Jabarkasie! - zagrzmiał crag hack, wstając z kolan. Zapuszczony ork popatrzył na niego wilkiem i wstał salutując
- Nie słyszałeś? - Crag Hack roześmiał się serdecznie i klepnął Jabarkasa po plecach tak, że ork aż wydał ryk
- Twoja dziewczynka nadal jest na chodzie. - szepnął mu do ucha nachylając się tak blisko że jabarkas poczuł jego ciepły oddech ale potem pokiwał głową i wyszczerzył zęby w okrutnym grymasie . Nie uszło to uwadze orczycy, która jak z bicza strzelił wstała ze swojego fotela i podeszła szybkim krokiem do dziewczyny
- Powtórz to mi prosto w oczy - powiedziała, biorąc pokaźny łyk ze swojej manierki i nachylając się nad klęcząca Oris - Abigail Knox nadal żyje? - zmrużyła swoje zielone oczy, badawczo wpatrując się w wystraszoną wieszczkę
- Jestem tego pewna na 100% - powiedziała oris, a Krellion odrzuciła ją na bok i zaśmiała się w powietrze
- Jabarkas! Idziemy z nią zatańczyć! - ryknęła, natychmiast przywołując swoich sługusów którzy ubierali jej już napierśnik do walki. Złapała swój wielki miecz i zbliżyła się do wyjścia z namiotu. Teraz sługusi nakładali jej hełm a światło słońca padało prosto do namiotu przyświecając na jego metalowej pokrywie
- Czas rozpocząć bój! - krzyknęła i zbiegła ze zbocza namiotu, a jabarkas zaraz za nią. Crag Hack przez chwilę poprawiał coś w swojej zbroi i gdy wszystko było zapięte na ostatni guzik i już miał wychodzić z namiotu to obrócił się powoli, przypominając sobie o istnieniu dziewczyny
- Oris? - Powiedział cicho, a dziewczyna oglądnęła się na niego
- Tak, panie? - zapytała niemal szeptem wiedząc już, co ją czeka
- Zaczekaj tu na mnie i nie opuszczaj namiotu - powiedział crag hack wychodząc z paskudnym uśmiechem. Dziewczyna padła na ziemię szlochając cicho. Oddałaby wszystko, by być teraz na polu bitwy - ale po przeciwnej stronie barykady.
***
Szarża wilczych jeźdźców ruszyła, a elfie łuki napięły się z jękiem.
- Strzał! - ryknęła Jenova, wypuszczając magiczną strzałę, która ze świstem wyprzedziła inne i trafiła w jednego z najszybciej biegnących jeźdźców. Grad strzał spadł na wojska nadciągających barbarzyńców, a w pierwszej linii Abi wraz z przyjaciółmi właśnie zderzyła się z pierwszą falą przeciwników. Wojowniczka choć mogła się tego spodziewać to nie wiedziała, że jej prześladowczyni - okrutna Krellion podąża jej śladem, by stoczyć z nią pojedynek na śmierć i życie. Wszystko miało przesądzić się w następnych godzinach.
Świeża posoka skropiła ziemię.
Wojna się rozpoczęła.
cdn.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz