- ...Abi! Abi! Otwórz oczy! - usłyszała znajomy głos gdzieś z oddali "Jeszcze nie teraz... musze coś załatwić dziewczyny!" - Wysłała silną myśl ale nie była pewna czy ona doszła do jej przyjaciółek. Widziała przed sobą światło które ją wołało... Biegła w jego strone ale ono nie przybliżało sie ani troche a z jego środka wychodziła jakaś ciemna umięśniona postać ale nie było widać szczegółów bo był cień na niej
- Abigail Knox - powiedziało głębokim głosem który zdawał się być jednak miły dla abi
- tak to ja - powiedziała abi
nagle wszystko wokół sie rozmyło i leciało w dół i abi przycisnęło do niewidzialnej ziemi
- aaaa! - abi widziała swoją wioskę z lotu ptaka ale wszystko cały czas leciało w dół i obraz był zaszumiony takimi kreskami jak od deszczu. dziewczyna spostrzegła jak niebo staje się czerwone a wszystkie domy murszeją i się rozpadają a potem znowu były normalne i znowu rozwalone i znowu normalne...
- przestań!!! - krzyknęła abi przyciskając ręce do głowy i nagle wszystko ustało jak na zatrzymanym video - niektóre elementy delikantnie się poruszały ale natychmiast wracały w swoje miejsce i otoczenie ogarnęła sepia
- kim jesteś i czemu mi to pokazujesz? - krzyknęła abi w przestrzeń
- jestem tobą - usłyszała szept z boku
- jesteś mną - z drugiej strony
- jestem abi! - usłyszała krzyk gdzieś za sobą i obróciła się. zobaczyła drobną dziewczynę uwiązaną do postronka, z poharatanymi rękami i nogami i w brudnej sukience. to była abi - abi, która nie poznała jeszcze żądzy walki, abi, która dopiero co utraciła swój dom. spojrzała na swoje ręce teraz z odciskami brudne i nieco umięśnione a potem znów na dziewczyne. teraz obok niej siedział jabarkas na pieńku
- jesteś całkiem inna niż one - powiedział jabarkas wskazując na inne dziewczyny które były stosem ciał i się paliły
- nie!!! - krzyknęła młodsza abi i zaczęła się rzucać
"o co chodzi?" - krzyknęła w myślach prawdziwa abi, mająca na sobie zbroję i dzierrząca miecz sprawiedliwości. teraz postacie się zmieniły i widziała jabarkasa na postronku który wyglądał na bardzo osłabionego i biednego a na pieńku siedziała abi w pełnej zbroi gdy zamiast dziewczyn były ciała orków
- ABI! - nagle coś ją wyrwało z wizji i wstała z głośnym chaustem powietrza
- wróciłaś do nas! - krzyknęła uradowana tina i przytuliła swoją przyjaciółkę a od drugiej strony naskoczyła na nią paula. na łóżku obok siedziała uśmiechnięta reni z kroplówką w ręce a abi też miała kroplówke
- a gdzie właściwie byłam - powiedziała zdezorientowana abi odklejając się od swoich koleżanek
- od bitwy minął już tydzień - powiedziała reni na łóżku obok - cały czas byłaś nieprzytomna
Abi bardzo zszokowały te wieści bo wydawało jej się że jeszcze przed chwilą była na polu bitwy "Czyli wygraliśmy bitwę! ale nadal czeka nas wojna..." - pomyślała dziewczyna dająca się ponieść ponuremu humorowi
Nagle drzwi do sali się otworzyły i weszła nela
- Abi, wreszcie wstałaś! - krzyknęła dżinka - mam dla ciebie bardzo dobre wieści
- jakie? - spytała abi zaskoczona. nie spodziewała się tu dżinki
- forteca docenia co zrobiłaś tu we wrotach żywiołów - powiedziała nela - i już nie jest na ciebie wkurzona
abi od razu zrobiło się niezręcznie ale wiedziała jak teraz się zachować
- jestem teraz niezależną wojowniczką. - powiedziała stanowczym tonem - i nie pracuję już na usługach fortecy. - mina neli od razu zrzedła i dżinka opuściła ramiona
- obroniłam wrota żywiołów by ochronić ludzi którzy tu mieszkają - powiedziała abi - nie po to żebyście mieli z tego korzyści. zrobie wszystko by zwyciężyć w walce z crag hakiem i jego bandą więc łącza nas wspólne interesy... ale to wszystko - abi wyłożyła kawe na ławe a nele aż zatkało z wrażenia
- zmieniłaś się abi - powiedziała zimnym tonem
- wojna zmieniła nas wszystkie - powiedziała patrząc na dziewczyny każda z nich była ranna i dostała wojenne blizny a nie znalazły się jeszcze nawet w wirze prawdziwej walki... nela zaś od razu zmieniła fason
- w takim razie cieszymy się że jesteś naszą sojuszniczką abi - powiedziała dżinka a abi uśmiechnęła się do niej nieśmiale
- jak wygląda sytuacja na froncie - dziewczyna prosto z mostu wyłożyła kawe na ławe
- w tej samej chwili gdy pokonałaś dowódcę wojsk przeciwnika nadciągnęły siły króla tralosska - powiedziała tina - a razem z nimi ja i paula
- jesteśmy teraz przybocznymi króla! - powiedziała paula - gdyby nie ty abi nigdy nie opuściłybyśmy tego śmierdzącego obozu i nadal byłybyśmy niewolnicami a teraz... - paula popatrzyła w ziemię - teraz jesteśmy wojowniczkami. I wspólnie zgładzimy zło
- my również szykujemy się do walki - powiedziała nela - i mam nadzieje że zgodzisz się poprowadzić wojska Wrót raz jeszcze - przerwała wpatrzona w dziewczyne - tym razem na stolicę wroga. - wszystkie dziewczyny wstrzymały oddech w oczekiwaniu na reakcje abi
- jasne - powiedziała dziewczyna - ale pozwólcie mi działać na własną rękę
- w porządku... - powiedziała nela cicho i zrobiło się troche dziwnie
- chciałabym z tobą o czymś porozmawiać abi... - nela spojrzała na dziewczyny zgromadzone w pokoju - ale chciałabym, żebyście na moment wyszły bo to osobista sprawa - tina chciała zaprotestować ale paula ją powstrzymała ręką
- wyjdziemy - powiedziała kiwając głową ze zrozumieniem
- nie musicie opuszczać pokoju jesteśmy przyjaciółkami - powiedziała abi ale dziewczyny już zamknęły za sobą drzwi. została z nimi tylko reni która była widocznie zbita z pantałyku
- to będzie okej jeśli tu zostanę? - popatrzyła jaszczuroczłeczka na dżinkę a potem na swoją kroplówke. była totalnie przytwierdzona do łóżka. nela tylko machneła ręką na znak, że nic z tym nie mogą zrobić a reni obróciła się do ściany i przysłoniła swoje uszy grzebieniem
- chciałabym z tobą pomówić o thanie - powiedziała nela a abi westchnęła. przypomniała sobie wszystko co stało się na wieży tamtej nocy i nie była zła na dżina - po prostu bardzo się wystraszyła i dostała szoku
- czyli wiesz o tym co się wtedy stało? - zapytała podejrzliwie a dżinka usiadła na skraju jej łóżka i pokiwała na tak
- thane nie wyszedł z wieży od tamtego czasu - powiedziała nela spuszczając smutnie zwrok - jest na siebie wściekły za to co zrobił
- nie do końca rozumiem - powiedziała abi
- Zapewne zauważyłaś jak bardzo zainteresowałaś thane'a... - powiedziała nela bawiąc się czymś w swoich rękach i abi dostrzegła, że był to pierścionek który o czymś jej przypominał...
- chciałabym opowiedzieć ci historię która zdarzyła się bardzo dawno temu - powiedziała nela - a która ma tutaj istotne znaczenie
- słucham. - powiedziała abi która w sumie dopiero teraz dostrzegła że nie ma żadnych większych ran i bez problemu usiadła na łóżku. reni na posłaniu obok odkryła ucho z zainteresowaniem
- W fortecy dawniej mieszkała pewna dżinka... Wiesz, my, dżiny, żyjemy bardzo długo więc to było jeszcze przed twoim narodzeniem. Była bardzo radosna rezolutna i lubiła się ze wszystkimi przekomarzać. Czasem troche wkurzała ale ogólnie była dobrą dziewczyną - powiedziała nela i mrugnęła okiem - I pewnego dnia Thane odkrył, że to właśnie jej życzenia powinien spełniać. rozumiesz, co mam na myśli? - spytała nela
- tak - odparła natychmiast abi - nieprzymuszone dżiny spełniają życzenia osób do których są obecnie najbardziej przywiązane
- wspaniale - powiedziała nela - no więc dżinka poczuła to samo i spędzili ze sobą bardzo wiele cudownych romantycznych chwil. Wreszcie postanowili się pobrać
- ale thane nie ma dziewczyny! - powiedziała abi stanowczo
- zaraz do tego dojdę, nie bądź taka pochopna - powiedziała nela z gorzkim uśmiechem - właśnie wtedy, gdy się zaręczyli... tego dnia naród diabelski zaatakował i wszystko się zmieniło. pożoga ogarnęła całą fortecę i powstało ogromne zamieszanie. musieliśmy się bronić, a nagle okazało się, że z diabłami współpracują też orkowie z krewlodu... - dla neli musiały być to wstrzącające wspomnienia bo jej ręka troche sie telepała i abi za nią złapała a kobieta popatrzyła na nią ciepło - kochankowie zostali na zawsze rozdzieleni, a dziewczyna ta nigdy już nie powróciła do fortecy. przepadła jak kamień w wodę... - powiedziała nela smutno i popatrzyła na abi - nie mieliśmy o niej żadnej wieści aż do tamtego roku. Wtedy znalazł cię visdomir - dokończyła dżinka a abi szczena poleciała do ziemi
- czyli abi była kiedyś branką thane'a? - krzyknęła reni z ogromnym zdziwieniem na ustach. abi obróciła się w jej stronę i zauważyła, że jaszczuroczłeczka opiera obydwoma rękami swoje policzki i patrzy na dżinke z wielką ciekawością aż jej usta były otwarte
- nie, nie! - ze śmiechem zareagowała nela - to działo się blisko 100 lat temu. Dziewczyną tą była Daemyr Knox. - ta wiadomość spadła między wszystkich jak miecz
- coooo - powiedziała abi i reni jednocześnie ze zdziwieniem na twarzy
- Odkąd twoja babcia zniknęła z bracady thane nigdy w nikim się nie zakochał - powiedziała nela - oddał się nauce by skutecznie zniszczyć klan demonów. aż do momentu w którym pojawiłaś się ty czyli żywy dowód na to że jego ukochana przeżyła i pozostawiła po sobie ślad. jesteś do niej tak podobna... - powiedziała dżinka nachylając się nad abi
- więc to tydzień temu to... - abi zaczęła ze zdenerwowaniem
- nie wyciągaj tak pochopnych wniosków! - zaśmiała się nela radośnie - thane bardzo się o ciebie troszczy i jest dla ciebie jak ojciec - powiedziała - przeraził się gdy pomyślał że zrobił ci krzywdę... odkąd tylko pojawiłaś się w bracadzie, cały czas wstawiał się za tobą i cię chronił... myślę że powinnaś go odwiedzić abi - i oddać mu to - powiedziała nela, wręczając abi pierścionek. dziewczyna przypomniała sobie teraz wszystko: identyczny pierścionek widziała na palcu swojej mamy, który otrzymała od swojej matki w dzień swoich zaręczyn... mignęło jej zwierciadło ain eingarp, dawno temu, gdy była jeszcze słaba, w którym znajdowały się trzy odbicia - thane, ona oraz jej babcia...
- pójdę od razu - powiedziała dziewczyna i zeskoczyła z łóżka. Nela również z niego wstała i zbliżyła się do drzwi, a gdy je otworzyła, wypadły zza nich dwie dziewczyny
- wiedziałam, że cały czas podsłuchiwałyście - powiedziała dżinka czochrając grzywki pauli i tiny. obróciły się w stronę abi, która w krystalicznie białej szacie stała obok okna trzymając pierścionek w którym odbijały się promienie słońca wpatrując się w niego
- spotkamy się na kolacji - powiedziała do dziewczyn i minęła je w przejściu. usłyszały, jak jej kroki na schodach przyśpieszyły, a potem ujrzały biegnącą sylwetkę przez okno. reni podciągnęła nogi pod brodę i patrzyła na krajobraz z nikłym uśmiechem, który bardzo szybko zszedł z jej twarzy
- czuję, że już niebawem to wszystko się skończy - powiedziała, dotykając swoich ran postrzałowych - ale jakim kosztem...?
Abi znikła w wieży akademickiej, by po chwili wynurzyć się z niej w towarzystwie dżina z którym udała się w stronę jeziora. mieli sobie bardzo wiele do powiedzenia...
***
Crag Hack wyszedł przed swoją twierdzę, wpatrzony w palące słońce.
- wszystko jest gotowe - powiedział podwładny goblin - panie, armia może wyruszać.
- doskonale - powiedział barbarzyńca i spuścił swój zwrok, patrząc na tysiące żołdaków stłoczonych przed twierdzą
- może wygraliście tę jedną bitwę... ale nie wojnę. ŚMIERĆ! KREW! OGIEŃ! - wykrzyknął w niebo machając swoim toporem. odpowiedziało mu morze gardeł...
cdn.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz