poniedziałek, 16 października 2017

Rozdział XXVI - Wojowniczka vs wojowniczka

Wojowniczka abi wzniosła swe ostrze przecinając ciało kolejnego z napastników
- Hiyaaa!! - Krzyknęła abi roztryskując krew jakiegoś watażki. Walka trwała już jakiś czas i Abi nie była wstanie liczyć minut które upłynęły od początku. Zagłębiła się w szale wojowniczki i czas liczyła od jednego do drugiego pokonanego wojaka crag hacka - miała ich na koncie już ponad 50 i była cała od krwi

- Hej abi jak tam idzie??? - spytała Suzan która znalazła się niemal znikąd

- Hej Suzan! - Ucieszyła się abi, ale dziewczyna już znikła w morzu bijących się ciał. W trakcie walki nie było czasu na żadne rozmowy ani nawet na zastanowienie - bardzo liczył się instynkt wojownika. Właśnie teraz abi uniknęła ciosu zza pleców którego nie mogła zobaczyć lecz wyczuła go swoim szóstym zmysłem

- Aaargghh!!! - Ryknęła, obracając się w powietrzu i siekąc na odlew i odłupała łeb goblina i nagle zauważyła że znalazła się w totalnym potrzasku

- o nie! - szepnęła abi widząc że ma przed sobą kamienną ścianę i obróciła się szybko. skamieniała widząc za sobą że jedyna droga ucieczki jest odcięta przez napływające siły wroga

"Nawet jeśli umrę tu i teraz... obronię się do końca!" - pomyślała i już wyciągnęła broń do walki, gdy nagle wpadł jej do głowy wspaniały pomysł - "jestem przecież też czarodziejką!" - niemal krzyknęła w myślach i wymówiła cicho słowa zaklęcia

- Tayaran! - wykonała odpowiedni gest ręką i wzniosła się w powietrze patrząc na ogłupione twarze wrogów ze śmiechem i wylądowała na szczycie skały gdzie nie mogły ją dosięgnąć żadne ich ataki

- Pa! - pomachała im i posłała buziaka wznosząc ręce w niebo

- Saeiqa! - krzyknęła i w motłoch wystrzeliła błyskawica. Abi odgarnęła trochę naelektryzowany kosmyk włosów, poprawiła czakram i pobiegła przed siebie

"Gdzie jestem?" - pomyślała po chwili, oglądając się wokół siebie. Chociaż po drodze pokonała kilka wojowników, teraz zdawała się tkwić w ciszy i nikogo nie było wokół niej tylko las. Musiała zawrócić i odnaleźć pole bitwy ale w tej chwili nie było to już takie proste - wszystkie drzewa zdawały się być takie same, a była zbyt zmęczona by rzucić kolejny czar lotu. Nagle poczuła na sobie czyjś zwrok...

***

Visdomir czaił się w krzakach na wzgórzach ponad polem bitwy. Gdzieś tutaj znajdywał się jego cel całkowicie nieprzygotowany na jego nagłe pojawienie się. Użył zaklęcia niewidzialności i leciał cichcem między drzewami wypatrując jej... Bo jego celem była dziewczyna i to nie byle jaka. Przycupnął na szczycie jednego ze wzgórz i wyszukiwał jej... i nagle zobaczył abi. Nieświadoma dziewczyna szła powoli w jego strone całkowicie nie wiedząc o jego obecności...

Chłopak nie wytrzymał. Zrzucił z siebie zaklęcie i wyszedł na pełne słońce.

***

To był on. Miała ochotę się do niego nie odezwać i uciec zwrokiem ale wytrzymała spojrzenie. To już nie te czasy - pomyślała

- Hej - powiedziała abi - zgubiłam drogę na dół - wzruszyła ramionami nieco niepewnie - wiesz jak wrócić na pole bitwy?

- Abi zaczekaj ja... - próbował jej były

- Słuchaj - abi uniosła rękę na gest sprzeciwu - między nami już wszystko skończone. Zapomnij o mnie i albo zejdź mi z oczu albo traktuj mnie jako inną wojowniczke - powiedziała zarzucając zdecydowanie głową w dąsie

- Nie o to chodzi!  - pokręcił głową visdomir - o to też... - dodał cicho - ale mamy teraz coś ważniejszego na głowie! - zbliżył się do niej i wyciągnął rękę w jej strone

- jezus przestań!!! - ryknęła abi i dała mu kopa w brzuch swoim ciężkim butem wojownika a visdomir stracił dech i osunął się na ziemię

- tego chciałeś? jestem teraz niezależna!  - krzyknęła - i nie masz pra...

- abi unik! - krzyknął visdomir łapiąc oddech ale ona wyczuła to swoim instynktem wojowniczki.

- nieźle, nieźle! - usłyszeli zachrypnięty głos gdzieś z tyłu, gdy topór przeleciał tuż przed głową odchylającej się abi i utkwił w pniu obok - właśnie tego się po tobie spodziewałam, maleńka

- kto mówi? - abi nie obróciła się stojąc nadal tyłem do napastniczki. Była między młotem a kowadłem

- Naprawdę nie poznajesz mojego głosu? - powiedziała nieznajoma nieco obrażalskim tonem i to było bardzo sztuczne. Abi jednak nie wytrzymała bycia twardzielką i obróciła się...

To była Krellion. Miała na sobie tylko skórzane pasy wojowniczki odsłaniające jej umięśnioną skórę i na jedno ramię naramiennik też skórzany z takimi kłami w modzie orków. Miała też skórzane opięte spodnie i skórzane rękawice bez palców oraz bardzo cięzkie wojownicze buty z metalowym okuciem a w ręce dzierzyła wielki miecz którym kiedyś przebiła julke. Wyjeła menzurke i napiła sie z niej a płyn ściekł jej po brodzie z ust z których wychodziły 2 kły. Miała krótką fryzure jak indianie

- No, no, no... - Powiedziała Krellion powoli zbliżając się do abi która mocniej ścisnęła swoje ostrze - niezłe ziółko z ciebie wyrosło

- Stałam się taka by pomścić to co mi zrobiliście! - powiedziała abi zdecydowanym tonem

- Twarde warunki szykują twarde dziewczyny... - powiedziała krellion przechodząc powoli bokiem wciąż wpatrując się w abi - przeszłam tą samą szkołe życia rozumiem cie abi

- nic nie rozumiesz! - krzyknęła abi - straciłam przez was dom i rodzine! musze przelewać waszą krew by chronić swoich sojuszników! - visdomir milcząc próbował się w tym czasie podnieść

- ale widzę że cieszy cię walka... - powiedziała krellion oblizując się - pokonywanie swoich ograniczeń i ten moment gdy górujesz nad wrogiem i jest na twojej łasce

- nie wybrałam takiego losu. to była droga którą musiałam podążyć - powiedziała abi z nachmurzoną twarzą - szykuj się do walki krellion. skończymy to tu i teraz

- doskonale! - zaśmiała się orczyca - wiedziałam, że mogę na to liczyć! stałaś się prawdziwą wojowniczką abi

- wojowniczką, która pokona cię w walce - powiedziała abi unosząc swą broń. nagle spomiędzy drzew wyszli członkowie zamku twierdza ale nie walczyli. chcieli obserwować pojedynek mistrzyń - dawnej niewolnicy, abigail knox oraz ich liderki wojny, krellion niegodziwej

- Pojedynkujemy się na śmierć i życie na honorowych zasadach twierdzy - powiedziała krellion - jeśli wygrasz moi ludzie nic ci nie zrobią i odejdziesz w spokoju a jeśli przegrasz to zabieram twoje ciało - powiedziała krellion

- ok - odpowiedziała abi i przyszykowała się do walki. wiedziała, że nie może użyć tym razem magii - jej energia została już odnowiona, ale nie chciała mieć przewagi nad drugą wojowniczką. chciała pokonać ją w prawdziwym pojedynku - tylko na siłę i miecze

- Ogień! Krew! Walka! - zahuczały wojska nieprzyjaciela 3krotnie.

- Visdomirze pakuj się stąd - powiedziała abi - nie potrzebuje twojej pomocy

- ale... - zaczął czarodziej ale abi już rzuciła na niego zaklęcie

- Tayaran! - szepnęła, a ciało jej byłego odleciało gdzieś na bok. obróciła się do skonfundowanej krellion i głośno powiedziała

- Znam magie ale nie użyje jej w naszej walce. właśnie rzuciłam wszystkie karty na stół - orczyca uśmiechnęła się szeroko a jej oczy zalśniły szkarłatem

- jesteś nie tylko wojownicza ale i sprawiedliwa - powiedziała - zanim rozpoczniemy napij się tego - powiedziała i rzuciła jej swój bukłak. Abi zatkało

- to wzmocni cię w walce zawsze tego używamy widziałaś przecież już nie raz - powiedziała krellion która ledwo wytrzymywała już napięcie i chciala rzucić się do walki. Abi podniosła go czując zapach pirzma zmieszany z alkoholem i też zwykły smród jak przed ratuszem. skrzywiła się z obrzydzeniem

- nie chcę pokonam cię i bez tego! - powiedziała abi ale krellion była nieugięta

- nalegam... - powiedziała a abi spojrzała jeszcze raz na bukłak. W sumie nie chciała zachować się niehonorowo i rozumiała żądanie drugiej wojowniczki nawet jeśli chciała ją obalić

- dobra. - powiedziała abi i odkręciła zakrętke, przetarła kółko wokół otworu na picie i wzięła duży łyk

smakowało to troche jak ocet i też tak samo paliło w całe gardło. abi zakrztusiła się i niemal wypluła zawartość, ale ona jakby sama poleciała do środka jej ciała, zagnieździła się gdzieś w środku i zaczęła wysyłać płomień gniewu. w kilka sekund abi zaczęła intensywnie czuć każdy mięsień swojego ciała - wiedziała, że na krótką chwilę stała się mega silna. Popatrzyła na krellion i wiedziała od razu że może zabić

- teraz wiesz jak walczymy... stałaś się jedną z nas - powiedziała krellion a abi tylko zafuczała. nie chciała nic więcej oprócz walki z krellion

- Nie dam ci żadnych forów - powiedziała abi gniewnym tonem i wystrzeliła jak pocisk w stronę krellion. orczyca ze śmiechem zaczęła odbijać ciosy wojowniczki

- nono!!! Nie sądziłam że twoja chęć mordu jest taka wielka! - ryknęła siekąc na odlew ale abi zrobiła szybki unik i zaryczała wojenny okrzyk. wypuściła w przeciwniczkę chyba milion ciosów pełnych gniewu a krellion odbijała każdy raz za razem cofając się. wojownicy twierdzy na trybunach z kamieni i pieńków kibicowali krellion. Orczyca nagle zrobiła salto w powietrzu i znalazła się za abi, ale ta to wyczuła i obróciła się z rwetesem siekąc z boku

- hiyaa!!! - krzyknęła abi wbijając miecz w rękę krellion. pierwsza krew została przelana, lecz natychmiast krellion oddała jej pięknym za nadobne siekąc ją w udo

- uach!!! - abi ryknęła padając na ziemię lecz uniosła miecz odbijając kolejny z ciosów krellion. szybko rozejrzała się po polu pojedynku i znalazła to, czego szukała. jednym susem podbiegła do wielkiego kamienia, stanęła na nim i wzniosła się w powietrze skacząc robiąc salto w krellion

- aiyayayayaya!!!-  krzyknęła okrzyk walki, lecz krellion odsunęła się na bok przeturlaniem i abi zamiast na orczyce ciężko wylądowała na ziemi

- sprytne, ale nie dla mnie te numery! - krzyknęła krellion i zaczęła wirować ze swoim ostrzem czego nie dało się uniknąć. Abi musiała zrezygnować ze zwarcia i podbiegła do boku areny gdzie... wpadła na jabarkasa

- Abi! - Krzyknął gardłowo zaskoczony ork a abi też krzyknęła ze zlęknienia bo się go nie spodziewała

- Nie teraz walczę! - odpowiedziała bez zastanowienia i znów wzięła rozpęd biegnąc w oszołomioną krellion i podcięła jej nogi swoim butem , a krellion podskoczyła, oparła się swoją ręką na ramieniu abi, zrobiła nad nią salto i walnęła ją w brzuch końcówką swojego miecza

- uoch!!! - głucho jęknęła abi i poczuła cios w głowę. była nieco oszołomiona i gdy otrząsnęła się z iluzji natychmiast obróciła głowę w bok i zobaczyła ostrze krellion wbijające się tuż obok niej

- było blisko! - ryknęła orczyca a abi natychmiast wstała i znów była gotowa do walki. Obie przeciwniczki były ranne a abi czuła, że dziwna siła zaczyna ją opuszczać. Powoli docierał do niej ból z nogi i nie trzymała miecza już tak pewnie jak wcześniej

"Muszę to skończyć tu i teraz!" - pomyślała i już miała rzucić się na krellion, gdy zobaczyła, że visdomir podchodzi do niej od tyłu

- nie! krellion uważaj! - krzyknęła abi a czarodziej zrobił najbardziej skonfundowaną minę jaką kiedykolwiek widziała. orczyca natychmiast obróciła się i obrzuciła czarodzieja pogardliwym spojrzeniem. abi mogłaby rzucić się teraz na orczyce od tyłu i ją wykończyć ale nie chciała dobijać jej w ten sposób bo miała honor w walce. niestety visdomir zaczął rzucać czar... i wszystko stało się strasznie szybko. Abi wyciągnęła rękę w niemym krzyku, krellion obnażyła swój miecz, a visdomir był całkowicie nieprzygotowany na atak orczycy. rzucił mordercze zaklęcie w tej samej chwili, gdy jej miecz dosięgnął jego brzucha, który rozpłatał od góry do dołu. obydwie sylwetki osunęły się na ziemię, a widownia zadrżała i zamilkła... i wzniosły się pomruki niezadowolenia

Abi podbiegła do dwóch ciał. Krellion żyła, ale miała całkiem wybuchniętą twarz i klatke piersiową i w sumie ledwo oddychała bo visdomir strzelił w nią kulą ognia a czarodziej leżał z rozpłatanym brzuchem i pluł krwią. Abi wiedziała, że zostało mu najwyżej 2 minuty życia chyba że ktoś go uleczy ale ona nie umiała

- To... był wspaniały pojedynek - powiedziała krellion charcząc bo miała spalone gardło. abi nie mogła złapać oddechu ze stresu i nie wiedziała do kogo nachylić się najpierw. nagle z boku zjawił się jabarkas i uklęknął przy krellion

- dowódczyni! - zagrzmiał z nutką wahania

- abi wygrała ten pojedynek - powiedziała orczyca wznosząc rękę w górę jakby chciała złapać słońce - macie... puścić ją teraz wolno - jabarkas popatrzył na abi z dziwnym wyrazem twarzy i pokiwał głową a orczyca zamknęła oczy i powiedziała:

- abi... dobij mnie. chce zginąć z twoich rąk... tak jak to miało się skończyć. to będzie śmierć... godna wojowniczki...

- krellion czekaj! - powiedziała abi zdecydowanym głosem - nie wiadomo czy bym wygrała... byłam już całkiem osłabiona i... ty nadal nie musisz być mar... - ale nagle przypomniała sobie wszystko, o co walczyła. przypomniała sobie brudne twarze niewolnic crag hacka, julkę nabitą na miecz krellion i dymy wznoszące się nad jej wioską. Nie mogła oszczędzać swoich wrogów - nawet jeśli zdobyli jej szacunek, bo byli niebespieczni. Ale jednocześnie... poczuła z orczycą pewnego rodzaju więź... odrzuciła nagle od siebie wszystkie poprzednie argumenty i skupiła się na jednym - w pełni zrozumiała to, o czym mówiła krellion. o śmierci w chwale pojedynku

- dobrze. - powiedziała abi i uklęknęła przy orczycy. złapała za jej trochę spopieloną rękę, a drugą zbliżyła swój miecz do jej zmasakrowanej klatki piersiowej

- spotkamy się w świecie... poległych wojowników - powiedziała krellion patrząc jej w oczy, a abi pokiwała głową i... szybko a jednocześnie dekilatnie wbiła miecz w ciało orczycy. Kobieta spokojnie wydała ostatnie tchnienie i umarła z uśmiechniętym wyrazem twarzy

- a...abi! - usłyszała głos visdomira obok siebie i zaklęła w duchu bo całkiem o nim zapomniała. obróciła się do swojego byłego i zauważyła że próbuje on leczyć swoje rany ale w sumie nic z tego bo są za duże

- dlaczego??? - zapytała szeptem, nachylając się do niego - nie potrzebowałam twojej pomocy... a teraz - spojrzała na brzuch visdomira i szybko wróciła do jego bladej twarzy

- abi... tak naprawdę kochałem tylko ciebie... - powiedział visdomir próbując się uśmiechnąć

- i dlatego zechciałeś oddać za mnie... - abi zaczęła, ale od razu się powstrzymała bo pomyślała że tak chyba nie powinna teraz powiedzieć. rana visdomira była zbyt duża by mógł wyjść cało z całej sytuacji ale zdawał się walczyć do końca więc nie mogła odebrać mu ostatniej nadziei. od razu ogarnęła jak ma się zachować

- tak. - powiedział visdomir a jego ręka opadła. abi wiedziała, że żadne czary, tym bardziej jego własne, nie są w stanie już go uratować. postanowiła w tej ostatecznej chwili wybaczyć mu jego winy - to na pewno ułatwi mu odejście z tego świata

- dziękuję - wyszeptała abi i schyliła się do jego czoła, na którym ze zdziwieniem zauważyła małą bliznę. odgarnęła włosy i złożyła na nim pocałunek. odchyliła się a visdomir uśmiechnął się i znieruchomiał.

Wojowniczka klęczała pomiędzy dwoma martwymi ciałami osób, które zmieniły jej los.

ale nie była tu sama. Wokół niej zebrał się cały oddział krellion który był nieźle wkurzony

- zaczekajcie! dowódczyni nakazała wam... - próbował jabarkas, ale szeregowi wojownicy nie chcieli go słuchać

- te szumowiny złamały reguły pojedynku! - ryknął wielki dryblas na przodzie - i kto teraz ma być niby naszym dowódcą? ty? - opluł jabarkasa i popchnął go a ork niemal przewrócił się na ciało krellion.

- pożałujesz tego, Kirk! - wrzasnął i rzucił się na mięsniaka. Abi w tym czasie szybko wstała i rozejrzała się wokoło - była w całkowitej pułapce bez wyjścia, a krąg berserkerów wciąż się zaciśniał... "Byłam taka głupia!" - pomyślała - "choć orczyca zachowała się honorowo, przecież szeregowi wojownicy nie rozumieją całej sytuacji i w sumie mamy  z nimi wojne to czemu mieliby mnie puścić???" Pomyślała nad możliwą drogą ucieczki, ale sytuacja była beznadziejna a jej ciało oraz moc wyczerpane do cna. Musiała przygotować się na okrutny koniec, z którego dumna mogłaby być każda wojowniczka. Ale może...

czy ktoś przyjdzie jej na pomoc?

cdn.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz