- Witaj Abi - Powiedział Theodorus ze szczytu stołu. Abi przyszła do gildii magów by otrzymać swoją pierwszą misje wicedowódczyni bracady i dostać swój pierwszy oddział do walki z wrogami. Tego dnia miała mieć też ślub z Visdomirem, do którego przygotowania trwały już od tygodnia i pomagała w nich Tina i Paula wraz z dziewczynami które przyjechały do miasta czarodziei
- Jestem na wasze rozkazy - Rzekła Abi klękając na jedno kolano i spoglądając zwrokiem w stronę stołu władcy miasta
- Twoja pierwsza misja będzie bardzo trudna ale wyruszycie w nią razem z Visdomirem. To taki prezent od nas na wasz ślub - Nela mrugnęła okiem - W ramach misji zapewnimy wam podróż poślubną!
- Łał a jakie są konkrety i jej cel? - Spytała uradowana Abi
- Wszyscy wiemy że zbliża się wojna z Crag Hackiem i jego orkowską bandą. Chcemy mieć nad nimi miażdżącą przewagę żeby zabić wszystkich zanim zgromadzą siły. - Powiedziała Serena a następnie wątek kontynuował Theodorus
- Mamy już sojusz z ludźmi, ale oni myślą zwłaszcza o swojej zemście. Nie chcą brać udziału w walce o obalenie Crag Hacka i wyzwolenie reszty niewolnic w twierdzy tylko zabić go nie myśląc że system twierdzy zostanie nietknięty i zastąpi go inny barbarzyńca. My zaś gwarantujemy prawa człowieka i chcemy je szerzyć w świecie Antagarichu - Teraz przerwała Nela
- A do tego potrzebujemy silnych wojowników którzy tak samo jak my nie chcą twierdzy na terenie kontynentu i wiedzą że reżim pszemocy jest złem. - Nela zamilkła na chwilę wpatrując się w twarz Abi. Dziewczyna była jednak zdecydowana i skupiona, więc dżinka postanowiła kontynuować:
- Wyruszycie w cytrusowe tereny kontynentu. Od północy barbarzyński kraj Krewlodu graniczy z Tatalią, niezależnym państwem treserów zwierząt, amazonek i człekoształtnych zwierząt*. Mają tam inną kulturę która różni się od naszej ale wiemy, że zawiera ona prawa człowieka więc w nią nie ingerujemy. Nikt nie jest tam niewolnikiem i każdy może decydować o swoim losie.
- Musisz udać się do cytadeli i porozmawiać z królem Tralloskiem i jego przybocznym Tarnumem dając mu to - Powiedziała Serena i wręczyła sówce siedzącej na stoliku pergamin, który poszybował z jej pomocą do abi - To poselstwo do nich które zawiera wezwanie do walki
- Ale ja chcę walczyć z orkami! - Nie wytrzymała Abi wykrzykując na całą sale
- Wiemy, wiemy! - Zaśmiała się Nela ale po chwili była już poważna - Zanim pozwolimy ci wdać się w wwir bitwy, musisz nabrać dużo doświadczenia w innych walkach. Tradycją jest że nowi bohaterowie są wysyłani na misje poza teren królestwa gdzie nabywają krzepy i poznają nowe miejsca. Dzięki temu staniesz się prawdziwą wojowniczką i będziesz bezpieczna w walce z nimi
- Ale Nela nie rozumiesz!!! Wojna już się zaczęła a ja mam uciekać w tropiki??? - Ryknęła Abi wysuwając się do przodu i patrząc z nadzieją w dżinke, która była dla niej prawie jak matka
- Ta misja nauczy cię wiele, a zwłaszcza pokory, Abi. Pomoc wojsk cytadelskich będzie dla nas niezastąpiona podczas walki z orkami. Wszyscy bagniacy i barbarzyńcy to wrogowie od dziecka więc na pewno nam pomogą bo nienawidzą krewlodu - Powiedział Theodorus stanowczo wpatrując się w początkującą dowódczynie
- Na pewno przyda ci się zmiana klimatu i trochę odetchnięcia - Nela błysła do niej okiem - Poza tym musisz nauczyć się dowodzić wojskami, a ja mam coś dla ciebie... - Wszyscy byli w milczeniu i Abi nie wiedziała, co zrobić. Czuła, że przywódcy bracady mogą mieć racje, ale jednocześnie pragnęła przelać krew orków. Nagle jednak uświadomiła sobie, że pomoc bagniaków może zmniejszyć ilość ofiar w cywilach bracady. "Mniej dziewczyn umrze... postanowione. Musze chronić życie a nie kierować się tylko zemstą i zwem krwi. Poza tym..." Wizja wakacji w dżungli tataliańskiej sam na sam z Visdomirem zdawała się bardzo romantyczna i przygodowa
- Nie mam wyboru, prawda? - Powiedziała smutno Abi patrząc w oczy Neli która powoli pokiwała głową na nie. Abi westchnęła
- No okej zgadzam się na misję. - I nagle wszyscy trzej przywódcy wypuścili powietrze z ust
- Uffff na szczęście nie zechciałaś być buntowniczką - Powiedziała żartobliwie Serena
- Oficjalnie nadaję ci tą misje, Abi. Od tej chwili jesteś odpowiedzialna za dostarczenie listu do Tatalii. Wasz statek jest już przygotowany i wyruszycie od razu po ślubie - wasza noc miodowa będzie na promie! - Powiedział wesoło czarodziej zza okularów-połówek i skierował różdżkę w sufit na którym pojawiły się różowe serduszka i napis "Gratulacje w dniu ślubu"
- No dobra, dobra, zaczekaj z tym na uroczystość! - Zaśmiała się Serena klepiąc go po plecach a on się żachnął i szybko wyłączył efekty magiczne
- Chodź, Abi. Pokażę ci twoje nowe wojsko - Powiedziała Nela, wyskoczyła zza biurka, wzięła Abi za rękę i razem wybiegły z gildii magów
- Bardzo rezolutna ta nasza Abi, co? - Powiedziała ciepło Serena mrugając do Theodorusa. Czarodziej jednak był już pogrążony w planie zbliżającej się bitwy z orkami.
***
Nela wraz z uczennicą wkroczyły do fabryki golemów. Abi nigdy jeszcze tutaj nie była, ale zawsze podobał jej się magiczny dym ulatujący z wielkich fabrycznych kominów tuż obok zamku Bracady. Nazywała ją w myślach fabryką chmur. Dym ten nigdy nie był śmierdzący i nie robił smogu nad bracadą tylko pachniał ozonem i był magiczny więc nie przeszkadzał mieszkańcom w oddychaniu a robił powietrze takie, jak nad morzem
- Łaaaał ile tu maszynerii! - Powiedziała zaskoczona abi oglądając fabrykę w środku. Wielkie koła zębate i metalowe rury oraz parowe miechy pracowały cały czas a przed nimi kontrolowali pracę spoceni robotnicy bracady bo było tu 50 stopni ciepła. Byli skąpo ubrani i Abi mogła zauważyć, że wszyscy są umięśnieni niezależnie od tego, czy są dżinami czy ludźmi
- Nie wiedziałam, że czarodzieje pracują też fizycznie - zaśmiała się Abi witając z jednym z nich który był szefem fabryki i miał wielki hełm pracowniczy i wyglądał jakby miał 50 lat
- My jesteśmy alchemikami-technikami. Bracada nie jest tylko czarodziejską krainą - jesteśmy pionierami w technologii parowej całego kontynentu! Wszystko zawdzięczamy czarodziejom, którzy magicznie poprawili nasze techniki budowy maszyn, ale tak naprawdę bez nas są oni nikim - powiedział spomiędzy wąsów uśmiechnięty alchemik którego nigdy wcześniej nie widziała
- No już już Dave, za chwile zrobisz z niej pracownika tygodnia a ma stać się wojowniczką - Zaśmiała się Nela klepiąc go po plecach i oboje zaczęli się śmiać a potem mężczyzna zwrócił zwrok na abi
- Aaaa, to nasza młoda wojowniczka, tak? - Zapytał dziarsko wpatrując się w abi - Mamy tu coś dla ciebie, najnowszy model do walki, z nimi będziesz bespieczna w każdym miejscu kontynentu. Proszę za mną! - Zawołał i gwizdnął, a przed zaskoczoną abi zjawiła się mini-ławeczka torowa
- Proszę zapiąć pasy, jedziemy wgłąb fabryki na torze ławeczkowym! - Krzyknął Dave i nagle deseczka zaklinowała Abi na siedzeniu. Jechały bokiem i mogły obserwować proces pracy podczas którego wytapiano golemy i artefakty dla bracady
- O, to nasza stacja! Stop! - Zatrzymali się i wyszli. Przed nimi stały ciemne, ludzkie kształty, w których abi poznała...
- Nie może być...
- A właśnie że może! Najnowsze modele, osiem sztuk, żelazne dziewczyny dla żelaznej wojowniczki! - Zaśmiał się Dave - no już, już, wydaj im jakiś rozkaz! - Popatrzył nagląco na Abi
- Hmmm... Garda! - krzyknęła Abi i wszystkie dziewczyny poruszając się tak samo jak w tańcu zrobiły pozycje ochronną w walce wykonując żelazny okrzyk "hiyaaa!"
- Świetnie, Abi! Żelazne golemy będą na każde twoje skinienie, musisz wydawać tylko precyzyjne rozkazy. To standardowa technika przeszkolenia dowódców - panowanie nad ludźmi jest dużo trudniejsze, musisz więc najpierw przećwiczyć dowództwo na tych oto dziewczynach. - Powiedziała Nela - To, jak wiele z nich przetrwa twoją podróż zaświadczy, jaki potencjał dowódczy masz w sobie. Nie możesz lekkomyślnie wysyłać ich do walki, traktuj je tak, jakby były twoimi koleżankami
- Nazwij swój nowy oddział! Jest w końcu naszą dumą, pracowaliśmy z ekipą nad nimi cały tydzień! - Ryknął Dave mierzwiąc włosy Abi
- Hmmm... Będziecie Iron Girls! - Powiedziała Abi, a wszystkie dziewczyny wykonały skok w powietrzu i stanęły na baczność
- I.R.O.N. G.I.R.L.S. - powiedziały spoglądając na siebie nawzajem
- Są całkiem słodkie! - Powiedziała Abi
- No, w końcu to nasze najlepsze dziewczyny. A teraz wracam do pracy, a ty przygotuj się na swój ślub! Wybranek nie może wiecznie czekać... - Mrugnął do niej Dave i oddalił się wgłąb fabryki
***
Abi miała na sobie bufiastą, długą, białą suknie ślubną z welonem i wplecionymi w niego kwiatami wiosennymi bracady. Welon opadał aż do ziemi a na rękach miała półprzezroczyste rękawice, a na nogach szklane pantofelki. Nela razem z Doris, która nie była już taka żachnięta, zrobiły najlepszy makijaż, jaki Abi miała kiedykolwiek na swojej twarzy - niebiesko-żółte cienie nad oczami podkreślały jej magnetyczny, dżino-ludzki zwrok, a czerwone usta odcinały się na twarzy sprawiając efekt pikanterii. Wyglądała jednym słowem wystrzałowo!
- Wyglądasz świetnie Abi! - Przykląsnęła Tina, która razem z Paulą wybierała sukienkę dla Abi - Gdzie będziecie mieszkać z Visdomirem po waszym ślubie? Tradycyjnie pan młody wnosi panne młodą przez próg, nie mogę się tego doczekać! - I wraz z paulą zawyły rozkosznie opadając na łóżko Abi - To będzie takie ro-man-ty-czneee! - westchnęły
- No już już, nie żartujcie tak ze mnie! - Zaśmiała się Abi zza welonu - Nie znam jego domu. Podobno to jedna z rezydencji znajdujących się w dolinie, za zamkiem i fabryką golemów
- Mogę wejść dziewczyny? - Usłyszały zapukanie w drzwi. To była Nela
- Tak!
- Musimy już wyruszać! Ślub będzie za godzinę przed ratuszem, a my nie możemy tam się teleportować ani szybko iść - tradycyjnie panna młoda popłynąć musi białą łódką z łabędziem na dziobie! - Powiedziała Nela. I zrobiły to.
***
Abi płynęła razem z druhnami, Tiną i Paulą, magiczną łodzią zrobioną z białego drewna. Na jeziorze Bracady było pełno małych, pływających altanek ustrojonych kwiatami i stołami weselnymi. Wszędzie byli goście, ale najwięcej stało ich wokół schodów ratusza, na których szczycie miał dokonać się ślub. Na niebie szybowały magiczne efekty świetlne i wielkie napisy "GRATULACJE, ABI + VISDOMIR!" "HURRA!" "Gorzko! Gorzko!" i zewsząd słychać było ślubną muzykę. Jednym słowem - wesele było tak huczne, jakiego nigdy jeszcze nie widziała. "To całkiem inna jakość, niż ta pokazówka w twierdzy. Tym razem nie skrzyżuję palców podczas przysięgi." - Pomyślała Abi wspominając swój pierwszy, nieważny ślub. Tak naprawdę nadal była panną. Przybiły do brzegu tuż przed ratuszem i zeszły na suchy ląd. Ludzie, gremliny i dżini odsunęli się robiąc ścieżkę dla abi, a małe gremlinki rozrzucały kwiaty z dziećmi jak na bożym ciele. Z zaskoczeniem Abi zauważyła, że co jakiś czas na stopniach stoją Iron Girls, robiąc bramę dla niej. Bardzo blisko ołtarza stały też jej koleżanki z twierdzy, które teraz nawoływały Abi i machały do niej
- Abi!!! Gratulacje w dniu ślubu! - Krzyknęła uszczęśliwiona Ewka płacząc ze wzruszenia
- Jesteś śliczna Abi! - Zawtórowała Beti i Julka, najlepsze koleżanki, które dzięki ślubowi Abi znów się spotkały. Nagle wybuchnęły fanfary i zaczął grać marsz ślubny a wszyscy goście zamilkli i wpatrywali w abi. U jej boku nagle zwizualizował się Visdomir w czarnym fraku
- Hej, Abba. Wreszcie możemy się zobaczyć... Daj rękę. - Powiedział Visdomir, a Abi z uśmiechem mu ją podała i powolnym krokiem wchodzili po schodach. Paula i Tina trzymały welon Abi, dostojnie krocząc tuż za nią. "Czy tak wspaniały ślub mogłoby cokolwiek zepsuć?" Pomyślała rozmarzona dziewczyna, wchodząc po schodach pomiędzy wznoszącymi się nad nimi mieczami Iron Girls. Przystanęli na szczycie schodów, gdzie stał prowizoryczny ślubny ołtarz i duchowny, w którym abi ze zdziwieniem rozpoznała Theodorusa
- No co? Myślałaś, że w ateickim kraju ślubu udzieli ksiądz? Wierzymy w naukę, nie religię - mrugnął do niej okiem a ona się zaśmiała, ale Visdomir ją uciszył. Spojrzała po ludziach wokół i rozpoznała prawie wszystkich swoich przyjaciół - brakowało tylko niektórych dziewczyn, które poszły do Bastionu i Thane'a.
- A teraz spójrzcie na siebie, rozpoczyna się ceremonia. - Powiedział Theodorus wzmocnionym głosem i wszystko ucichło.
- Visdomirze z domu Lipsky, czy przysięgasz być wiernym tej oto brance na śmierć i życie i kroczyć wraz z nią po świecie póki śmierć was nie rozłączy, chronić ją i walczyć razem ze złem?
- Przysięgam. - Powiedział Visdomir patrząc głęboko w oczy Abi. Dziewczyna usłyszała cichy pisk z tyłu - to Tina nie mogła wytrzymać z wrażenia
- Abigail z rodu Knox, czy przyjmujesz tego oto młodzieńca, przysięgasz być mu wierna, chronić go i walczyć ramię w ramię ze złem? - Zapytał czarodziej i Abi już miała odpowiedzieć gdy... Stało się to samo, co kiedyś! Nie mogła wydobyć z siebie głosu, jej nogi były jak z waty a ciało odmawiało posłuszeństwa. "Abi, nie możesz teraz się poddać! To ważna chwila!" - Krzyknęła do siebie w myślach i postanowiła poradzić sobie tak samo, jak wcześniej. Wyczuła iskierkę w swoim wnętrzu i pokierowała ją do gardła, by pomogła jej wypowiedzieć słowo:
- Przysięgam. - Powiedziała Abi
- Wymieńcie się obrączkami. - Szepnął Theodorus, podając im małe pudełeczko. Visdomir otworzył je i jego oddech zamarł. Abi spojrzała na pierścionki i zauważyła, że mają w sobie malutkie odłamki czerwonawego kamienia, którego nie widziała nigdy przedtem
- Przecież to...! - Powiedział zaskoczony Visdomir wpatrując się w Theodorusa
- Tak, to odłamki kamienia filozoficznego. Nigdy nie wiadomo, kiedy mogą się przydać. - Powiedział Theodorus mrużąc oko zza okularów-połówek. Visdomir rozklekotanymi rękami włożył Abi obrączkę na palec serdeczny, a Abi wspomagając się iskierką magii włożyła większy z pierścieni na jego wypielęgnowaną dłoń.
- Visdomirze, możesz pocałować pannę młodą. Z tą chwilą wasz kontrakt się dopełni. - Huknął Visdomir, a cała sala zamarła w oczekiwaniu. Visdomir delikatnie wzniósł welon Abi i powoli zbliżył w jej stronę swoje usta układające się do pocałunku gdy nagle...
Abi poczuła to w jednej sekundzie. Wiedziała, że musi zareagować!
- Dire Alhawa'! - Krzyknęła Abi uwalniając swoją magiczną moc i wykonując ręką znak czaru. Nad parą młodą w ostatniej chwili wzniosła się tarcza powietrza, osłaniająca ich od ataków z dystansu. Jednak...
- Abba... - Szepnął Visdomir wpatrzony w jej twarz i Abi z przerażeniem zauważyła, że z jego ust zaczyna wypływać cienka strużka krwi
- Nie!!! - Wydała zduszony krzyk spoglądając w jego nieosłoniętą pierś, z której sterczał grot strzały, a wokół niego pojawiała się coraz większa plama krwi. Wszyscy goście struchleli, nie mogąc zrozumieć, co stało się na ślubnym kobiercu.
- Nie... Nie teraz...! - Panicznie powiedziała Abi patrząc to w Visdomira, to w niebo. Nad jeziorem bracady w powietrzu na wielkim brązowym ptaku szybowała łuczniczka, która wystrzeliła grad strzał w Visdomira. Była to Shiva...
- Zabawę czas zacząć. - Szepnęła bohaterka Twierdzy, oblizując się i z satysfakcją patrząc na to, jak Visdomir u boku panny młodej bez świadomości pada na ziemię.
cdn.
* gnolle: takie furry psoludzie i jaszczuroludzie, ludzie-jaszczurki
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz