- Hej Abi dziś twój wielki dzień - Powiedziała Nela wchodząc do komnaty Abi która spała słodko. Nela miała racje mianowicie Abi skończyła już swój główny trening i dzisiaj miała zostać mianowana na dowódce wojsk by móc walczyć ramie w ramie z Nelą na polu bitwy. Najpierw jednak musiała iść do gildii magów by otrzymać swoją własną księgę czarów normalnie wartą 500 dukatów - ale dla Abi to miał być prezent od nauczycieli i Visdomira. Abi opowiedziała Neli o tym co działo się na randce i teraz wiedziały że zbliża się ślub więc Abi zaprosiła na niego dziewczyny i wysłały list polecony do ich miejsca pobytu
- Na pewno sobie poradze jako dowódca Bracady? - Spytała zlękniona Abi. Dotychczas dziewczyny same za nią podążały i nie musiała nimi kierować a odkąd będzie dowódcą to będzie musiała wydawać rozkazy na polu walki bo same sobie nie dadzą rady
- A pamiętasz wszystkiego czego cię nauczyłam? - Nela puściła jej oko a Abi pokiwała głową - No to luz blues będzie okej! - Krzyknęła Nela i razem wyszły z komnaty Abi mijając pokój Doris z którego było słychać cichy szloch
- Hej doris coś nie tak? - Spytała Abi pukając kołatką do pokoju koleżanki
- Idź sobie zostaw mnie w spokoju bo nie gadam z tobą! - Usłyszała krzyk i powrót do ryku
- O co chodzi? - Zapytała Abi patrząc na Nele a ta z zaciśniętymi wargami odpowiedziała
- Doris jest zazdrosna że zwykła dziewczyna jak ty jest szybciej dowódcą niż ona która jest pełną dżinką. Ale to nic ona też kiedyś sprawdzi się na polu walki
- Okej dziwne że sprawa dżinizmu jest dla niej taka ważna - zwruszyła ramionami Abi - To pa lece po księge czarów - Wybiegła z wieży, poprzeskakiwała wszystkie schodki i wyleciała na pole biegnąc w stronę gildii magów.
***
- Hej Thane to ja, Abi co u ciebie? - rozpromieniona dziewczyna wskoczyła do gabinetu nauczyciela z szelmowskim uśmiechem i zobaczyła że wszystko jest nieposprzątane tylko leży w tym samym miejscu od wczoraj
- Thane? - Zdziwiona dziewczyna ogarnęła zwrokiem cały pokój i nie dostrzegła swojego ulubionego nauczyciela. Postanowiła trochę powęszyć. Weszła za kotarę odzielającą sale lekcyjną od gabinetu nauczyciela. Było w nim dużo sprzętów magicznych, w tym lustro ain eingarp, klatka na skrzaty i góry ksiąg magicznych z zaklęciami. Na stoliku leżał talerzyk z ciasteczkami i kupek z do połowy dopitą kawą. Magiczne lustro zwróciło uwagę dziewczyny więc do niego podeszła i nagle podskoczyła ze strachu!
Wszystko w pokoju nauczyciela odbijało się wiernie w lustrze... oprócz Abi, której odbicia wcale nie było! Dziewczyna czuła, jak serce podchodzi jej do gardła i już miała zacząć krzyczeć gdy nagle coś zaczęło się pojawiać... Abi odetchnęła z ulgą bo była to jej własna postać. Nagle Abi z lustra spojrzała na bok i przyszła druga postać - to była jej babcia!
- Babcia!? - Niemo krzykła Abi oglądając się na boki, ale nie ujrzała babci, która przecież dawno nie żyła. Spojrzała jeszcze raz w lustro na którym odbicie Abi trzymało babcię za rękę i razem uśmiechały się do widza, a potem Abi przytuliła się do babci która zaczęła ją pocieszać... Nagle na odbiciu pojawił się ktoś jeszcze - to był Thane który powoli podchodził do dwóch postaci niemal w nie wchodząc...
- Abi co tutaj robisz? - Usłyszała nagle glos nauczyciela i wzdrygła się. "A więc to nie była iluzja tylko prawda!" - Pomyślała abi odwracając zwrok za siebie. Thane stał za nią ze skrzyżowanymi rękami i wpatrywał się smutno w lustro przed nią
- Jezu myślałam że wychodzisz z... - nie dokończyła bo zobaczyła skupienie nauczyciela
- Zwierciadło Ain eingarP ukazuje ludziom ich największe pragnienia i jest bardzo niebezpieczne w niepowołanych rękach... Każdy widzi tam coś innego, ale bardzo ważne jest, by potraktować to jako lekcję, a nie dać się pochłonąć - Skończył i spojrzał wyczekująco na Abi
- Widziałam tam swoją babcię... - Powiedziała Abi ze sutkiem w głosie. Poczuła, jak do oczu napływają jej łzy - i to chyba jedyne miejsce w którym kiedykolwiek mogę jeszcze ją zobaczyć - powiedziała trzęsącym tonem i jej tama łez puściła. Thane wydawał się zaskoczony ale bardzo szybko pokiwał głową i podszedł bliżej abi a potem ją objął
- Chociaż nie da się cofnąć śmierci twoich bliskich to pamiętaj że wierzą w ciebie i dzięki nim masz determinacje by być wojowniczką - powiedział a ona pokiwała głową nadal rycząc "Wojowniczka nie może być taka słaba uczuciowo!" - Krzyknęła do siebie w głowie ale to nic nie dało więc oddała się wsparciu nauczyciela
- Daremyth na pewno byłaby dumna z tego że poznałaś magię powietrza i umiesz nią walczyć... Z tego że mimo wszystkiego co ci się stało nadal masz siłe do walki. Że chcesz stanąć do niej i rozwalić zamek wstrętnych orków i kontynuujesz jej dziedzictwo. Bądź silna Abi wszyscy w ciebie wierzymy - usłyszała spomiędzy łez i rozpłakała się jeszcze bardziej bo od dawna nie usłyszała takiego wsparcia. Thane otarł je i dał jej husteczke a ona wysmarkała nos i usiadła powoli się uspokajając.
- Dzięki - powiedziała Abi i zrobiło jej się trochę głupio: jak będzie dowódcą to będzie walczyć ramię w ramię z Thaneme i Nelą a teraz ryczy jak bóbr w jego gabinecie
- To dla ciebie Abi od nas wszystkich - Powiedział gdy już się uspokoiła i wręczył jej upragnione zawiniątko. Abi szybko odsłoniła dekoracyjny papier owinięty wstążką i ujrzała nowiutką księgę czarów w której magia powietrza była już zapełniona pismem i rycinami thane'a
- Zawsze jak dotrzesz do nowego miasta to idź do gildii magów. w ten sposób twoja księga magii powoli zapełni się i poznasz wszystkie zaklęcia! - powiedział Thane a abi odkiwała głową
- Jest śliczna - powiedziała patrząc na okładkę z ozdobnym napisem "Abigail Knox - Księga Czarów" - dzięki za wszystko
- A teraz szybko, leć na ceremonię mianowania! - Powiedział Thane i Abi już nie było. Chwilę postał w miejscu, odwrócił się i usiadł naprzeciwko zwierciadła ain eingarp, smutno wpatrując w jego czeluści...
***
- Ahahahaha!!! - Ryknął Jabarkas na całą salę wpatrując przez taras na pola przed twierdzą. Całe były czarne od uzbrojonych wojsk orków
- Zebraliśmy wssspaniałą armię! - Syknęła Krellion wpatrując się w crag hacka. Był bez koszulki i miał namalowane na umięśnionym ciele wzory walki. Wyszedł na zewnątrz i wzniósł w niebo włócznie z zawiązanymi włosami abi i ryknął
- ŚMIERĆ! KREW! WALKA!
- ŚMIERĆ! KREW! WALKA! - odkrzyknęły setki orczych gardeł z dołu waląc w gągi
- A co zrobimy z dezerterami? - Zapytała w tle Shiva patrząc w Krellion.
- Gird i Dessa zdradzili nas. Właściwie to... dam ci dodatkowe zadanie... ehehehehe!!! - Z krztuszeniem zaśmiała się orczyca - dopadnij ich, ale żywych! srogo pożałują tego że nas zossstawili...
- Ok! - Odpowiedziała Shiva i opuściła komnatę.
- ŚMIERĆ! KREW! WALKA! ŚMIERĆ! KREW! WALKA! - można było słyszeć z zewnątrz krzyki wojenne orków przezdługie minuty... Shiva słyszała je będąc już daleko, w przestworzach wraz z oddziałem roków poszukując uciekinierów...
***
Abi weszła na salę - tą samą, co na początku gdy pojawiła się w Bracadzie. Za stołem zasiadał Theodorus, Nela i Septienna oraz... Visdomir
- Abigail Knox, czy posiadasz księgę czarów? - Zapytał wzmocnionym głosem Theodorus a Abi dumnie pokazała mu książkę
- Doskonale. Pora zacząć ceremonię mianowania na wicebohaterke Bracady! - Nagle abi ujrzała wielkie błyski i wokół pojawili się wszyscy obecni w mieście bohaterowie w kolorowych szatach którzy ją otoczyli. Wielka trójka i Visdomir wstali ze stołu a ten ostatni podszedł do abi i złapał ją za rękę a ona zwróciła w jego oczy swoje oczy z determinacją
- Abigail Knox czy przysięgasz walczyć ze złem będąc honorową wojowniczką strzegącą królestwa magii i czarodziejstwa Bracada? - Usłyszała chór głosów wszystkich dowódców i ciepły ton visdomira przed sobą
- Przysięgam - powiedziała Abi robiąc klęknięcie. Visdomir złapał jej rękę i stanął obok niej a podszedł do niej Theodorus i złożył całusa na jej czole
- Zostałaś pobłogosławiona! - zagrzmiały kobiety wśród dowódców bracady
- Niech twoja siła magii i mocy wesprze nas w trudnych chwilach! - krzyknęli faceci
- Na zawsze pamiętaj o swojej obietnicy. - Szepnął Theodorus patrząc jej prosto w oczy swoim przenikliwym zwrokiem zza okularów połówek. Zwrócił się teraz do wszystkich bohaterów w kółku i powiedział głośno
- Abigail Knox od dzisiejszego dnia jest waszą towarzyszką. Wspierajcie ją w walce i wierzcie w jej moc
- Gratulacje Abi! - krzyczęli raz po raz dowódcy i znikali. Na końcu na sali została tylko nela i visdomir oraz wielka trójka
- Abi, od teraz będziesz dostawała misje. Nie jesteś już niezależną wojowniczką i podlegasz Bracadzie - powiedziała Nela a Abi poczuła się trochę nieswojo ale szybko otrząsnęła się z iluzji. W końcu to pomoże jej w walce z orkami
- Świetnie, Abba - powiedział namiętnie Visdomir, ale szybko dokończył - teraz już znikam, bo normalnie nie powinniśmy się widzieć aż do ślubu. Pa! - i wokół niego eksplodowała pąsowa mgiełka a on w niej znikł
- Wróćmy do domu, musimy zacząć przygotowania do twojego wielkiego dnia! - Powiedziała wesoło Nela a wielka trójka pokiwała głowami. Złapała Abi za nadgarstek i obie teleportowały się do dormitorium.
***
Pati i Dessa od kilku dni poruszali się ciemnym lasem. Nie mieli ani chwili do stracenia bo wiedzieli, że atak orków nastanie lada chwila. Musieli dostać się do Bracady przed nimi żeby ostrzec Abi
- Słuchaj a jak właściwie to się stało że nie jesteś taki jak oni - Spytała Pati wpatrując się w Dessę od jakiegoś czasu gdy jechali na swoich koniach
- Już ci o tym mówiłem Pati. Chociaż jesteśmy półdiabłami to mamy też ludzką naturę. Tylko od nas zależy czy sprzeciwimy się złu w nas... - Powiedział tajemniczo ale nagle zmrużył oczy i lekko parksnął obracając głowę na bok - Ale reżim przemocy Crag Hacka wzmacnia to zło i każe nam być złymi. Ja się temu nie dałem od początku ale inni jak Jabarkas... - Spuścił zwrok i jechali chwile w milczeniu - Jabarkas był kiedyś moim kolegą, aż do czasu, jak Crag Hack go zepsuł tak samo jak innych orków pozwalając im na pszemoc wobec kobiet. Nigdy mu tego nie wybacze. - Jechali dalej w milczeniu a nad ich głowami pojawiały się gwiazdy m.in wielki wóz. Gwiazda polarna prowadziła ich na mroźne tereny Bracady.
***
- Łaał nie mogę uwierzyć że nasza Abi znalazła sobie miejsce w TAKIM zamku! - Krzyknęła wesoło Paula która jechała na koniu otulona zimowym płaszczem z kożuchem
- Ja też ale tym bardziej że abi ma ślub! - Dopowiedziała Tina obejmując ją od tyłu bo jechały na jednym koniu
- Nie mogę się już doczekać! Nigdy bym się nie spodziewała że zostaniemy jej druhnami! - Krzyknęła Paula
- Nooo - odpowiedź Tiny
Minęły mur i wjechały na teren zamku. Choć do uroczystości był jeszcze tydzień czasu to wiedziały, że czeka je wiele pracy by przygotować idealne wesele. Nie spodziewały się jednak, jak okrutnie skończy się ta impreza... Skąpana nie płatkami róż - a krwią niewinnych.
cdn...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz