DLACZEGOOOO!!!??? - Krzyknęła w myślach Abi patrząc na omdlonego Visdomira u swoich stóp. Magowie z bracady strzelali w roki Shivy magicznymi pociskami ale to nic nie dalo bo ona szybko uciekła
- Abi jesteśmy z tobą! Co mamy robić? - Krzyknęła Tina przeciskając się przez tłum gości którzy byli spanikowani i latali we wszystkie strony deptając welon Abi, który leżał zdarty na ziemi i sie poniewierał bo jej spadł chwilę wcześniej
- Spokój! - Ryknął Theodorus na całą salę i wszyscy przystanęli - Abi, twoja misja właśnie się rozpoczyna. Nie możemy dłużej czekać. Biegnijcie do statku! - Powiedział spokojnym tonem jak na okoliczności
- Ale Visdomir!? - Zdezorientowana Abi popatrzyła raz na theodorusa a raz na swojego niedoszłego małżonka
- Zajmiemy sie nim i uleczymy jego rany a teraz idź! - Abi stała w miejscu i była rozerwana w myślach. "Nie mogę teraz iść!!! Orkowie zniszczyli najpiękniejszą chwile w moim życiu muszę się odegrać!"
- ABI!!! Idziemy! - Krzyknęła Paula i pociągnęła ją do tyłu
- Zedrzyj tą kiecke blokuje twoje ruchy! - Tina dodała i pociągnęła za suknie ślubną abi urywając ją i ukazując jej zgrabne lśniące nogi
- Tina!!! Ona kosztowała 300 dukatów! - Powiedziała paula dając jej kuksańca w bok
- Przyda się bardziej na bandaż dla visdomira! Idziemy! - Krzyknęła Tina, pociągnęła dziewczyny i zaczęły przepychać się w tłumie do schodów. Iron Girls przygotowaly im drogę rozpychając innych i znalazły się na brzegu jeziora. Altany były rozwalone i pół z nich pływało w strzępach w jeziorze a w wodzie było dużo zdezorientowanych ludzi którzy szybko chcieli uciekać przed atakiem orków
- Dlaczego mój ślub zmienił się w koszmar!!! - Nie wytrzymała abi i krzykneła w niebo
- Ciii!!! Ona chyba nadal nie wie że zyjesz nie odzywaj sie - Przyblokowała jej usta Paula i biegły brzegiem w strone zamku
- Musimy szybko zdobyć księgę czarów i ekwipunek na wyprawę! Zostały w moim dormitorium - powiedziała Abi
- ok biegniemy - odkrzyknęły paula i tina
- Iron Girls! Strzeżcie ludzi w jeziorze przed orkami dopóki nie wrócimy! - Abi wykrzyczała swój pierwszy rozkaz. Dziewczyny przystaneły w szeregu i szybkim ruchem przyłożyły rękę do czoła od boku
- O..K.! - Wydały metaliczny rozdźwięk i wzróciły się natychmiast w strone jeziora
A żywe dziewczyny poleciały w strone zamku. Wleciały szybko do niego i minęły strażników którzy zdumieni zagwizdali na nogi abi
- Sory śpieszymy sie! - Odpowiedziała dziewczyna i z determinacją pobiegła po schodach do swojego dormitorium. Wpadła do niego jak burza i szybko skierowała się do swojego pokoju, ale nagle stanęła na srodku i odwróciła się do dziewczyn i krzyknęła
- Tak naprawde nie chcę nigdzie jechać! - cisnęła białą torebke ślubną na łóżko - Walka zaczyna się tu i teraz zwłaszcza że zranili visdomira!
- My też nie chcemy Abi! Starcie z Krellion i Jabarkasem jest tak blisko od nas! - zawtórowały dziewczyny
- Tak naprawde nie pojedziemy tylko ich oszukamy! - Zaproponowała Paula i popatrzyła po towarzyszkach. Te spojrzały na siebie i już miały odkiwać głową gdy...
- No, no no... Naprawde chciałabyś zawieść całą bracade która pokłada w tobie nadzieje - Usłyszały głos neli i abi od razu zrobiło się głupio. Dżinka stała w drzwiach i uważnie sie jej przyglądała, a abi nie wytrzymała i rzuciła jej sie w objęcia
- nie wiem co teraz robić!!!
- Rozumiem Abi, jesteś zdenerwowana... Wszystko przygotowałam, możecie lecieć! - wskazała na pakunki obok drzwi do pokoju. Abi chwile się zastanowiła i... postanowiła zaskoczyć wszystkich
- Paula i Tina, zostańcie. To moja misja i miałam w nią jechać sama. Oddajcie Jabarkasowi za mnie wielkiego kopniaka w tyłek! - Powiedziała zdecydowana obracając się do dziewczyn
- Ale Abi...!!!
- Bracada potrzebuje teraz bardziej waszego miecza niz ja mam przecież Iron Girls! Postaram się wrócić jak najszybciej a w tym czasie wy dajcie z siebie wszystko! - Popatrzyla na dziewczyny które stały w niezdecydowaniu "Chciałabym żeby ze mną poszły ale tu są potrzebniejsze. Nie mogę myśleć o sobie!" spojrzała na Nele i ujrzała minę aprobaty
- Doceniam twoje dojrzałe podjeście. A teraz idźcie! - odkrzyknęła Nela przepuszczając je do drzwi. Dziewczyny milczały... Zbiegły na dół razem z walizką i przebiły sie przez wrota zamku. leciały w strone stoczni gdy nagle ujrzały przed sobą wielką sylwetke rozbudowanego orka...
***
Shiva wracała z misji zwiadowczej do garnizonu orków położonego zaraz koło bracady. Założyli go niedawno i wszyscy byli jeszcze troche opieszali ale mieli już plan walki. Wylądowała na płaskim miejscu i szybko poleciała do głównego dowódcy Crag Hacka
- Melduje sie! Nie przywiozłam ze sobą chłoptasia bo miał ślub ale nieźle go uszkodziłam. - Zaśmiała się Shiva - krew zrosiła biały welon panny młodej!
- AHAHAAHAHAHHA! Zakochany głupiec znalazł sobie nową dziewczyne jak spaliliśmy mu Abi - Zaharczał Crag Hack - No nic a reszta wiadomości?
- W bracadzie panuje teraz totalny haos - odpowiedziała shiva - wszyscy byli na slubie gdy zaatakowałam moimi rokami. Na pewno szykują się do odparcia ataku którego...
- Nie będzie od tej strony! Zaatakujemy ich tyły! AhAHAHAHA - Ryknął Crag Hack i obrócił sie - Sforo! - Krzyknął w orków na polu i oni szybko ustawili sie do akcji - Wyruszamy jutro o 12! zaatakujemy bracade od doliny willi i rozwalimy ten głupi zamek!
- KREW! WALKA! ŚMIERĆ! - odkrzyknęli orkowie a na ustach crag hacka zjawił się obleśny szeroki uśmiech ekstazy walki. Gdzieś w krzakach poruszyła się sowa i poleciała na południe.
***
Sowa leciała, leciała aż doleciała do małego obozowiska zaraz u murów bracady. Z namiotu wywlokła się zaspana dziewczyna ze zmierzwioną czupryną i odebrała wiadomość, podskoczyła z szoku i szybko wgramoliła się spowrotem do namiotu. Zobaczyła tam śpiącego smacznie orka który leżał bokiem i przytulał poduszkę
- Hej, hej! Musimy szybko biec do bracady! - krzyknęła Pati i kopnęła go kilka razy po nogach aż otworzył oczy i od razu szybko powstał
- Jak tam u crag hacka? - Zapytał Dessa ocierając oczy ze śpiochów i ziewając
- Chcą zaatakować bracadę jutro od strony doliny willi! - Powiedziała zniecierpliwiona Pati pakując wszystko, co ze sobą wzieli
- To nie mamy na co czekać, ale nie przyjmą mnie przyjaźnie - powiedział zrezygnowany ork zwijając namiot. Dessa i Pati bali się wejść do bracady od wczoraj bo wiedzieli, że wygląd Dessy odstraszy jej mieszkańców więc zrobili obozowisko ale nie mogli dłużej czekać. Zarzucili plecaki, wskoczyli na konie i popędzili do wrót bracady
- Hej kto idzie stać! - Krzyknął strażnik
- Hej jestem Pati a to Dessa. Jedziemy z ważną wiadomością do władz bracady i jesteśmy wam przychylni - Powiedziała Pati uśmiechając się i dała dessie kuksańca żeby też zrobił serdeczny uśmiech. ten posłuchał jej rady i skrzywił swoją buzię w uśmiechu ale przez to wyskoczyły jego orcze kły
- Jesteś orkiem! - krzyknął z wrogością mężczyzna z okna i już wyciągał swój napięty łuk...
- Stop! On jest dobrym orkiem i uciekliśmy razem z twierdzy żeby powiedzieć o ich planach wojennych! - Powiedziała Pati wysuwając się naprzód i broniąc towarzysza który pokiwał smutno głową
- No doba, Możecie wjechać, ale zostawcie tutaj broń! - powiedział strażnik
- Nie mamy broni jesteśmy tylko podróżnikami - powiedziała Pati i obróciła się ukazując, że nie ma broni
- To wejdźcie ale mam was na oku - pokiwał palcem strażnik. Pati i Dessa wjechali do bracady i... w ten sposób spotkali się z Abi.
***
- Pati!? - Krzyknęła Paula wypuszczając powietrze z ust
- Całe szczęście że jesteście! - Powiedziała Pati
- Ale dlaczego... - Powiedziała zdziwiona tina patrząc na Dessę który trzymał założone ręce i patrzył w bok
- Nie mamy czasu na wyjaśnienia ale to dobry ork i nie zrobi wam krzywdy! Musimy biec do władcy bracady, gdzie on jest i kto to? - zapytała pati. To, co stało się następnie, zdziwiło wszystkich. Abi choć znana ze swojej nienawiści do orków i zacietrzewienia w walce z nimi pierwsza podeszła do Dessy i wyciągnęła rękę
- Hej jestem Abi. - powiedziała ledwo wypowiadając słowa, bo bała się stojącego przed nią orka, ale wiedziała, że nie może sądzić wszystkich po jabarkasie. Poza tym nagle stało się tak wiele złego że była całkiem zdezorientowana. Dessa popatrzył na nią i na jego twarzy pojawił się prawdziwy, a nie udawany uśmiech
- Jestem Dessa, miło mi cię poznać - podał delikatnie rękę abi i pozwolił, by to ona nią potrząsnęła. Ta uniosła zwrok i popatrzyła w twarz dessy
- Musicie iść w strone ratusza, dowódca bracady ma okulary-połówki i... - Abi zamilkła bo głos jej ugrzązł w gardle gdy przypomniała sobie scenę ślubu sprzed chwili
- Abi, dziękuję. Musisz jeszcze jedno wiedzieć - powiedziała Pati patrząc na załamaną dziewczynę - Oni nie wiedzą, że żyjesz
- Wykorzystaj to mądrze - powiedział Dessa i puścił jej rękę
- Biegniemy, Pati! - powiedział, wsiadł na konia i pojechali szybko w stronę ratusza
- Okej na nas też czas! - Powiedziała Tina i ponagliła resztę dziewczyn. Abi zdziwiona popatrzyła na nią
- No co, myślałaś, że się zgodzimy tu zostać? Nie ma szans! - Powiedziała Paula a Abi nie zaprotestowała. Chciała dziewczyny u swojego boku.
Podleciały do stoczni, Abi zwołała Iron Girls, które posłusznie wynurzyły się z jeziora niosąc nie umiejących pływać ludzi na brzeg i ustawiły się przed wejściem na statek
- Kapitanie, cel: Tatalia! Płyniemy na misję we trójkę! - Powiedziała Abi
- Wznieść maszt! - krzyknął jakiś majtek na boku gdy Abi z dziewczynami i swoim oddziałem wkroczyła na statek
- Odbijamy! - i marynarz odwiązał statek od portu bracady. Przed Abi szykowała się nowa przygoda... Razem z dziewczynami stała na boku statku i spoglądała na ruiny swojego wesela myśląc o tym, że kiedyś za to się odegra. Orkowie zapłacą za wszystko, co jej wyrządzili...
cdn.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz