Hej, jestem Abi. Mam jasne włosy, skóre i oczy, jestem drobna ale mam umięśnioną sylwetke i pare blizn wojennych. Jestem wojowniczką i bohaterką zamku wrota żywiołów.
Pisała abi w swoim nowym pamiętniku. Odkąd wylądowała z przyjaciółmi we wrotach żywiołów minęło już kilka miesięcy. Przez ten czas razem z jej dawnym nauczycielem magii, dżinem Thanem, jaszczuroczłeczką reni i orkiem Dessą rozbudowali zamek i zgromadzili oddziały do walki z okrutnym dowódcą orczoludzkich wojsk, Jabarkasem. Byli kolorową drużyną wielu ras i zdobyli parę przyjaciół. Abi ubrała się w swoje szaty dowódczyni zamku (miała tylko taki turkusowoniebieski tabard który zarzuciła na swoją otwartą skórzanostalową zbroję wojowniczki) i zeszła na śniadanie.
- Hej abi! - Krzyknęła Ignissa i jej pomachała, a z ręki wystrzeliło jej kilka iskier. Była to nowa przyjaciółka Abi i była żywiołaczką ognia. Oznaczało to że cały czas płonęła ale mogła uspokajać swoje płomienie i była najlepszą dowódczynią żywiołaków ognia wrót żywiołów. W przyszłości miała przeprowadzić desant ognistymi balistami na wojska wroga
- Hejka! - odkrzyknęła Abi i spojrzała na dzisiejsze śniadanie. Była to sałatka warzywna z kurczakiem i sosem łagodnym
- Pycha! - krzyknęła i zaczęła pałaszować gdy z kuchni wyszła drobna sylwetka. Był to Grindan najlepszy mag wrót żywiołów którego specjalność to magia ziemi. Teraz wyczarował to wspaniałe jedzenie
- Dziękuje Abi - odpowiedział swoim krasnoludzkim wesołym głosem i podskoczył na stołek obok Abi również pałaszując. abi była drobna więc krasnolud sięgał jej głową do szyi
- Hej co dzisiaj robimy? - reni wpadła przez okno podwijając swój ogon. Była nieco roztrzepana i biegała po zamku od rana
- dzisiaj mamy obchód postępów w tworzeniu nowych wojsk - powiedziała abi - musimy skontrolować nasze oddziały przed wyruszeniem w walke. - Reni zamilkła. Wiedziała, że starcie zbliża sięz każdym dniem.
Od czasu gdy abi wróciła z Conga wiele się zmieniło. Razem z Thanem była liderką zamku wrota żywiołów i w sojuszu z bracadą i cytadelą organizowali wspólne odparcie ataku crag hacka. Dawne rany w jej sercu się zabliźniły i znów była dość wesołą dziewczyną głównie przez wpływ reni - tęskniła jednak za swoimi towarzyszkami tiną i paulą oraz miała teraz nowych sojuszników. Król Tralossk wysyłał jej sowy bardzo często dopytując się o jej postępy we wrotach żywiołów a abi wiedziała, że jest jego ważną sojuszniczką. Poza tym abi wyćwiczyła się w bojach odbijając okoliczne kopalnie z rąk wrogów i teraz nikt nie mógł się z nią równać w sztuce miecza
- Witaj abi - powiedział nagle głęboki głos z tyłu i abi ujrzała swojego zwiadowcę, dessę. był to dobry ork który uciekł z twierdzy pod rzadami jabarkasa i był teraz w ruchu oporu przeciwko jego rezimowi. patrolował okoliczne lasy dbając o bezpieczeństwo wrót żywiołów
- Hej dessa jak tam? - zapytała dziewczyna zagryzając ostatnie kęsy śniadania
- wojska jabarkasa założyły bazę na przeciwległym brzegu doliny - powiedział smutno dessa - gromadzą siły ale nadal nie są gotowi do ataku
- doskonale. - powiedziała abi, zeskakując z krzesła a krasnolud zrobił to samo i stęknął cicho bo odbił się od podłogi - czas rozpocząć nasz obchód - powiedziała i skierowała się do wyjścia z ratusza. ignissa popłynęła w powietrzu zaraz obok nich
- rusałki, baczność! - krzyknął grindan, gdy zbliżyli się do magicznych latarni. rozchichotane dziewczyny w zwiewnych niebieskich szatach ze skrzydłami motyla ustawiły się w szeregu. było ich bardzo wiele a jedna z nich podleciała do nich i skierowała zwrok na orka. wyciągnęła rękę i pogładziła jego wyrazistą szczękę a ten odsunął głowę z dziwną miną
- o co ci chodzi Pixi - zapytał skonfundowany a rusałka zadziornie zakręciła ręką w powietrzu
- zabijemy wielu orków czyż nie? - zwróciła się do swoich podwładnych a te zaklaskały i wzniosły ręce w geście zwycięstwa podlatując w górę - chcę ci się dobrze przyjrzeć kochasiu
- ech dziewczyny - mruknął dessa i szybko skierował się w stronę ołtarzu powietrza, gdzie mieli iść za chwilę.
- jesteście naszą główną siłą uderzeniowo obronną! liczymy na was, rusałki - powiedziała abi - z moją mocą przyśpieszenia będziecie niepokonane w boju! - a potem poszła za dessą
gdy wkroczyli do świątyni żywiołaków powietrza, wiatry wokół nich zdawały się szeptać. abi zamknęła oczy i głęboko wzięła powietrze a później je wydmuchała co przywołało władcę burz
- użyczcie mi siły w naszym następnym boju. wzywam wszystkie siły powietrza do walki z jabarkasem, crag hackiem i krellion! przybądźcie na me wezwanie! - krzyknęła abi wznosząc się w powietrze ręce z których czupków palców wystrzeliły błyskawice. nagle wokół zaroiło się od małych tornad
- jesteśmy gotowi, generale - usłyszeli szept setki świszczących powietrznych gardeł. abi to wystarczyło
- czekajcie na wezwanie. niedługo wyruszamy w bój - powiedziała abi mrugając do nich okiem i schodząc po schodach. skierowali swe kroki do ołtarza wody
- hej thane! - krzyknęła rozradowana dziewczyna biegnąc w stronę swojego nauczyciela. ten medytował pod wielkim wodospadem z gołą klatką piersiową a woda oblewała jego okazałe niebieskie mięsnie dżina. powoli otworzył oczy i widząc swoją podopieczną uśmiechnięty powstał i wyszedł spod strumienia
- żywioł wody jest gotowy, abi. - powiedział patrząc na nią z góry. jako mag wody miał pełne panowanie nad żywiołakami a abi była pod wrażeniem jego siły. zauważyła jednak, że chce jej coś powiedzieć
- o co chodzi? - zapytała abi bezpośrednio. Odkąd razem byli dowódcami wrót żywiołów, nie miała już do niego szacunku jako do nauczyciela a był teraz jej partnerem w walce
- zastanawiam się... - na jego twarzy pojawił się grymas zamyślenia - abi, przyjdź dzisiaj wieczorem do mojej komnaty na szczycie gildii magów. być może z twoją pomocą... jesteś w końcu ćwierćdżinką, więc... - spojrzał na zdziwioną dziewczynę i trochę się speszył, ale szybko odzyskał wigor - myślę, że możemy spróbować dowiedzieć się, co planuje jabarkas. Jesteś z nim bardzo związana... - przerwał z grymasem bólu. nie chciał wspominać przy abi o czasie, gdy była niewolnicą, ale dziewczyna była twarda jak głaz i nie zdradzała na twarzy żadnego bólu. - i być może będziesz w stanie użyć swojej mocy, by odgadnąć, o czym marzy. Może uda ci się ujrzeć, z której strony chcą przypuścić atak na wrota żywiołów, lub co kombinują...
- spoko, thane. - powiedziała abi i ukazała wesoły uśmiech. dżin skinął nerwowo i powrócił do swojego sanktuarium. Abi obejrzała się na swoich przyjaciół ze zdziwioną miną a reni poklepała ją po plecach
- coś tu się święci! - krzyknęła rezolutnie
- reni co ci chodzi po głowie! - ork zdzielił ją delikatnie swoją wielką ręką
- ałaa - udała krzyk bólu i pobiegła w stronę ołtarza ognia, a ignissa popłynęła za nią cicho. Abi odetchnęła i obejrzała się na góry, a potem na przyjaciół biegnących po rozkwieconej łące obok zamku. te szczęsliwe chwile będą trwać jeszcze kilka dni... - smutno pogrążyła się w wojennych wizjach i ujrzała to samo miejsce, ale skąpane w krwi i pełne porzuconych broni. szybko jednak otrząsnęła się z iluzji i pośpieszyła do ołtarza ognia gdzie ujrzała ignissę tańczącą z żywiołakami
- moje oddziały wspomogą cię, gdy tylko nadejdzie pora. na razie będziemy się bawić! - powiedziała z wesołymi iskierkami w oczach. reszta szybko odeszła do sąsiadującego ołtarzu ziemi, gdzie krasnolud wywołał kolosy, które zostaną główną siłą obronną wojsk abi. dziewczyna popukała w jednego z nich, ale z jego wnętrza nie wydobył się nawet jeden dźwięk
- są bardzo wytrzymałe. jestem pewien, że orkowie nie poradzą sobie z nimi tak łatwo - powiedział krasnolud z dumą, a potem zaczął dyrygować swoimi żywiołakami, ustawiając je w żywy mur
- chodźmy dalej! - krzyknęła reni i w trójkę pobiegli do wielkiego portalu na środku miasta. było to najdziwniejsze miejsce w całych wrotach żywiołów. z portalu wychodziły dziwne czarne istoty, które zdawały się składać z czystej magii, jeszcze bardziej niż dżiny. nazywały siebie żywiołakami magii i były niesamowitą siłą w walce ale było ich mało
- witajcie, żywiołaki magii. - powiedziała abi kłaniając się. żywiołaki magii były wyższymi istotami i trzeba było okazać im szacunek, zanim zechciały brać udział w boju
- witaj, wojowniczko abi - z portalu wydobył się głos - wiemy, czego potrzebujesz i czego od nas oczekujesz. gdy nadejdzie czas, przybędziemy z pomocą. - i nie usłyszeli już nic więcej...
***
Wieczorem abi opuściła ratusz i udała się do gildii magów. tej nocy rozwiązać miało się wiele niedokończonych spraw... zakołotała cicho w drzwi i otworzył jej rześki dżin
-wejdź, abi. nie mamy wiele czasu do stracenia. - powiedział, po czym wspięli się po długich, kręconych schodach. Gdy abi weszła do komnaty, ujrzała to, czego najmniej by się tutaj spodziewała. było to zwierciadło ain eingarp...
***
tina i paula przyczajone na szczycie wzgórza spoglądały na wielki obelisk w dolinie, chroniony przez kościanego smoka.
- to tutaj. ostatni element układanki jest ukryty za tym strażnikiem - powiedziała tina, teraz amazońsko przystrzyżona i ubrana w skórzany strój amazonki. były ukryte przez noc, ale jeśli chciałyby przeprowadzić atak, wszyscy wokół to zauważą
- nie mamy wiele czasu. musimy rozprawić się z nim natychmiast. - powiedziała paula, wyciągając swój miecz - to, co jest skryte na końcu naszej drogi, jak nic wspomoże nasze siły w walce z oprawcami... - powiedziała tajemniczo, spoglądając na niemal pełną mapę Układanki spoczywającą w rękach jej koleżanki
- święty graal... - szepnęła tina, gładząc ją delikatnie swoją ręką. na jej ustach pojawił się szyderczy uśmiech.
cdn.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz