niedziela, 6 sierpnia 2017

Rozdział XIX - Dziewczyna doznaje szoku

- Witaj, Abi oraz amazonko - powiedział Theodorus gdy tylko abi weszła do sali - jak wiesz mamy sprawy do obgadania - za biurkiem nagle znalazła się też nela i serena

- nawiązałam sojisz z tralosskiem a wy mnie wyrzucacie??? - wykrzykneła abi na całą sale a reni pokiwała głową

- no właśnie - dodała reni

- Lecz zanim to zrobiłaś prawie zaprzepaściłaś szanse na to - powiedział mroźnym tonem teodorus - dlaczego rzuciłaś się na bezbronnych obywateli miasteczka macarena

- to było nieporozumienie! - krzykneła reni a abi właśnie sobie coś uświadomiła. Czemu Trallossk nie dał jej pisma z wyjaśnieniem gdy wszystkiego już się dowiedział? - Abi zacisnęła pięści z gniewu "specjalnie nie poręczył za mnie bo chce mnie mieć w garści!"

- Abigail Knox, nie posłuchałaś naszych rozkazów. Miałaś nie wdawać się w kontakt z mieszkańcami tatalii tylko iść prosto do króla a ty prawie wywołałaś kolejną wojnę - powiedziała żelaznym głosem serena - nie masz nic na swoje usprawiedliwienie

- ale Abi martwiła się tylko o swoich pszyjaciół - powiedziała reni a potem wspólnie wszystko wyjaśniły

- ok już wszystko wiem - powiedziała nela - nie jestem na ciebie zła abi

- ja też nie jestem ale nie możesz być już dowódcą w fortecy - powiedział gorzko theodorus - zostałaś wyklęta przez naszych mieszkańców i przyniosłaś nam wstyd na arenie międzyzamkowej i mówią o tobie że jesteś w gorącej wodzie kąpana

- ale ja chcę walczyć z jabarkasem! - powiedziała abi - nie mogę biernie stać gdy mogę wyzwolić resztę dziewczyn z opresji i na zawsze zakończyć ich nędzny żywot! nie możecie mnie wycofać z frontu! - rada czarodziejów już miała coś powiedzieć gdy nagle drzwi otwarły się z wielkim hukiem i potrąciły waze stojącą obok która też spadła z wielkim hukiem!

- Ręczę za nią więc nie dajcie jej do więzienia!!! - Abi od razu poznała ten ciepły głos. Odwróciła się i krzyknęła radośnie

- Thane!!! - w drzwiach stał jej ulubiony nauczyciel z wystraszoną miną

- I jeszcze ciebie tutaj brakowało... - powiedziała serena

- Thane oni chcą mnie odwrócić z frontu! - powiedziała z rozpaczą abi. Może dżin będzie mógł coś wskórać... Ten popatrzył na nią, później na radę i w milczeniu zaczął chodzić w kółko ciągnąc koniuszkami palców swoją bródkę

- ech ja już wiem co tu się święci - powiedziała serena rozkładając ręce a thane przystanął i uniósł niebieski palec przed sobą na znak wymyślenia pomysłu

- Abi może wziąć udział w mojej misji - powiedział - na pewno przyda mi się silna wojowniczka. dzięki temu opuści bracade i będzie miała możliwość rehabilitacji a nadal będzie w ofensywie na orków - abi niemal podskoczyła z radości patrząc z wdziecznością na thanea a on się do niej ciepło uśmiechnął

- pójdę z tobą abi - szepnęła jej do ucha reni

- na pewno jesteś tego pewien? Abi do tej pory sprawiała same problemy ja jestem na nie - powiedziała serena i pokazała kciuk w dół

- ja jestem na tak - powiedziała nela unosząc go w górę a potem odwróciła się do sereny i teodorusa siedzącego na środku - szkoliłam abi i wiem jaki ma potencjał. nie możemy pozwolić by się zmarnowała a w macarenie dała obraz swojej sile przyjaźni

- nie cenimy tutaj siły przyjaźni i innych bzdetów - powiedział theodorus - abi patrzyła na niego ze zdenerwowaniem. od niego zależał werdykt i to, czy abi weźmie udział w misji thane'a... ale jaka to właściwie misja? Ręka theodorusa niebezpiecznie się podniosła i... abi spadł kamień z serca gdy zobaczyła, że palec kieruje się do góry

- abi przechodzisz dalej!!! - wymsknęło się reni

- z uwagi na twoje wstawiennictwo i to że weźmiesz za nią odpowiedzialność możesz zabrać abi. - powiedział theodorus - ale pamiętaj - tu zwrócił się do abi łyskając swoimi okularami połówkami - nie jesteś już dowódcą bracady.

- no dobra dobra rozumiem - powiedziała abi - ważne jest to że nadal walcze z crag hackiem

- amazonko, musimy porozmawiać. reszta niech opuści komnate - powiedziała serena. abi pożegnała się z reni i zbliżyła się do thane'a

- wyjaśnię ci o co chodzi wszystko będzie dobrze abi - powiedział i objął ją delikatnie ramieniem gdy wychodzili z sali. na korytarzu wpadli na...

- Pati! - krzyknęła abi i uściskała się z przyjaciółką. za pati poruszył się większy kształt

- hej dessa - powiedziała abi podając rękę orkowi która szybko zniknęła w jego wielkiej zielonej dłoni

- hej - delikatnie się uśmiechnął. "wcale nie wygląda strasznie" - przemknęło przez głowę abi przyzwyczajonej do frywolnych i rozpustnych uśmiechów innych orków. "dlaczego dessa tak bardzo się od nich różni?"

- co tu robicie? - zapytała abi i pati już miała coś powiedzieć, ale głos zabrał thane obracając się szybko do nich wszystkich szeleszcząc swoim czerwoną peleryną

- Przygotowujemy się do wielkiej wojny! - powiedział teatralnym tonem unosząc twarz pod kątem tak że paczył na nich z góry - dlatego musimy zebrać siły do walki. Po odparciu sił orków zebraliśmy najsilniejszych bohaterów bracady i podzieliliśmy się na drużyny

- nas też przydzielą - powiedziała pati - dawno cię nie było i wiele przegapiłaś - przymrużyła do niej oko - dessa świetnie spisał się w walce a i ja ugrałam co nie co - ork odwrócił zwrok

- nie musisz się przechwalać zrobiliśmy co do nas należało - powiedział tonem nie znoszącym sprzeciwu

- moja grupa bohaterów została przydzielona do uruchomienia konfluksu - powiedział thane

- co to ten konflex - zapytała zdezorientowana abi

- magiczna twierdza w której gromadzą się siły żywiołów. z ich pomocą możemy pokonać orków i nie stracić prawdziwych żyć w walce. - powiedział thane - to bardzo ważna misja abi - dziewczyna jednak zamilkła i popatrzyła w ziemię a ork to zauważył

- nie martw się na pewno będziesz mieć okazje do walki - powiedział uśmiechając się cierpko i położył jej wielką rękę na ramieniu a pati przyglądała się jej uważnie. pod naciskiem jego ręki nagle abi poczuła, że zapomniała o czymś bardzo ważnym... spojrzała na swoje ręce i zauważyła niewielki pierścionek

- właśnie! - wykrzyknęła - muszę spotkać się z visdomirem - nagle twarze jej przyjaciół zmieniły się nie do poznania wszyscy zamarli

- abi... właśnie... bo... - pati zaczęła się plątać ale abi nie zwracała już na to uwagi

- biegnę do skrzydła szpitalnego! - krzyknęła abi i wyleciała z gildii magów

- chciałem jej powiedzieć trochę później... - powiedział thane przyjmując normalną pozę z rezygnacją. nagle drzwi za nimi się otworzyły i wyszła z nich reni

- następni! - powiedziała do pati i dessy na którym zatrzymała zdziwiony zwrok, ale wzruszyła ramionami i skierowała oczy na thanea

- gdzie abi? - zapytała a thane westchnął

***

- gdzie visdomir? - zapytała abi podbiegając do pierwszej lepszej dżinki. od razu jednak pożałowała tego czynu - była to Doris...

- Uuu Abi-Słabi - zamruczała pokazując obydwoma rękami kciuki w dół i naginając ciało w stronę abi

- nie zgrywaj się doris - abi odpowiedziała na zaczepkę

 - poszukaj kochasia w jego domku!!! - zaśmiała się doris pokazując na dolinę z willami za bracadą - na pewno ucieszy się na twój widok - ledwo powstrzymywała śmiech

- visdomir wybudził się ze śpiączki? - w sercu abi zakwitła nowa nadzieja - muszę się z nim zobaczyć!

- nawet nie wiesz jak bardzo jest teraz żwawy - powiedziała doris z dziwnym uśmiechem ale abi już nie było. leciała jak pędziwiatr w stronę doliny, szybko znalazła się w strefie bez śniegu i biegła prosto do willi visdomira, która była teraz też jej domem...

willa była niewielka ale strzelista i okazała. miała małą wieżyczkę podobną jak te w bracadzie i niebieskie dachy które zawsze podobały się abi. wokół niej znajdował się niewielki ogród w którym rosły krzewy róż w ulubionym kolorze abi niebieskim. jednym słowem był to wymarzony kącik do spokojnego życia abi

- visdomir bardzo się cieszę że już wyzdrowiałeś! - krzyknęła abi wpadając do głównego holu. Przystanęła na środku pomieszczenia. Zamilkła, a jej twarz powoli robiła się kamienna. Stała jak słup soli i nie mogła wypowiedzieć nawet słowa. To samo działo się z visdomirem wyciągniętym na wielkiej sofie. nie miał na sobie koszulki ukazując nieco umięśnione ciało ale nie tak jak np. jabarkasa. od pasa w dół był przykryty czerwoną satynową kołdrą i... nie był sam. obok niego wtulona do jego piersi smacznie spała Julka bes stanika

- abi? - powiedział visdomir z przerażeniem na twarzy - abi czekaj... ja wszystko wyjaśnię... - próbował wstać ale julka przyszpiliła go do łóżka i zakręciła się zadziornie. jej ręka musnęła jego piersi i poszła na dół pod kołdrę a dziewczyna zamruczała

- mmrr kocham cie kotku

Abi stała zszokowana i czuła jak serce podchodzi jej do gardła.

- ...aczę. - zdołała wykrztusić widząc ciemne mroczki przed oczami

- Julka... nie - visdomir próbował wyswobodzić się z uścisku dziewczyny - abi to nie tak jak myślisz - popatrzył na nią z nadzieją ale julka w tym samym momencie zaczęła namiętnie całować go w szyje. szybko na jego twarzy pojawił się inny grymas wywołany działaniem julki... Abi nagle wyczuła w sobie ogromną siłę. W jednej chwili zrozumiała wszystko i wiedziała już, co musi powiedzieć. Uwolniła całą moc magiczną, jaką dysponowała w tym momencie. Wiatr zgasił wszystkie płonące świece i w pomieszczeniu zapadł półmrok a włosy abi tańczyły wokół jej głowy wywołując straszny widok. dziewczyna lekko uniosła się w powietrze a szyby w oknach po obu stronach drzwi do willi eksplodowały wybite mroźnym wiatrem padając deszczem odłamków do środka

- okazałam słabość i teraz tego pożałowałam - zagrzmiała abi a jej głos zdawał się rozbrzmiewać po całej willi. Julka dopiero teraz oderwała się od ciała visdomira

- kiyaaa!!! - wykrzyczała starając przykryć swoje gołe cycki kołdrą

- gdy byłam w tatalii cały czas martwiłam się o ciebie wiedząc o twoim stanie i poprzysięgłam zemstę na shivie za to że cie zraniła - krzyczała abi a przedmioty latały wokół niej. wycelowała zaostrzony paznokieć w przerażonego chłopaka - naprawdę wierzyłam że coś dla ciebie znaczę a ty... ty... - odwróciła twarz w stronę wystraszonej julki. ta nagle wygięła twarz w odrażającym grymasie jak z anime

- noo co? - powiedziała ladacznickim tonem - mogłaś nie zostawiać swojego chłopaka gdy jest takim ciachem - visdomir jednak wypchał nogami julkę z łóżka a ta pacła o ziemię

- jak traktujesz kobietę!!! - krzyknęła goła julka na czworakach i wstała a potem od razu pobiegła do łazienki zasłaniając się rękami. abi wystrzeliła w nią odłamkiem szkła który głęboko wbił się w plecy dziewczyny a ona z krzykiem bólu wpadła do pomieszczenia i zatrzasnęła drzwi

- myślałem że nie żyjesz abi - próbował visdomir ale abi była nieugięta

- mogłam się spodziewać że nie mogę ufać facetom!!! - z jej oczu zaczęły płynąć łzy - wykorzystujecie dziewczyny dla siebie i traktujecie je jak rzeczy... ale ja...

- zrozum abi nic nie czuję do julki... kocham tylko ciebie uspokój się - powiedział i poruszył się a abi zobaczyła że jest cały goły pod spodem i prychnęła z pogardą. nagle łzy zniknęły z jej oczu i pozostała tylko odraza

- byłem bez ciebie samotny abi - próbował dalej visdomir - potrzebowałem...

- potrzebowałeś dziewczyny tak??? - zaśmiała się spazmatycznie abi - uległej i spełniającej wszystkie twoje zachcianki zwłaszcza cielesne!!! i myślałeś że będę łatwa bo byłam niewolnicą... - zmrużyła oczy i nagle szybkim ruchem zdarła pierścionek zaręczonowy w który przelała całą swoją magiczną moc

- weź to sobie plugawcze!!! - wykrzyknęła abi i z całej siły cisnęła mu pierścionkiem między oczy a visdomir trafiony wytrysnął krwią z czoła i legł na ziemie. abi upadła na posadzke i wicher przestał dmąć. słychać było tylko przytłumione juki julki z klozetu

- a ty p*zdo nie jesteś warta mojego gniewu! - wykrzyczała abi - udław się swoim kochankiem! - podeszła do drzwi, kopnęła je z całej siły a ryk julki się nasilił. abi nawet nie zauważyła, że szklane odłamki poharatały jej stopy. przeszła przez hol i wyważyła drzwi do willi skoncentrowaną siłą powietrza. nie wypowiadając nawet słowa, dumnie unosząc głowę przeszła przez ogród, w ten sam sposób wyważyła furtkę i udała się do bracady nie oglądając się za siebie. Na jej twarzy nawet na chwilę nie pojawił się grymas smutku. To ona zwyciężyła w tej walce.

cdn.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz