Reni wpadła do pokoju Abi i zauważyła że jej koleżanka się pakuje
- Idealnie! Właśnie miałam ci przekazać że płyniemy do Bracady - powiedziała Reni. Abi odwróciła się zaskoczona i pokazała jaszczuroczłeczce list a ta zamilkła.
- Wiesz coś o tym Reni? - zapytała podejrzliwie abi
- Bo... - Reni zarumieniła się i spuściła zwrok - Jak Maja cię pochwyciła to musiała wysłać raport do Tralloska a on wtedy przesłał list do bracady. To standardowa procedura
- Więc wyrzucili mnie z dowódctwa bracady przez was!? Ja się policzę z tym tralloskiem! - krzyknęła abi i wyszła trzaskając drzwiami. Reni stała na środku pokoju zdezorientowana ale po chwili przeskoczyła przez okno odbijając się ręką od parapetu i pobiegła w dzicz. Musiała szybko zapytać Iry, co robić.
***
Kotara do komnaty tralloska rozchyliła się szybkim szarpnięciem dziewczyny. sala tronowa była jednak pusta. Rozwścieczona dziewczyna ścisnęła pięści i poszła w stronę sypialni króla i z hukiem otworzyła drzwi
- Przez ciebie wyrzucili mnie z bracady!!! - krzyknęła abi w przestrzeń szukając oczami króla. Nie znalazła go jednak ani na łóżku, ani przy stole. spojrzała więc na ziemię i...
- Gdzie ty się wychowałaś? - powiedział spokojnym tonem jaszczuroczłek kontynuując kąpiel w drewnianej balii tak jakby nie było tutaj dziewczyny - Do prywatnych sal króla nie powinno się wchodzić bez pukania - zawstydzona Abi szybko odwróciła zwrok od jego nagiego ciała, ale po chwili zdecydowała się patrzeć mu prosto w oczy. On nie zwracając na nią uwagi szorował swój ogon. Po chwili jednak uniósł oczy i odpowiedział abi spojrzeniem
- myślisz, że w bracadzie mogłabyś tutaj nadal stać? - zapytał. Abi nie mogła wytrzymać jego bezemocjonalnego tonu ale zastanowiła się przez chwile
- chyba nie
- no właśnie. Być może twoje wyrzucenie z bracady nie jest takie złe - mrugnął do niej trallosk, po czym wstał z balii. Tym razem abi jednak się odwróciła i już po chwili król był w przewiązanym ręczniku
- Będę z tobą szczery abi. - powiedział trallosk siadając na krześle i założył noge na noge - masz wielki potencjał do bycia silną wojowniczką, czyste serce i nienawidzisz niewolnictwa. Jesteś wybuchowa i zawsze mówisz to, co myślisz. Nie pasujesz do bracady - przerwał na chwilę patrząc na jej reakcje i kontynuował - pasujesz tutaj
- czyli chcesz mnie wykorzystać!? - zapytała wrogo abi wpatrując się w niego ze złością
- jeśli chcesz to tak nazwać to tak ale w środku dobrze wiesz, że potrzebujemy siebie nawzajem. Ale teraz wracaj do bracady i wyjaśnij tą swoją małą sprawę - mrugnął do niej - a później bądź w gotowości. Poślę z tobą jedną z moich najlepszych amazonek
- zniszczyłeś mi życie nie chce dla ciebie pracować - powiedziała abi i splunęła mu pod nogi. trallosk roześmiał się i zaklaskał w ręce
- nie zawsze to, co chcemy jest dla nas najlepsze - powiedział filozoficznie - a teraz daj mi się przebrać chyba że chcesz jeszcze pooglądać moje nagie ciało
- aaarghh!!! - jęknęła abi ze zlości i odwróciła się na pięcie wychodząc z komnaty króla. w wejściu na piramide zauważyła stojących przyjaciół
- t-ty tam byłaś!? - przerażony tazar wywrócił oczami blady jak ściana - on mógł cię skazać na śmierć
- i co z tego!!! - wykrzyknęła wkurzona abi - niech się dzieje co chce ja mam już tego dość!
- uspokuj się wreszcie abi!!! - krzyknęła zapłakana marcysia a wszyscy zamilkli - na pewno wszystko się ułoży ale nie trać nerwów! - wtuliła zapłakaną twarz w ciało alkina a ten przytulił ją w milczeniu. jej sylwetka zatrzęsła się kilka razy od ryku ale gnoll pogłaskał ją delikatnie po głowie i się uspokoiła
- chodź abi polecimy do macareny. nasz statek wypływa wieczorem - powiedziała reni spokojnie - płynę z tobą i wszystko tam wyjaśnimy - paula i tina podbiegły do rozwścieczonej koleżanki i zaczęły ją uspokajać
- my musimy tutaj zostać bo nie skończyłyśmy treningu amazonek - powiedziała tina i paula - ale na pewno jeszcze się spotkamy abi. Musimy ramię w ramię stanąć do walki z jabarkasem i krellion!
- no dobra - powiedziała abi jak nerwy jej trochę przeszły - i tak muszę tam popłynąć - odwróciła się do skamieniałego nadal tazara - a ty wyjaśnij temu królowi że jako dziewczyna mam swoją wartość i jestem z niej dumna. nie będzie mną sobie rządził jak mu się podoba
- Trallosk to rozumie nawet lepiej niż ty abi - powiedział twardo tazar - nie bez powodu tak zażarcie walczy z crag hackiem... - nie dokończył bo kotara do sypialni króla właśnie się rozchyliła i wyszedł z niej jaszczuroczłek powolnym krokiem
- jeszcze tu jesteście? i to tak licznie? - zapytał udając zdziwienie. tazar, reni, alkin i uspokojona już marcysia szybko uklękli na jedno kolano i wstali
- macie do mnie coś ważnego? - zapytał trallosk zagryzając jabłko i siadając na swoim tronie
- nie, już idziemy królu - powiedziała reni i opuścili komnatę. stanęli na szczycie piramidy i objęli zwrokiem całe bagno tatalii
- nie możemy pozwolić by inwazja orków się powtórzyła - powiedział alkin - gdy bracada padnie, następnym celem będzie nasz dom. dlatego musisz być silna abi, a siła nie polega tylko na walce. musisz trzymać na wodzy swoje emocje
- już jestem spokojna - powiedziała sztucznie uśmiechnięta abi szczerząc zęby. zeszli w milczeniu po długich schodach i u podnóża się rozdzielili - abi z reni poszły w jedną, a reszta w drugą stronę
- do zobaczenia abi! - pomachała jej tina i paula
- no hej dziewczyny - odpowiedziała abi i zwróciła się w stronę lądowiska. nagle podbiegł do nich mały gnoll
- Hej Tomi - powiedziała Reni i rozczochrała jego sierść na głowie - zrobiłeś o co cię prosiłam?
- Tak jest! Bagaże abi już lecą do macareny - abi dopiero teraz się chwilę zastanowiła
- jak to lecą? - zapytała zdziwionym tonem
- aaaaha, nie znasz najpopularniejszego środka transportu w tatalii? chodź ze mną - powiedziała reni i pobiegły ścieżką. nagle znalazły się na otwartej powierzchni na której wylegiwały się kolorowe zwierzaki
- to pierzaste węże. kiedyś jaszczuroczłeki czciły je jako bogów ale teraz są przydatne zwłaszcza w podróży - powiedziała reni. wybrały jednego węża, odpięła jego plakietkę z napisem "Pipi" i oddała gnollskiej pani stojącej za ladą
- poproszę lot do macareny. dwie osoby, ja i abi - powiedziała reni. Pani zapisała w notesie jej imię i nazwisko i po chwili wsiadały na Pipiego
- trzymaj się za jego kły. ja siądę z tyłu - powiedziała reni. gdy usadowiły się na siodle reni kopnęła delikatnie węża na boku i wzniosły się w powietrze
- nie mogliśmy być gorsi niż orkowie którzy mają roki do latania - powiedziała żartobliwie reni. Leciały przez godzine a abi oglądała z zapartym tchem widoki. potem wylądowały w macarenie i poszły do statku. abi ze zdziwieniem przystanęła na środku ścieżki
- gdzie moje Iron Girls? - zapytała z wyrzutem
- mówisz o stalowych koloskach? - zapytała starsza pani obierająca na boku ryby - stały tutaj przez cały czas. były trochę straszne, ale jakiś tydzień temu po prostu weszły prosto do morza
- arggh!!! pewnie wróciły same do bracady - powiedziała ze złością abi - i tak pokazałam jaką jestem dobrą przywódczynią! moje oddziały same mnie zostawiły
- nie myśl o nich, to były tylko jakieś blaszaki - powiedziała reni - wierne wojowniczki pod twoją komendą nigdy by cię nie zostawiły - powiedziała i uśmiechnęła się
- dzięki reni - abi odwzajemniła uśmiech i spojrzały przed siebie. przy wejściu na pomost stała znajoma jaszczuroczłeczka
- Kiki! - zawołała uradowana reni i rzuciła się w objęcia cioci
- Bądźcie bezpieczne w podróży! - powiedziała kiki - to coś dla was - wręczyła dziewczynom worek pełen suszonych daktyli
- dzięki kiki! - zawołały i wsiadły na statek, który odbił od brzegu. czekała je kilkudniowa podróż do bracady...
***
trzeciego wieczoru abi i reni siedziały na dziobie statku wpatrzone w księżyc. dziewczyny już się pogodziły i zagryzając ostatnie daktyle opowiadały sobie o sobie. Były ciepło ubrane a z nieba pruszył delikatny śnieg - jutro rano już będą w bracadzie.
- Dlaczego tralossk tak nie lubi bracady? - zapytała Abi po chwili milczenia wywołanej wysłuchaniem przez reni jej historii bycia w niewoli
- jest bardzo podobny do ciebie abi - powiedziała reni - wszyscy w królestwie o tym wiedzą. nasz król sam był niewolnikiem crag hacka. dawno temu tatalia prowadziła z twierdzą wojnę o tereny graniczne, jeszcze wtedy, gdy erathia miała wojne z diabłami. wioska trallosska została zrównana z ziemią a on sam uprowadzony przez odział orków. po roku jednak wszczoł bunt i wyzwolił się z niewoli... nie poszło to jednak tak gładko jak tobie abi. Nie mieli magicznych sztuczek do dyspozycji i niewielu buntowników przeżyło. Król postanowił zrobić wszystko, by pomścić śmierć towarzyszy, ale aż do teraz nie miał dogodnej okazji
- nigdy nie widziałam jaszczuroczłeków ani gnolli w twierdzy - powiedziała zaskoczona abi
- już nas nie łapią, nie odkąd trallossk jest naszym władcą - ucięła reni - poza tym wojna dawno się skończyła. nie możemy dopuścić do kolejnej, ale jeśli mamy szansę zmiażdżyć crag hacka i jego bandę... - zacisnęła pięść na daktylu, który zmienił się w miazgę.
- za to ja trochę łapie ale dlaczego bracada wtedy nie zareagowała? - zapytała zdziwiona abi - przecież ma sojusz z tatalią
- sojusz z tatalią istnieje odkąd go przywiozłaś - powiedziała ze zgryźliwym uśmiechem reni - bracada nie lubi naszego państwa abi. Nie uważa nas za lepszych niż banda crag hacka ale wie, że nienawidzimy ich tak samo jak oni sami. gdy tralossk uciekł z twierdzy, dostał się właśnie do bracady. czarodzieje wzięli go za dziką bestie bo był jaszczuroczłekiem... - reni zamilkła - dopiero niedawno zaakceptowali nas jako rozumną rasę
- ok rozumiem - powiedziała cicho abi wpatrzona w swoje nogi. zrobiło jej się wstyd że na początku też głupio zareagowała na wygląd reni a teraz poznała w niej najlepszą przyjaciółkę
- chodźmy spać, jutro czeka nas wiele pyskowania - jaszczuroczłeczka mrugnęła do abi okiem i wróciły do swoich kajut
- dobranoc abi - powiedziała reni zza ściany leżąc na swoim hamaku
- słodkich snów reni - i zasnęły
***
rano statek dobił do wybrzeży bracady. spakowana abi razem z reni zeszły na brzeg i od razu zostały przechwycone przez strażników
- witaj, abi - powiedział z niesmakiem dżin w magicznej zbroi - rada już na ciebie czeka
- wiem przecież - syknęła przez zęby abi - nie pozwolę im długo na mnie czekać. chodź reni
- zaraz zaraz ona tutaj zostanie - powiedział dżin
- nie, reni idzie ze mną. - powiedziała abi - a jeśli mi zabronisz to pożałujesz - dotknęła swojego czakramu przyczepionego do pasa. nie będzie już uległa - musi wziąć swój los w swoje własne ręce i bronić swoich przyjaciół przed niesprawiedliwością. reni wyszczerzyła zęby w szczerym uśmiechu radości i razem skierowały się w stronę gildii magów.
cdn.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz