piątek, 28 lipca 2017

Rozdział XVII - Dziewczyna rzuca dyskiem

- Witaj wielki władco bestii Trallosku przewodniczący Conga i całego przymierza Tatalii - powiedział Tazar i ukląkł na jedno kolano - ty też abi - syknął

- ok - powiedziała abi i uklękła "na kuckach"

- włóż w to więcej szacunku - syknął znowu tazar i abi poprawiła swoje nogi. spojrzała w góre i ujrzała jaszczuroczłecką twarz przewodniczącego tesalii. miał diadem przystrojony kolorowym pierzem i piurami jaszczurów dżungli i szmaragdy i szafiry w opasce. jego jaszczurzy pysk był niebieski z żółtym pod spodem i łyskały jego żółte jaszczurze oczy. z paszczy wydobył się język przecięty na pół na środku i zaczął gadać a miał wielkie ciało na 2 m i ogon z tyłu obwijał tron. jego wielkie mięśnie lśniły w świetle pochodni opięte ciasno gadzią lśniącą skórą

- wystarczy, prosze powstać. - powiedział trallosk i zszedł z podwyższenia do nich. nachylił się do abi i podniósł jej twarz chwytając pod brodą swoimi dużymi jaszczurzymi zimnymi rękami z ostrymi czarnymi pazurami gada

- no no kogo my tu mamy, nasza mała przestępczyni - powiedział trallosk bezemocjonalnym tonem wpatrując się z bliska w twarz abi - z czym przychodzisz donosicielko fortecy

- wypraszam sobie tak mnie nazywać - powiedziała abi a tazar napiął mięsnie twarzy z nerwów. abi zaczęła grzebać w torbie i wyciągła z niej rozwijaną wiadomość

- oto poselstwo czarodziejów z bracady które miałam dowieźć. - powiedziała abi a król od razu powstał i wczytał się w list bębniąc pazurami o blat

- ciekawe... a więc sama uciekłaś z twierdzy crag hacka? - skierował w abi swój badawczy zwrok - i poznałaś okrucieństwo orków... - zamilknął i nagle zwrócił się do swojego przyboczniaka - proszę wysłać drugą papugę do bracady. Odpowiemy na ich wezwanie... ale pod jednym warunkiem. Crag Hack będzie mój - powiedział król tesalii a w jego oczach obudził się płomień zemsty

- ok ja mam zwłaszcza z jabarkasem i krellion na pieńku - powiedziała groźnie abi

- tazarze! - mężczyzna wzdrygnoł i od razu odpowiedział na wezwanie króla

- zwołaj narade wojenną z iwoną i drakonem. wszystkie klany muszą wysłać najlepszych wojowników do walki. to okazja w której możemy raz na zawsze zmiażdżyć siły orków. a ty abi... - dziewczyna skupiła się na królu - przejdziesz gruntowny trening amazonek jak to było ustalone. jabarkas i krellion są twoi,  dobrze wypełnij swą zemstę wykorzystując nasze sztuki walki - zamrugał do niej porozumiewawczo

- dziękuję do widzenia- powiedziała abi i wyszli z komnaty króla

***

od rana dziewczyny musiały przyszykować się na ciężki trening pod okiem reni. Iwona nie mogła osobiście się nimi zająć bo brała udział w naradach wojennych a inne jaszczuroczłeczki przyglądały im się uważnie

- gdy rzucasz czakramem musisz poczuć wiatr we włosach - powiedziała żartobliwie reni mrugając okiem i wystawiając język - to śmiercionośna broń i musisz uważać jak leci z wiatrem

- jestem czarodziejką wiatru znam te numery - powiedziała abi - dawaj go - wyrwała z ręki reni czakram i zmierzyła zwrokiem odległość do celu

- musisz rzucić nim jak dyskiem dla psów - powiedziała reni - będzie wirować w powietrzu

- jezu wiem nie przeszkadzaj - powiedziała abi i wykonała kilka prób rzutu. reni zrezygnowana podeszła ustawić tine i paule do pozycji ataku. abi skoncentrowała swój umysł i wypuściła część magicznej mocy by stworzyć wokół dysku wirującą chmurę wiatru. - a teraz leć! - krzyknęła i wypuściła go z ręki. czakram zatoczył łuk w powietrzu i uderzył w sam środek tarczy

- łaaał! - zaskoczone jaszczuroczłeczki aż wstały z wrażenia a w całej sali zrobiło się cicho

- jak to zrobiłaś - zapytała jaszczuroczłeczka hejdi stojąca obok

- nic specjalnego mam po prostu moc wiatru - odpowiedziała abi. reni podeszła do niej z otwartą gębą ze zdziwienia

- nigdy nie widziałam takiej techniki! nasze amazonki zawsze odbijają czakramy od ścian by trafiły w cel po skomplikowanej trasie lotu!

- wolę robić rzeczy po swojemu - mrugnęła rozbawiona abi. nagle podeszła do niej iwona

- nikt wcześniej nie połączył magii z bronią amazonek... i widzę, że był to krok w błoto. pokaż mi to jeszcze raz - abi rzuciła czakramem kilkakrotnie w różne strony i zawsze trafiał do celu

- wystarczy! - powiedziała iwka - czas wypróbować cię w praktyce. niedługo wyruszamy do bracady a ty musisz być przechszczona w boju.

***

amazonki razem z abi wyszły do dżungli na misję. z drzew zwieszały się liany i był zaduch a podmokły teren utrudniał poruszanie sie

- fuuu - powiedziała abi gdy nagle but wpadł jej w błoto po kolano. próbowała go wyjąć ale bez skutku a inne amazonki zaczęły się śmiać

- dlatego właśnie nie nosimy cięzkich butów - zaśmiała się jaszczuroczłeczka viki i wręczyła abi lekkie skórzane półbuty

- ciii... - powiedziała iwka i pokazała palcem do przodu - nie może nas usłyszeć. dziewczyny spojrzały do przodu i zobaczyły...

- koń? - spytała zaskoczona abi robiąc zdziwiony wyraz twarzy a viki zaczęła chichotać

- to nie czas na żarty. - iwka zmroziła je swoimi lodowatymi oczami zakrytymi barwami wojennymi - to centaur. Amazonki walczą z nimi od wieków. ten zwiadowca wkroczył na nasze tereny i prosi się o łomot - zdziwiona abi spojrzała jeszcze raz i teraz zauważyła. od pasa w górę był goły chłopak a reszta to był koń

- szykuj się do walki. musimy go przepędzić - powiedziała iwka i napięła swój łuk. - nie będziemy go zabijać. jest jeszcze mały i nie chcemy wywołać wojny. ale musi wiedzieć że z tatalią się nie zadziera... - spojrzała porozumiewawczo na abi - może ty mu pokażesz, gdzie raki zimują?

- tak jest - powiedziała abi i skupiła się na postaci centaura. wyjęła swój dysk, zamachnęła się i rzuciła. leciał między drzewami prosto do celu. centaur nagle go zauważył i wierzgnął ze strachu a wtem dysk zmienił swój lot i minął go obcinając tylko trochę włosów z grzywy. centaur zaczął uciekać w popłochu a abi spokojnie wycofała swój dysk

- w twoich rękach  ta śmiercionośna broń może nieść też miłosierdzie - powiedziała iwka - ofiaruję ci ten dysk. niech stanowi o tym że walczyłaś u boku amazonek. wracamy do domu.

***

dziewczyny trenowały dzień w dzień i abi stała się mistrzynią wirującego dysku. paula i tina natomiast bardzo zaprzyjaźniły się z amazonkami i zaczęły przejmować ich obyczaje

- łaaał! paula, jak odważnie! - powiedziała abi pewnego dnia gdy paula wyszła ze swojej kwatery tylko w samej przepasce na piersi i uda kolorując swoje ciało farbami maskującymi amazonek

- to jeszcze nic! - powiedziała paula i odwróciła się. miała bok wygolony do gołej czaszki. nagle z jej pokoju wybiegła też tina

- poczekaj na to! - odwróciła głowę i abi ujrzała 4 kościane kolczyki wystające z jej ucha

- ja zostanę przy moim stylu - powiedziała abi ubierając ciuchy wojowniczki - ale nieźle wyglądacie dziewczyny

- no ba! - krzyknęła tina i przybiła piątkę z paulą. nagle cała trójka usłyszała szelest skrzydeł i obróciła się w jego stronę.

- to sowa z bracady! - powiedziała rozradowana abi i podbiegła do ptaka. odczepiła list z jej łapki i pogłaskała ją po glówce a później odleciała

- co to? - zapytała tina

- zaraz się przekonam! - zawołała dziarsko abi i rozerwała kopertę wyciągając list. abi stała w miejscu i nagle z jej ust powoli zniknął uśmiech

- co się stało abi? - zapytała zdziwiona paula. koleżanka nie odpowiadając powoli osunęła się na fotel a na jej twarzy był obecny niewysłowiony szok

- abi? coś się stało? - spytała tina podchodząc do koleżanki. z rąk abi wyleciała kartka i opadła na ziemię. tina nie patyczkując się podniosła ją i przeczytała:

Zgodnie z decyzją najwyższego czarodzieja Bracady Theodorusa za złamanie regulaminu wicedowódczyni Abigail Knox zostaje usunięta ze szkoły magii i czarodziejstwa Bracada. Jej stanowisko dowódczyni Bracady zostaje cofnięte, a wszystkie jednostki, którymi włada, wracają pod opiekę Fortecy. Abigail Knox jest proszona o stawienie się do bracady na przesłuchanie. Niżej podpisano Theodorus Vallix, Arcyczarodziej Bracady.

- A to się porobiło - powiedziała zdziwiona tina przykładając rękę do ust

cdn.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz