Abi stała z obnażonym mieczem wpatrując się w orszak Alkina gdy wystartowała. Z krzykiem biegła w strone furasa a on nie spodziewał sie ataku
- Abi!? - zduszony kszyk wydobył sie z ust zaskoczonej marcysi która szybko zalała sie rzewnymi łzami - abi to naprawde ty
ale abi nie słuchała marcysi. Przeleciała tuż obok niej i podskoczyła robiąc z okrzykiem walki salto w powietrzu i wylądowała na wozie Alkina
- no no no... - pogroziła mu palcem abi gdy go przyszpiliła do ściany i jego zwierzęcy łeb znajdował sie za jej mieczem - zaskoczony że dziewczyna taka jak te - wskazała ręką na zapłakana marcysie która nie wiedziała za co zabrać ręce i próbowała coś powiedzieć a inne niewolnice alkina sie rozpierzchły - jest w stanie podnieść rękę na dumnego męskiego pana dziewczyn? - zmrużyła jedno oko żartobliwie dla efektu pogardy
- k-kim ty jesteś!? pożałujesz tego wstrętna...!!! - przerażony gnoll nie dokończył bo miecz abi niebezpiecznie zbliżył sie do jego szyi psa. zaczoł się szamotać i toczyć piane z ust a abi odwróciła od niego zwrok
- tina! paula! przewróćcie wóz! dziewczyny! - zwróciła sie do rozbieganych niewolnic i okolicznych dziewczyn stojących przed domami - oto przybyłam ja, wojowniczka abi! - wskazała na siebie ręką - wasze wybawienie z rąk obleśnych wykorzystujących was facetów co nie mają szacunku dla kobiet! - z satysfakcją spojrzała jak tina i paula barykadują się we wozie - rebelia w macarenie właśnie się rozpoczyna!- krzykneła abi i wzniosła swój miecz który zalśnił w słońcu. Ale dziewczyny stały prosto a niektóre biegały z krzykiem
- co robicie? możecie rzucić się do walki - krzykneła zdezorientowana abi. z przerażeniem zauważyła, że niektóre z nich biegną na policje
- a więc to tak... wasi panowie was tak przekabacili że nie wiecie już co dla was dobre!? - zawołała abi - pokaże wam prawdziwą moc wojowniczki i wyzwol..
- STOP!!! ROZEJŚĆ SIĘ! - usłyszała głos z tyłu i obrociła się. przez ulice biegł cały oddział policjantek-jaszczurek z główną dowódczynią na czele
- Jestem Maja dowódczyni policji Macarena! - Powiedziała jaszczuroczłeczka wyciągając swoją odznake z narysowanym nasionkiem - i w imieniu prawa tesalii zostajesz aresztowana!
- co? - zawołała zdezorientowana abi - dlaczego? dlaczego gdy jesteś strażniczką prawa nie bronisz nich! - krzykneła pokazując zapłakana marcysie która teraz zdołała wziąś głos
- abi ja ci chciałam powiedzieć ale to było tak szybko... - chlipała marcysia - my nie jesteśmy niewolnicami... - abi ze zdziwieniem spojrzała to na marcysie a potem na inne dziewczyny. były przerażone, ale nie bały sie swoich mężów - tuliły sie do nich spoglądając ze strachem na abi
- Jestem strażniczką prawa tetatalii i bronię obywatelki tatalii przed złoczyńcami takimi jak ty! - krzyknęła Maja - proszę wyciągnąc ręce!
- co??? Ale... - abi nie zdązyła nic powiedzieć bo poczuła żelazny uścisk z tyłu. to alkin ją przytrzymywał bo w chaosie wyswobodził sie spod jej ostrza. na boku lamentowała tina i paula już zakute i prowadzone przez strażniczki do karocy policyjnej
- Wojowniczko Abi jak się przedstawiłaś... czeka cię sąd! zostajesz natychmiastowo przewieziona do cytadeli i wtrącona do lochu za zakłócanie porządku w macarenie! - powiedziała władczo Maja ale abi nie chciała dać za wygraną. spróbowała użyć swoich powietrznych mocy by odepchać jaszczuroczłeczki zakładające jej kajdanki
- stój abi! - krzyknęła marcysia tupając nogą - nie wiem dlaczego to zrobiłaś ale wszystko odkręcę! uratuje cię! tylko nie rób głupstw! - krzyczała za nią a abi postanowiła jej posłuchać. skuta została wprowadzona za tiną i paulą do wozu policyjnego, a woźnica ruszył konie i odjechały do stolicy tatalii, Conga.
***
- oto wasze nowe koleżanki! - krzyknoł gnolski strażnik i wrzucił tine i paule na zbity pysk do celi w pace a potem zatrzasnął krate - mam nadzieje że sie dobrze bedziecie bawić! - zasmiał sie kręcąc pękiem kluczy na palcu a potem odszedł
- za co siedzicie? - zapytała jakaś baba w kącie bawiąca się wypchanymi lalkami i wyglądała jak psychiczna
- nasza koleżanka chciała obalić niewolnictwo w tatalii - powiedziała tina - ale wygląda na to...
- że niewolnictwa w tatalii wcale nie ma, prawda, złotko? - powiedziała kiwająca sie baba karmiąc swoją lalke kawałkiem szczura
- w co myśmy sie wpakowały!? - krzyknęła paula i walła nogą o kratę z nerwów
- ałaaa! - kryzkła z bólu
- a gdzie prowadzicie abi, co, psiaki!? - zawołała w korytarz. po chwili zjawił się gnolski strażnik
- dla waszej dziarskiej wojowniczki mamy specjalne przesłuchanie... - zaśmiał się - i podczas niego wszystko z niej wyciągniemy... ale nie, nie martw się na pewno wróci w jednym kawałku... może - i zaśmiał się głęboko oddalając w korytarzu
- może gryza? - zapytała baba z kąta rzucając tinie nędzny ochłap szczura
- fuuuuu!!! - krzyknęła tina i odsunęła sie do drugiej ściany
- mamy przerąbane. - powiedziała paula i zrezygnowana siadła.
***
Abi otworzyła oczy i z przerażeniem poczuła, że nie może się ruszyć. była zamknięta w trochę brudnym pomieszczeniu ze stolikiem na którym stała tylko lampka olejna. spojrzała ledwo na swoje ręce i zabrało jej oddech ze stresu. była przymocowana skórzanymi pasami do wielkiego żelaznego krzesła. nie zaczeła się szamotać bo wiedziała, że nic to nie da. "a więc znowu w lochu, co?" - pomyślała z rozbawieniem zamykając oczy by wyobrazić sobie plan ucieczki. teraz była dużo silniejsza niż wtedy, gdy porwał ją jabarkas - lochy tatalii na pewno potrafiłaby rozsadzić...
Nagle usłyszała kroki na schodach. Ze skupieniem wyobrażając sobie magiczny pocisk wiatru wpatrywała się w zamknięte drzwi. gdy tylko ktoś tu wejdzie oberwie i to ostro... do sali jednak weszła...
- reni!? - zdziwiona abi rozdziawiła usta a za reni wszedł ktoś jeszcze
- abi, to jest tazar, główny wódz wojenny tatalii - powiedziała reni - a ja mówiłam ci coś o tym, że masz nie ingerować w nasze obyczaje... może być z tobą kiepsko - powiedziała smutno patrząc w strone abi
- wystarczy reni, prosze opuść komnate i zostaw nas w cztery oczy - powiedział tazar a reni usłuchała go i wyszła. Tazar był człowiekiem o brązowych zmierzwionych włosach i brązowych wpółwypukłych oczach ale był wielki i rozbudowany w ciele i miał brode. miał ubranie podobne do ubrań orków odkrywające umieśnione ciało i był dużo większy od abi, zwrostem dorównując crag hackowi. Od swojego barbarzyńskiego koleżki wydawał sie jednak dużo spokojniejszy i mniej brudny
- uwolnij mnie z tego krzesła - powiedziała zimnym tonem abi wpatrując się w mężczyzne
- nie wydaje mi sie żebyś była w pozycji do stawiania mi warunków - powiedział tazar spokojnie wpatrując się w szamoczącą się abi - jesteś amazonką? - zapytał po chwili milczenia
- nie jestem żadną amazonką jestem zwykłą dziewczyną z fortecy! - powiedziała abi nie zaprzestając wysiłku w uwolnieniu sie
- zabawne, bo nigdy nie widziałem tak rozbrykanej dziewczyny która by nie była amazonką - powiedział tazar - dlaczego taka zwykła dziewczyna z fortecy jak ty przyszła do portu macarena i zrobiła w nim rozróbe
- jestem tu z misją ale teraz to bez znaczenia odkąd dowiedziałam się, że więzicie dziewczyny!!! - krzykneła abi i już zamachnęła się żeby splunąc mu w twarz ale on powstrzymał ją ręką
- właśnie dlatego jesteś zakleszczona. musimy wszystko spokojnie sobie wyjaśnić - powiedział tazar siadając na krześle za stołem
- tu nie ma nic do wyjaśniania - powiedziała abi z pogardliwym zwrokiem
- a właśnie, że jest. kto ci powiedział, że tutejsze dziewczyny są niewolnicami? - zapytał tazar wpatrując się w abi - wiesz jak z boku wyglądało twoje postępowanie? obca dziewczyna w środku miasta nagle robi wielką chryje
- to nic w porównaniu z tym co jeszcze wam zrobie jak tylko sie stąd uwolnie - ryknęła abi zaczęła zbierać magiczną moc
- niezła z ciebie sztuka nono - powiedział tazar - ale zmiękniesz jak pokaże ci to! wprowadzić marcysie - krzyknął i drzwi do celi znów sie otwarły a przez nie przeszła zapowietrzona z płaczu marcysia
- dlaczego z nimi trzymasz gdy cie tak traktują!? - zapytała rozżalona abi a z jej oczu zaczęły spływać łzy
- Abi, to nie tak! Alkin mnie uratował i ja... - tutaj zrobiła pauze i ściskała piąstki wpatrując się w ziemie - i ja coś do niego czuję! - wykrzyczała w przestrzeń zamykając oczy
- ale szłaś za jego wozem jak niewolnica! - powiedziała zdezorientowana abi
- to nie tak! byłam w jego honorowym orszaku zwycięskim a ty wszystko zepsułaś! - krzyknęła marcysia a tazar stał z boku i przypatrywał się jej uważnie - wiem co przeszłaś abi i ja przeszłam to samo co ty - powiedziała spokojniej wpatrując jej sie w oczy - ale nie możesz oceniać wszystkich miejsc tą samą miarą! mieszkańcy tatalii to nie barbarzyńcy jak crag hack i jego banda! - abi słuchała w milczeniu slów koleżanki a jej uściski rozluźniły się
- Wojownicy tatalii od lat walczą z siepaczami crag hacka i wykupują niewolnice z ich targów żeby zapewnić im godny byt i ja trafiłam na jednego z nich!
- ja nie wiedziałam... - powiedziała zdezorientowana abi
- dobra już wystarczy tej szopki, wiem z czym przychodzisz abi - powiedział tazar z boku - nie będziemy już wykupywać żadnych niewolnic - powiedział zagadkowo i zwrócił oczy w twarz abi - ponieważ przyłączymy się do walki i zmiażdzymy potęgę crag hacka raz na zawsze - zaskoczona abi nie mogła wydobyć z siebie żadnego głosu - a ty - zbliżył się do niej, wspiął jedną nogą na oparcie stołka i oparł silną muskularną rękę tuż obok jej głowy wisząc nad nią zakleszczoną w krześle przesuchań zbliżył swoją twarz do twarzy abi tak że mogła dostrzec wszystkie szczegóły jego gęby - ty nam w tym pomożesz...
cdn.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz