czwartek, 20 lipca 2017

Rozdział XVI - Dziewczyna w amazonii

- Hej, jestem Abi jestem tu nowa - Powiedziała Abi wyciągając ręke do trenerki amazonek jaszczuroczłeczki Iwony a ona zerknęła swoim gadzim zwrokiem w stronę Tazara stojącego za abi i lekko popychającego ją do środka chatki amazonki. Była tu też Reni i Marcysia

- czyli to jest ta sławna wojowniczka abi która przybyła po pomoc w walce z orkami i zakłóciła spokój w porcie macarena? - zmierzyła ją oczami od stup do głów - marne z ciebie chuchro

- wypraszam sobie!!! - krzyknęła abi - jestem doświadczona w walce

- tak??? to pokaż co potrafisz! idziemy na ring! - powiedziała głośno iwka i amazonki stojące w drzwiach z drugiej strony pokoju rozstąpiły sie. abi pytająco spojrzała na reni

- idź, tam iwona sprawdzi cie w walce, tak jest zawsze gdy ktoś przyłącza się do oddziału amazonek - zaśmiała się reni dodając abi otuchy. abi podążyła za iwoną i były teraz w wielkim anfiteatrze z kamienia w środku dżungli a na ławkach siedziały inne dziewczyny żeby oglądać walke i kibicować swojej przywódczyni. dwie jednak krzyczały inne hasło:

- ABI!!! Dasz radę wierzymy w ciebie!!! - krzyczała paula i tina a jedna z nich wywijała wielkim słomianym ponponem i wyła łuuuu!!! Powiedz A! Powiedz B! Powiedz I! Wojowniczka Abi wkopie ci! - zakrzyknęła Tina podskakując a inne jaszczuroczłeczki spojrzały na nią zmrożonymi oczami

- no co? też kibicujcie swojej trenerce! - krzyknęła paula a jaszczuroczłeczki popatrzyły po sobie i po chwili też skakały z ponponami

- Zasadą pojedynku jest: nie używać magi! możemy mieć tylko te bronie które wnosimy ze sobą! Nie możemy uśmiercić przeciwniczki! - powiedziała głośno iwona stojąc naprzeciwko abi na środku boiska - a teraz odwróć się i odejdź 20 kroków do przodu! - abi zrobiła to i nawet nie zauważyła, że iwona też poszła w drugą strone. Miała teraz chwile czasu zeby sie rozejrzeć. koloseum było przykryte skórzanymi płachtami na górze zwieszonymi na wielkich kijach a arena była kółkowa. Słońce przyświecało z niej prosto z góry a na ławkach siedziały skąpo ubrane jaszczuroczłeczki w strojach amazonek i kibicowały iwce. Spojrzała na swoją przeciwniczke. była to bardzo wysoka jaszczuroczłeczka z niebieską łuską i białym pod brodą i na brzuchu. miała wielki jasny grzebień jaszczurki zamiast włosów  w który były wpięte kolczyki i była wytatułowana na całej ręce a na głowie miała kolorowy piuropusz. jej bronie to dzida i łuk. miała uciętą jedną pierś by efektywniej strzelać z łuku w walce jednym słowem była niezłą wojowniczką

- 3! 2! 1! Start! - krzyknęła amazonka stojąca w rozkroku nad wejściem do koloseum i uderzyła pałką w wielki gąg. wojowniczki zaczęły na siebie nacierać...

w międzyczasie na ławki przyszła marcysia, reni i tazar i siadły koło pauli i tiny

- przyniosłam bałówkę - powiedziała rezolutnie reni obejmując dziewczyny od tyłu i siadła między nimi. zajadając się gotowaną kukurydzą oglądały zmagania abi której kibicowały a tazar siedział spokojnie na boku i wpatrywał się w nią swoim męskim zwrokiem dokładnie obserwując jej taktyke w walce. na ringu w tym momencie panował już chaos...

Gdy tylko zaczął się pojedynek iwona odrzuciła swój łuk

- daje mi zbyt dużą przewage - powiedziała iwona - a chce potraktować cie sprawiedliwie. walczymy tylko na broń z ostrzem

- ok! ale ja nie dam ci forów! - odkrzyknęła abi i wystrzeliła do przeciwniczki jak z procy. iwona uważnie śledziła tor biegu abi i odskoczyła na bok odbijając jej obnażony miecz

- haa!!! - krzyknęła gdy ich bronie sie zderzyły. teraz zrobiła szybki ruch na bok i popchnęła abi tszonkiem swej broni ale ta nie dała sie - w tym samym momencie podskoczyła i stała teraz na broni trenerki!

- i co teraz? - zapytała abi robiąc minę zwycięstwa

- nie opuszczaj gardy! - krzyknęła iwona i cofnęła broń spod nóg abi a ta poleciała na ziemie ale w tej chwili wyciągnęła swój miecz celujący w przeciwniczke

- hiyee!!! - z okrzykiem walki wyprostowała swoją rękę ale amazonka zrobiła salto w tył a publiczność zamarła. abi nie czekała tylko wystrzeliła do przodu z wystawionym ostrzem miecza ale jaszczuroczłeczka odbiła się ręką od ziemi i zablokowała go dzidą

- nie ze mną te numery! - krzykneła podcinając nogi abi

- ałaa!!! - zawyła abi i zaryła o ziemie ale od razu się podniosła uchylając sie od dzidy

- było blisko! - krzyknęła paula przykładając ręce do buzi a z ust jaszczuroczłeczek wydobył się odgłos buczenia bo ich trenerka prawie wygrała. tazar nadal z zastanowieniem patrzył na pojedynek ale teraz też już jadł kukurydze bo reni mu ją wcisnęła do ręki. pojedynek od tego momentu był jeszcze bardziej zażarty

- hoee!! - zawyła abi tnąc od boku i zaczęła kręcić młynek mieczem powoli zbliżając się do amazonki. ta nie próżnowała i odbijała ciosy krzycząc HA! Ha! Ha! ale musiała się cofać pod ich naporem. wtem abi wykonała okrzyk walki i przeskoczyła saltem nad jaszczuroczłeczką i skierowała ostrze miecza w jej plecy a ta się wywaliła. abi stała teraz nad nią

- jesteś na mojej łasce! zwyciężyłam! - krzyknęła abi przystawiając miecz do szyi iwony, ale ta miała wojownicze iskierki w oczach... jeszcze nie skończyła

- nie mówiłam, że masz nie spuszczać gardy? - mrugnęła do niej okiem i odrzuciła coś w bok. nagle abi usłyszała dźwięk odbijania się i...

- aaaa!!! - zlękła się gdy miecz nagle z wielkim szarpnięciem wyrwał się jej z ręki i wywaliła się do tyłu. teraz iwona stała nad nią i wyciągając rękę na bok złapała wirujący dysk celując włócznią w szyje abi

- Zwyciężyła trenerka oddziału amazonek Ivona Vey! - krzyknęła sekundantka koło gągu i wszystkie amazonki wystrzeliły w górę z okrzykiem - hurra!!!

- wstań - spokojnym głosem iwona wyciągnęła swoją jaszczurzą rękę w strone abi a ta ją złapała i już stała na nogach - to jest czakram - powiedziała trenerka wskazując na swoją broń. abi widziała je u innych amazonek ale myślała że to tylko kolczyk na pas

- nie, nie! - zaśmiała się amazonka - to nie ozdoba. ten dysk jest bardzo przydatny w walce i właśnie po to tu jesteś abi - powiedziała i nagle obok nich zjawił się tazar, reni, marcysia, paula i tina

- Gdy nauczysz się władać bronią amazonek będziesz niepokonana na polu bitwy - powiedział tazar

- łiii!!! My też chcemy się tego nauczyć - krzyknęła paula i tina obskakujące trenerkę amazonek

- dobrze, dobrze, wy też się tego nauczycie! - zaśmiała się iwona czochrając ich czupryny. Nagle podszedł do nich alkin

- o, jesteś już kochanie! - powiedziała marcysia rzucając mu się na szyje i dając mu całusa w owłosiony policzek. gnoll zaśmiał się miło i odszedł z nią obejmując ją ramieniem do karocy

- ok zakończmy tą rodzinną scenę! - huknął nagle wesoło tazar - Wojowniczki Abi, Paulo i Tino, jesteście przyjęte na trening u amazonek!

- Tak jest wodzu! - krzyknęła wesoło tina salutując

- Abi, wieczorem wpadnij do mnie na sekundke. musimy iść do króla thralloska - powiedział tazar

- ok

- Rano widzę was na placu treningowym! rozejść się! - krzyknęła żartobliwie żołniersko iwona i dziewczyny wybiegły wesoło z areny.

- Nie wierzę, że tu jesteśmy! - powiedziała paula - miałam niezłego stracha jak siedziałam w pace

- noo, ja też się mocno zlękłam - powiedziała abi wkładając swój miecz do pochwy. - chodźmy coś przekąsić! - krzyknęła i wszystkie dziewczyny poszły do restauracji na frytki.

***

Gdy tylko nieporozumienie zostało wyjaśnione paula i tina od razu były wypuszczone z więzienia. Tazar zrozumiał że abi była poszkodowana przez los i docenił jej kunszt walki jako wojowniczki. Cofnął z niej wyrok pod warunkiem, że od tej pory abi będzie sojuszniczką tatalii i pomoże im walczyć z orkami a oni wspomogą ją w treningu.  Reni wyjaśniła abi co zrobiła źle

- miałaś racje nie ma u nas praw człowieka - powiedziała żartobliwie reni - ale nie ma też praw diabła. wszyscy o siebie dbamy i pozwalamy sobie żyć jak chcemy ale pomagamy sobie nawzajem i nie znosimy zła. - zrobiła smutną pauze - dlatego nienawidzimy orków chociaż w oczach czarodziejów jesteśmy tak samo dzicy jak oni - uśmiechneła sie

- nie jesteś dzika jesteś tak samo ogarnięta jak my - powiedziała abi

- nie o to chodzi - zaśmiała się reni - nie mamy tutaj żadnej nauki i żyjemy w plemieniu a wy macie cywilizacje dlatego czarodzieje z fortecy nie traktują nas poważnie - zamilkła - ale my pewnego dnia pokażemy im ich błąd i udowodnimy że jaszczurki też mają moc

- i ja mam wam w tym pomóc - domyśliła sie abi

- dokładnie! jesteś dowódcą fortecy więc jeśli nauczysz się naszej walki to zauważą że nie tylko magia i technika mogą zdziałać cuda - zaśmiała się jaszczuroczłeczka

- prawdziwa wojowniczka nie może ograniczać sie do jednego stylu walki - powiedziała abi formułe której nauczyła sie od neli

- dokładnie! - powiedziała dziarsko reni. wróćmy teraz do teraźniejszości

***

- Już czas abi - powiedział tazar wchodząc do jej kwatery. był to surowy pokój z oknem na bagno w którym wszystkie meble były drewniane a ściany gliniane. na ziemi leżał czerwony dywan w ozdoby ale był już bardzo starty. łóżko nie miało materaca i było wyściułane słomą i skórami

 - jestem gotowa - odpowiedziała abi. ubrała swój najlepszy strój i zarzuciła na szyję swój ulubiony czerwony wisiorek. miała jednak u boku swój miecz a w drugiej ręce trzymała poselstwo do tralloska. - idziemy! - wyszli razem na pole. zapadł już wieczór i wielkie budowle conga były rozświetlone przez zielone bagniste lampy a na ulicach nie było prawie nikogo. było słychać dźwięki moczarów i wszędzie latały świetliki. weszli na główną drogę i zaczęli wspinać się na schody prowadzące na najwyższa piramidę w której była komnata królewska. Nagle tazar odwrócił się i abi też to zrobiła. roztaczał się stąd widok na miasto

- oto conga miasto sprzymierzonych - powiedział tazar - kiedyś w amazonii żyły 3 plemiona które ze sobą walczyły: ludzie jaszczuroczłeki i gnole. wszyscy różnili sie od siebie i nie akceptowali swojego wyglądu - mówił wpatrując się w księzyc w pełni - na piramidach składano krwawe ofiary i uważaliśmy siebie nawzajem za zwierzęta. ale to sie zmieniło gdy pojawiły się one...

- kto? - zapytała zdziwiona abi

- diabły. - odpowiedział cicho tazar wpatrując się w jej oczy - diabły kreegan przybyły nad antargich i chciały opanować wszystkie rasy nawet nas

- i co dalej - zapytała abi

- uzyskaliśmy wspólnego rogatego wroga który spopielał nasze siedziby. musieliśmy sie zjednoczyć w walce i pokonać przeciwnika - mówiąc to robił gest ręką ukazujacy ścięcie na szafot - i właśnie wtedy przekonaliśmy się że mimo różnic nie różnimy się tak bardzo... a dziś widzimy takie pary jak marcysia i alkin - uśmiechnął się serdecznie ale szybko na jego twarzy pojawił się grymas bólu - ale nasienie diabelskie jeszcze nie wygasło...

- masz na myśli orków tak? - zapytała abi

- dokładnie tak. orkowie to zbeszczeszczona rasa w której rozbudzona jest krew diabłów... i póki nie znikną ze świata nigdy nie uzyskamy spokoju i chyba też to wiesz abi. - spojrzał na dziewczyne która smutno zwiesiła głowe i zamilkła

- no, idziemy do króla. musisz pokazać mu co przyniosłaś z fortecy i dopełnić swoją misje - poklepał ją do plecach i wyspindrali się na szczyt piramidy. po obu stronach wejścia stały policjantki conga

- proszę przepuścić mnie do wodza. to wojowniczka abi która przynosi mu poselstwo z fortecy - powiedział tazar a strażniczki rozstąpiły się. jedna z nich mrugnęła do abi okiem i pokazała kciuk w góre

- jestem kiki ciotka reni - powiedziała kiki - wszystko będzie dobrze abi wierze w ciebie

- dzięki kiki - powiedziała abi kiwając głową. tazar odsunął kotarę i weszli razem na audiencje do króla tralloska...

cdn.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz