- Nie jestem taki jak oni. - Powiedział głos w ciemności a Abi zadrżała. Światło zaczęło się zapalać a ona ujrzała najpierw kontury a potem reszte tajemniczego mężczyzny ale był zakapturzony i nie widziała jego buzi. Był ubrany inaczej niż rycerze bo miał taki wielki płaszcz i chyba dużo ciuchów pod spodem.
- Nie wierzę ci!!! Oni wszyscy na początku tak mówią a potem jak dochodzi co do czego to okazują się tacy jak wszyscy!!! Nawet mnie nie tykaj! - Abi cofneła się do drzwi ale on powstał i już był przy niej. Był od niej dużo wyższy, ale nie aż tak, jak Jabarkas poza tym nie czuła się z jakiegoś powodu przy nim niebespiecznie.
- Dam ci dowód swojego słowa. - powiedział nieznajomy i zrzucił szybko kaptur a jego głowa odsłoniła się. Miał dość krótkie szare włosy przystrzyżone na dudka, ostry długi nos i przeszywające głębokie zielone oczy. Rzecz która zdziwiła Abi to długa wąska broda spływająca na jego pierś i mały tatuaż na policzku w kształcie połówki koła zębatego . - Całkiem niezły - pomyślała Abi
- Chyba mogę ci zaufać... Ale dlaczego przybyłeś tu z rycerzami??? Kim ty jesteś??? - Zdziwiona abi przyjżała się tajemniczemu przybyszowi a onopowiedział:
- Najpierw powiedz mi jak masz na imię. Nie wyglądasz na zwykłą niewolnicę czuję w tobie potężną moc i charakter. - Położył jej ręke na ramieniu a ona zarumieniła sie.
- Jestem Abi i pewnie spotkałeś już moje koleżanki Tine i Paule. Jesteśmy niewolnicami Jabarkasa które zdobył ze swoich zabijackich wypraw ale pewnie sie tego domyślasz bo co niby dziewczyny miałyby robić w twierdzy - powiedziała rezolutnie Abi zaśmiewając się na końcu
-Ja jestem Visdomir, czarodziej z Fortecy. Jestem szpiegiem w szeregach rycerzy bo tak jak myśleliśmy oni chcą zawszeć pakt z twierdzą w zamaskowaniu że to zawarcie pokoju. Nie wiedziałem jednak, że dziewczyny w twierdzy mają taki straszny los... - Powiedział smutno Visdomir i spuścił zwrok. Stał chwile z Abi w milczeniu, ale nagle popatrzył jej prosto w oczy. Abi nie wiedziała, dlaczego to robi, a jego ręka na jej ramieniu nagle wydała jej się ciążyć... Już miała ją strzepnąć gdy usłyszała jego zdecydowany głos
- Musimy coś z tym zrobić Abi. Dziewczyny nie powinny być tak traktowane, to zakazane przez etyke królestwa. Ale nie możemy sie zdradzić bo wybuchnie wojna. Udawajmy że jesteś ze mną całą noc a potem rano jak wszyscy będą spali od kaca to pootwieramy dziewczyny i będą mogły uciec razem z nami. Wchodzisz w to??? - zapytał Visdomir i wreszcie zdjął ręke z jej ramienia a ona przestała się rumienić i zdecydowanie ją uścisneła.
- ok. - powiedziała. Potem jeszcze troche pogadali i poszli spać. Abi śpiąc na drugim końcu pokoju myślała...: "Nie wiem, czy mogę mu wierzyć. Mężczyźni do tej pory tylko używali mnie jak rzeczy i nie mieli do mnie szacunku i myślałam że wszyscy tacy są. Czy to może być ten, na którego czekałam od tak dawna???" I zasnęła.
***
Słońce wpadało przez okno strumieniem światła oświetlając zakurzony pokój obfity w orkowskie meble. Abi spała na jednym końcu a Visdomir swoje łóżko miał na drugim koło ściany a na środku stał stół z jabłkami w tacy. Tak jak zaplanowali Visdomir obudził się wcześniej i obudził Abi. Ona wstała zaspana ze swojego legowiska i przeciągnęła się
- Uuuuueeeach!
Visdomir patrząc na nią zaśmiał się cicho pod nosem i zaczął się przebierać w ubranie na dzień. Abi obserwowała go i ze zdumieniem stwierdziła że pod ciuchami kryje się całkiem dobrze zbudowane umięśnione ciało i to ładne a nie takie jak u Jabarkasa. Nie liczyła na to bo myślała że jak Visdomir jest czarodziejem to nie będzie dbał o sylwetke ale widocznie sie pomyliła. Ona troche wstydziła się przy nim rozbierać i on to zauważył
- Jak chcesz to mogę się odwrócić Abi. - Ona skineła głową a on odszedł w drugi róg pokoju i patrzył w ścianę. Z tyłu też wyglądał niczego sobie. Ubrał teraz srebrzystą tunike przepasaną czarnym pasem ze znaczkiem fortecy i ciasne spodnie ze skóry. Ona też szybko przebrała sie w nowe ciuchy.
- Musimy być bardzo cicho żeby nie zauważyli co robimy. Wiesz gdzie są zamknięte dziewczyny? - Abi skineła głową i mu przerwała
- Przydałby mi się miecz na wypadek walki z orkami. Już trochę umiem walczyć mieczem i chciałabym wyrządzić im sprawiedliwość. chodźmy najpierw do zbrojowni go wykraść. - i poszli do zbrojowni. było tam bardzo dużo różnych mieczy i zbroi ale wszystkie były bardzo ciężkie i Abi nie mogłaby jeszcze ich unieść. Nagle wypatrzyła leżący osobno bardzo ładny średni miecz z wyrzeźbioną różą z kolcami na rękości
- Wezmę ten jest śliczny - powiedziała Abi i zapasała swoją nową broń. Ubrała też lekki napierśnik i naramienniki no i wzięła miecz dla Pauli
- ok jestem gotowa idziemy wypuścić dziewczyny! - krzyknęła abi i wybiegli ze zbrojowni. Mijali różne drzwi aż w końcu dotarli do pokojów zajmowanych przez rycerzy. Zaglądali do każdego z nich i szeptem wywoływali dziewczyny, a one wstawały z łóżek i biegły za nimi. Biegło za nimi już ok. 8 dziewczyn a dalej nie znaleźli Pauli i Tiny. Abi jednak domyśliła sie, gdzie mogą być...
- Tina i Paula muszą być w komnatach Jabarkasa. Hej niech jedna z was pójdzie sprawdzić dla niepoznaki wam nic nie zrobiom - powiedziała Abi i popatrzyła na dziewczyny. Przed szereg wystąpiła krótkowłosa Julka i powiedziała że podejmie się misji.
- bądź bespieczna Julka. - powiedział Visdomir i Julka zniknęła za drzwami. Czekali na nią 5 minut i nieźle się wystraszyli jak nagle wyskoczyła z wielkim bananem na ustach
- Zobaczcie z kim przyszłam! Dziewczyny! Proszę wyjść na wybieg!!! - Zaśmiała się i odsunęła się pod drugie drzwi a te pierwsze się otwarły i wyszły z nich Tina i Paula ubrane w różowe miniówki!
- Łaał skąd to macie dziewczyny??? - Zdziwiła się Abi
- Ukradłyśmy z komnaty Jabarkasa!!! Takie ciuchy nie mogą się przy nim zmarnować ;) - powiedziała wesoło Tina. Abi wiedziała że u orków są takie rzeczy skradzione dziewczynom branym na niewolnice ale nigdy nie wiedziała gdzie je trzymają.
- Okej dziewczyny musimy się zmywać bo zaraz będzie tu gorąco - Powiedział Visdomir a Abi przytaknęła. Julka wybiegła przed wszystkie dziewczyny i powiedziała wesoło
- Poprowadze nas do wyjścia! - I znikła im z oczu. Biegli gęsiego i minęli skręt i w tym momencie usłyszeli straszny krzyk...
- JULKAAA!!! - Krzyknęły Abi i Paula chórem i szybko pobiegły w tamtą stronę. Ujrzały przerażający widok...
Krellion, obleśna, wielka orczyca stała na szczycie schodów prowadzących do wyjścia. Była w pełnym ekwipunku i szyderczo śmiała sie w strone bohaterek. Na mieczu trzymała dyszącą Julke która była przebita. Szybkim ruchem wyrwała broń z jej ciała a Julka opadła na schody i stoczyła sie z nich, aż legła zemdlana u stóp Abi. Krellion zaniosła się głośnym rechotem który zdawał się rozlegać po całej twierdzy
- NIEEEEEEEEEEEEE!!! - krzyknęła Abi i dobyła swojego miecza wskakując na schody i lecąc w stronę Krellion. Paula i Tina były białe z przerażenia zamieniły się w słup soli a inne dziewczyny zatkało ze strachu. Tylko Visdomir zachował jasność umysłu i krzyknoł
- Abi bądź ostrożna ona jest silną wojowniczką!!! - Ale było już za późno. Zdeterminowana zemstą i wściekła Abi biegła do Krellion z łzami w oczach wydając z siebie krzyk rozpaczy i zamachnęła się na nią mieczem. Zaskoczona orczyca ledwo zdążyła się obronić i zachwiała się, ale z jej ręki prysła czerwona posoka. Ryknęła na cały korytarz z bólu i sparowała następny cios. Rozpoczął się pierwszy pojedynek Abi - walka na śmierć i życie.
Pełna nienawiści i chęci zemsty, tak wojowniczka Abi przelała pierwszą krew stając do walki.
cdn.
czwartek, 4 maja 2017
Rozdział I - Dziewczyna na kolanach
Abigail była uwięziona w Twierdzy już wiele tygodni i dni. Każdej nocy Jabarkas przychodził do jej pokoju i chciał ją wykorzystywać ale ona uczyła się walki mieczem i teraz już nie zawsze mu sie udawało bo nie była taka zahukana, jak na początku i nawet mu odpyskowywała. On miał wiele innych niewolnic, więc po prostu nazwał ją swoim wojowniczym złotkiem i jak się bardzo stawiała to szedł do innych. Zaprzyjaźniła sie z jedną z nich i miała ona na imie Paula, miała czarne włosy związane w kok i nosiła zieloną suknie ale nie taką wystrzałową bo były niewolnicami wiec dostawały same ochłapy. Jak się zakolegowały to razem siadały w jadłodajni na śniadaniach i kolacjach bo zielonoskurzy mieli wspólne gotowanie na wolnym powietrzu przed ratuszem i wtedy narzekały na swoją dole niewolnicy i na Jabarkasa bo często obgadywały go za plecami. Tego dnia było podobnie:
- Słuchaj Abi chciałabym być taka silna jak ty, uczysz się walki za twierdzą i dzięki temu jesteś w stanie sie postawić Jabarkasowi chociaz jest od ciebie większy 2m. - powiedziała Paula zajadając się śniadaniem. Dzisiaj była jajecznica z kiełbasą podsmażana na czosnku i maśle.
- Jak chcesz to cie naucze - szeptem powiedziała Abi nachylając sie do Pauli - ale to musi być tajemnica bo jabarkas nas zabije jak sie dowie że ćwiczymy - właśnie dlatego inne dziewczyny bały się mu postawić. Abi była odważna i ona była w stanie to zrobić ale inne były cały czas wystraszone i nie mogły nic zrobić jak Jabarkas do nich przychodził a poza tym były oddawane jego kolegom np. Crag Hackowi i wtedy to już wogule.
- Dobra to spotkajmy sie o 10:30 za twierdzą Abi! - powiedziała Paula i odniosła swój talerz. Orkowie prawie wcale nie mieli orczyc w swoim plemieniu bo wykradali kobiety ludzkie a te, które tu pozostały były takie same jak mężczyźni tylko brały mężczyzn za niewolników więc na zmywaku stała rudowłosa Tina, kolejna z niewolnic Jabarkasa. Tina starała sie dokładnie myć nasze tależe ale te orkowskie zostawiała brudne z zemsty. Często sie z tego nabijałyśmy, ale oni i tak nic nie zauważali bo sami byli brudni i jedzenie z brudnych tależy i sztućców nie było dla nich problemem.
***
Abi wyuczyła sie już kilku technik walki mieczem. Choć było to trudne bo w każdej chwili ktoś mógł ją nakryć a wtedy przypłaciłaby to życiem to miała determinacje żeby wyzwolić sie z okowów niewoli bo stracić mogła tylko swoje łańcuchy. Jeśli sama tego nie zrobi to zostanie tu na zawsze i będzie musiała niańczyć orkowskie dzieci albo coś jeszcze gorszego. Teraz była już na tyle zaawansowana, że mogła uczyć inne dziewczyny, chociaż nadal nie władała bronią na poziomie eksperckim. Paula była pierwszą z nich, ale plotka o lekcjach Abi bardzo szybko sie rozprzestrzeniała wśród niewolnic. Po kilku dniach ćwiczyły już w piątkę, a po 2 tygodniach - w dziesiątkę. Wiele dziewczyn chciało wyswobodzić sie od wykorzystujących ich orków ale wcześniej nie mogły tego zrobić. Samemu były słabe, ale dzięki Abi zdołały się zjednoczyć. Abi była dumna z ich postępów bo coraz lepiej walczyły mieczem ale bała sie, że Jabarkas coś zacznie podejrzewać. Jego nocne wizyty stawały sie coraz bardziej niebespieczne dla niej, aż w końcu nadeszła ta noc, w której myślała, że wszystko stracone...
Jabarkas wszedł do jej pokoju ciągnąc za włosy rudowłosą Tinę która zapisała sie na nauke walki kilka dni temu. Była cała pokrwawiona i wyła jak syrena przeciw pożarna ale wyrywała się cały czas bo umiała kilka ciosów walki. Abi z przerażeniem dostrzegła że w jej ustach brakuje kilku zębów i ma podbite oko
- CO ZROBIŁEŚ TINIE TY ZBUJU!!! - krzykneła Abi i podeszła do niego a Jabarkas rzucił tinę na stół i ona padła z głośnym plaskiem i wyciem
- Co ty zrobiłaś z moimi kobietami lafiryndo??? Wszystkie zaczeły mi odpyskowywać i sie stawiać i odkąd tu jesteś to cały czas je przekabacasz!!!- stanoł naprzeciwko niej bardzo blisko i pociągnoł za włosy zadzierając jej głowę tak, że patrzyła prosto w jego łypiące żółte ślepia, ale nie dała sie mu, nie tym razem...
- Co ja zrobiłam??? A nie widzisz co TY z nimi zrobiłeś??? One są dla ciebie tylko rzeczami i ty nas nie szanujesz a my mamy swoją wartość! I pewnego dnia... - tutaj zniżyła swój ton i zmroziła go zwrokiem - pewnego dnia odegramy sie za wszystkie krzywdy które nam dostarczyłeś. - i napluła mu prosto w ryj!!! Jabarkas nie spodziewał sie takiego obrotu akcji i nigdy wcześniej zadna niewolnica nie podeptała tak jego szacunku... Pociągnął ją za włosy tak że padła na kolana i mimowolnie jękneła z bulu. Myślała, że jej je powyrywa...
- Jesteś żywa tylko dzięki mojemu wstawiennictwu u Crag Haga i powinnaś mi być wdzieczna bo ja was ratuje i poza twierdzą spotkałby was gorszy los. Lepiej sie zastanów bo dotychczas jesteś traktowana ulgowo, ale moja sympatia do ciebie właśnie się skończyła. Teraz dopiero sie przekonasz co to znaczy piekło. - I mówiąc to cisnął Abi przez cały pokój a ona walła o szafe naprzeciwko i osuneła sie na ziemie. Nie mogła złapać oddechu i z przerażeniem wypluła krew. Jej nauka walki nie przyniosła rezultatów??? Dlaczego do tego doszło??? Była cała okrwawiona jak Tina i nie miała siły sie przeciwstawić a jabarkas wykorzystał je jeszcze raz obie na raz... Ale one poprzysięgły mu zemste. I nie wiedziały nawet, jak blisko ona nastanie...
***
Od tej pory życie Abi w twierdzy stało sie koszmarem. Nie mogła już udzielać lekcji walki innym dziewczynom, bo Jabarkas trzymał ją ciągle przy sobie i ona chodziła za nim na postronku w największych łachmanach po innych dziewczynach i musiała być na każde jego skinienie. Musiała tańczyć przy jego kolegach i to było dla niej upakarzające ale ona cały czas nimi gardziła. Służyła mu cały czas i nosiła mu posiłki jak kelnerka i musiała prać jego śmierdzące ubrania. Wiedziała jednak, że jej poświęcenie nie idzie na marne. Dziewczyny zorganizowały sie i teraz Paula udzielała lekcji reszcie a Tina o wszystkim jej mówiła jak razem myły naczynia po śniadaniu. W ten sposób przekazywały sobie wiadomości i Abi wiedziała, ze dziewczyny są coraz lepsze i niedługo bedą mogły sie postawić.
Gdy Abi obudziła sie we wtorek wiedziała, że ten dzień przyniesie coś nowego. Twierdza przygotowywała sie na przyjęcie jakiegoś ważnego gościa. Dziewczyny nie były o niczym informowane i nic nie wiedziały, ale zewsząd szepty donosiły: przybywają wielcy rycerze z Zamku negocjować warunki pokoju z Twierdzą. Jabarkas miał być w radzie razem z Crag Hackiem i Krellion, wstrętną dziką orczycą, co oznaczało, że i ona będzie na sali. Może to dla niej szansa... Może los sie do niej uśmiechnie i rycerze zauważą krzyki niewinnych niewolnic o pomoc i ich tragedie... Postanowiła wszystko wykrzyczeć podczas obrad jak tylko będzie wnosiła jedzenie Jabarkasowi. Żyła z tym postanowieniem cały dzień a wieczorem była już gotowa. Razem z niewolnicą przyboczną Crag Hacka, Ewką, i z niewolnikiem Krellion, Bartkiem ustawili się z tacami jedzenia przed wejściem do pomieszczenia obradników. Wrota otwarły sie, a oni wkroczyli na salę. Ujrzeli straszny widok: ludzie śmiali sie i pili tak samo jak orkowie za pan brat i poklaskiwali na tańczące dziewczyny w tle!!! Byli tak samo zepsuci i źli jak orkowie!!! Pod Abi ugieły sie nogi bo wiedziała, że teraz już wszystko stracone. Jabarkas od razu to zauważył i ryknoł na całą sale:
- Hahahahaha! Myślałaś zwykła kobieto że rycerze będą zainteresowani twoim marnym losem??? Spójrz tylko na nich!!! - nie zwróciła zwroku na nich bo wiedziała że komentują spódniczki jej kolerzanek które tańczyły na rurze.
- Aby przypieczętować nasz kontrakt poczęstujemy wam tym co mamy najlepsze: naszymi dziewczynami!!! - krzyknoł crag hack śmiejąc się rubasznie. Jabarkas wybuchnoł głośnym śmiechem i wepchnoł Abi na korytarz a ona wyrywała się ale on ciągnął ją za sobą. Inne dziewczyny były zgarnione przez rycerzy i szli za nimi.
- Specjalna dziewczyna w prezencie dla specjalnego gościa!!! - krzyknoł wpychając ją do komnaty, w której panowała ciemność. drzwi za nią zamknęły się, a ona padła na ziemię. Ktoś wewnątrz się poruszył, a ona wiedziała co teraz ją czeka. Nienawidziła tego... orkowie mieli wstrętny zwyczaj dawania swoich niewolnic gościom na noc... I teraz ją też to miało spotkać.. Ale...
- Nie martw się. Nie jestem jak oni. - Usłyszała cichy, męski głos, a jej serce zabiło. Co teraz ją spotka?
- Słuchaj Abi chciałabym być taka silna jak ty, uczysz się walki za twierdzą i dzięki temu jesteś w stanie sie postawić Jabarkasowi chociaz jest od ciebie większy 2m. - powiedziała Paula zajadając się śniadaniem. Dzisiaj była jajecznica z kiełbasą podsmażana na czosnku i maśle.
- Jak chcesz to cie naucze - szeptem powiedziała Abi nachylając sie do Pauli - ale to musi być tajemnica bo jabarkas nas zabije jak sie dowie że ćwiczymy - właśnie dlatego inne dziewczyny bały się mu postawić. Abi była odważna i ona była w stanie to zrobić ale inne były cały czas wystraszone i nie mogły nic zrobić jak Jabarkas do nich przychodził a poza tym były oddawane jego kolegom np. Crag Hackowi i wtedy to już wogule.
- Dobra to spotkajmy sie o 10:30 za twierdzą Abi! - powiedziała Paula i odniosła swój talerz. Orkowie prawie wcale nie mieli orczyc w swoim plemieniu bo wykradali kobiety ludzkie a te, które tu pozostały były takie same jak mężczyźni tylko brały mężczyzn za niewolników więc na zmywaku stała rudowłosa Tina, kolejna z niewolnic Jabarkasa. Tina starała sie dokładnie myć nasze tależe ale te orkowskie zostawiała brudne z zemsty. Często sie z tego nabijałyśmy, ale oni i tak nic nie zauważali bo sami byli brudni i jedzenie z brudnych tależy i sztućców nie było dla nich problemem.
***
Abi wyuczyła sie już kilku technik walki mieczem. Choć było to trudne bo w każdej chwili ktoś mógł ją nakryć a wtedy przypłaciłaby to życiem to miała determinacje żeby wyzwolić sie z okowów niewoli bo stracić mogła tylko swoje łańcuchy. Jeśli sama tego nie zrobi to zostanie tu na zawsze i będzie musiała niańczyć orkowskie dzieci albo coś jeszcze gorszego. Teraz była już na tyle zaawansowana, że mogła uczyć inne dziewczyny, chociaż nadal nie władała bronią na poziomie eksperckim. Paula była pierwszą z nich, ale plotka o lekcjach Abi bardzo szybko sie rozprzestrzeniała wśród niewolnic. Po kilku dniach ćwiczyły już w piątkę, a po 2 tygodniach - w dziesiątkę. Wiele dziewczyn chciało wyswobodzić sie od wykorzystujących ich orków ale wcześniej nie mogły tego zrobić. Samemu były słabe, ale dzięki Abi zdołały się zjednoczyć. Abi była dumna z ich postępów bo coraz lepiej walczyły mieczem ale bała sie, że Jabarkas coś zacznie podejrzewać. Jego nocne wizyty stawały sie coraz bardziej niebespieczne dla niej, aż w końcu nadeszła ta noc, w której myślała, że wszystko stracone...
Jabarkas wszedł do jej pokoju ciągnąc za włosy rudowłosą Tinę która zapisała sie na nauke walki kilka dni temu. Była cała pokrwawiona i wyła jak syrena przeciw pożarna ale wyrywała się cały czas bo umiała kilka ciosów walki. Abi z przerażeniem dostrzegła że w jej ustach brakuje kilku zębów i ma podbite oko
- CO ZROBIŁEŚ TINIE TY ZBUJU!!! - krzykneła Abi i podeszła do niego a Jabarkas rzucił tinę na stół i ona padła z głośnym plaskiem i wyciem
- Co ty zrobiłaś z moimi kobietami lafiryndo??? Wszystkie zaczeły mi odpyskowywać i sie stawiać i odkąd tu jesteś to cały czas je przekabacasz!!!- stanoł naprzeciwko niej bardzo blisko i pociągnoł za włosy zadzierając jej głowę tak, że patrzyła prosto w jego łypiące żółte ślepia, ale nie dała sie mu, nie tym razem...
- Co ja zrobiłam??? A nie widzisz co TY z nimi zrobiłeś??? One są dla ciebie tylko rzeczami i ty nas nie szanujesz a my mamy swoją wartość! I pewnego dnia... - tutaj zniżyła swój ton i zmroziła go zwrokiem - pewnego dnia odegramy sie za wszystkie krzywdy które nam dostarczyłeś. - i napluła mu prosto w ryj!!! Jabarkas nie spodziewał sie takiego obrotu akcji i nigdy wcześniej zadna niewolnica nie podeptała tak jego szacunku... Pociągnął ją za włosy tak że padła na kolana i mimowolnie jękneła z bulu. Myślała, że jej je powyrywa...
- Jesteś żywa tylko dzięki mojemu wstawiennictwu u Crag Haga i powinnaś mi być wdzieczna bo ja was ratuje i poza twierdzą spotkałby was gorszy los. Lepiej sie zastanów bo dotychczas jesteś traktowana ulgowo, ale moja sympatia do ciebie właśnie się skończyła. Teraz dopiero sie przekonasz co to znaczy piekło. - I mówiąc to cisnął Abi przez cały pokój a ona walła o szafe naprzeciwko i osuneła sie na ziemie. Nie mogła złapać oddechu i z przerażeniem wypluła krew. Jej nauka walki nie przyniosła rezultatów??? Dlaczego do tego doszło??? Była cała okrwawiona jak Tina i nie miała siły sie przeciwstawić a jabarkas wykorzystał je jeszcze raz obie na raz... Ale one poprzysięgły mu zemste. I nie wiedziały nawet, jak blisko ona nastanie...
***
Od tej pory życie Abi w twierdzy stało sie koszmarem. Nie mogła już udzielać lekcji walki innym dziewczynom, bo Jabarkas trzymał ją ciągle przy sobie i ona chodziła za nim na postronku w największych łachmanach po innych dziewczynach i musiała być na każde jego skinienie. Musiała tańczyć przy jego kolegach i to było dla niej upakarzające ale ona cały czas nimi gardziła. Służyła mu cały czas i nosiła mu posiłki jak kelnerka i musiała prać jego śmierdzące ubrania. Wiedziała jednak, że jej poświęcenie nie idzie na marne. Dziewczyny zorganizowały sie i teraz Paula udzielała lekcji reszcie a Tina o wszystkim jej mówiła jak razem myły naczynia po śniadaniu. W ten sposób przekazywały sobie wiadomości i Abi wiedziała, ze dziewczyny są coraz lepsze i niedługo bedą mogły sie postawić.
Gdy Abi obudziła sie we wtorek wiedziała, że ten dzień przyniesie coś nowego. Twierdza przygotowywała sie na przyjęcie jakiegoś ważnego gościa. Dziewczyny nie były o niczym informowane i nic nie wiedziały, ale zewsząd szepty donosiły: przybywają wielcy rycerze z Zamku negocjować warunki pokoju z Twierdzą. Jabarkas miał być w radzie razem z Crag Hackiem i Krellion, wstrętną dziką orczycą, co oznaczało, że i ona będzie na sali. Może to dla niej szansa... Może los sie do niej uśmiechnie i rycerze zauważą krzyki niewinnych niewolnic o pomoc i ich tragedie... Postanowiła wszystko wykrzyczeć podczas obrad jak tylko będzie wnosiła jedzenie Jabarkasowi. Żyła z tym postanowieniem cały dzień a wieczorem była już gotowa. Razem z niewolnicą przyboczną Crag Hacka, Ewką, i z niewolnikiem Krellion, Bartkiem ustawili się z tacami jedzenia przed wejściem do pomieszczenia obradników. Wrota otwarły sie, a oni wkroczyli na salę. Ujrzeli straszny widok: ludzie śmiali sie i pili tak samo jak orkowie za pan brat i poklaskiwali na tańczące dziewczyny w tle!!! Byli tak samo zepsuci i źli jak orkowie!!! Pod Abi ugieły sie nogi bo wiedziała, że teraz już wszystko stracone. Jabarkas od razu to zauważył i ryknoł na całą sale:
- Hahahahaha! Myślałaś zwykła kobieto że rycerze będą zainteresowani twoim marnym losem??? Spójrz tylko na nich!!! - nie zwróciła zwroku na nich bo wiedziała że komentują spódniczki jej kolerzanek które tańczyły na rurze.
- Aby przypieczętować nasz kontrakt poczęstujemy wam tym co mamy najlepsze: naszymi dziewczynami!!! - krzyknoł crag hack śmiejąc się rubasznie. Jabarkas wybuchnoł głośnym śmiechem i wepchnoł Abi na korytarz a ona wyrywała się ale on ciągnął ją za sobą. Inne dziewczyny były zgarnione przez rycerzy i szli za nimi.
- Specjalna dziewczyna w prezencie dla specjalnego gościa!!! - krzyknoł wpychając ją do komnaty, w której panowała ciemność. drzwi za nią zamknęły się, a ona padła na ziemię. Ktoś wewnątrz się poruszył, a ona wiedziała co teraz ją czeka. Nienawidziła tego... orkowie mieli wstrętny zwyczaj dawania swoich niewolnic gościom na noc... I teraz ją też to miało spotkać.. Ale...
- Nie martw się. Nie jestem jak oni. - Usłyszała cichy, męski głos, a jej serce zabiło. Co teraz ją spotka?
Prolog - Dziewczyna w okowach
Hej, jestem Abi. Mam blond włosy i niebieskie oczy, jestem niewielkiego wzrostu ale jestem opalona i mam zdrową sylwetke. Możecie mi nie wierzyć, ale zostałam porwana... Moja rodzina jest już daleko, moja wioska, w której się urodziłam daleko stąd.. Już nigdy do niej nie wrucę. Oddział orków pod przewodnictwem uruka Jabarkasa podczas wojowniczej wyprawy zrównał moją ojczyzne z ziemią i zabił wszystkich męzczyzn. Zostały tylko kobiety co sobie nie mogły same bez nich poradzić. Uprowadzili wszystkie młode dziewczęta, a ja byłam wśród nich... Jako zakładniczka... Potraktowana brutalnie przez szeregowych dzikich orków... przewleczona przez ciemną noc i wiązana na postronku podczas postojów. Oni byli dla mnie naprawdę wstrętni. Ich umiłowanie grzechu i brutalność szybko wyszła na jaw. Inne dziewczyny oddawały sie im za jedzenie albo za to żeby ich nie bili i je lubili ale ja nie dałam się. Postanowiłam być silna i przetrwać te straszne czasy. W końcu wiedziałam, że kiedyś uzyskają swoją sprawiedliwość... Wiedziałam, że nie moge być słaba i nie ulegne. Musze stać sie wojowniczką, która jes zdolna do wymierzenia sprawiedliwości grzesznikom. Jeśli nie na tym świecie, to na tym drugim, jednak nie sądziłam, że są to istoty godne drugiego świata. nawet do piekła nie trafiają tacy jak oni bo piekło w porównaniu do nich to wakacje.
Jabarkas był wodzem odziału orków. brał udział w wielu bitwach i miał dużo ran po stoczonych bojach. Brutalnie brał wszysko, co tylko mu do rak wpadło nie wachając sie przed niczym i nie majac żadnych oporów przed niewybaczalnymi uczynkami. Żeby uzyskać ten stopień w siłach nieprzyjaciela który miał zabił poprzednich dowócdów odziału orków. Ale to normalka w szeregach Twierdzy... Oni nie są ludzmi, powtarzała moja matka wieczorami, gdy drżałyśmy przed nimi gasząc ogień. to istoty zmieszane z krwi demonicznej i człowieczej, umiłowane w przemocy i złu. to gorzej niż demony, bo nie są niewolne, one mogą robić co chcą nie podlegają mrocznemu władcy. wyrządzają więc wieczne cierpienie innym ludom, takim, z którego sie wywodzę, ludom żyjącym we wioskach na stepach Krewlodu. Był wielkim orkiem który śmierdział pirzmem i miał żółte przerażające oczy... wwiercające sie w mą dusze za każdym razem, gdy na mnie spojrzał. nosił pułodkryty pancerz i widać było jego zielone ciało obrosłe szczeciną z wieloma bliznami po licznych bojach.. na jego dłoniach miał żułte niedomyte paznokcie i był jednym słowem obleśny. Miał też długie, brązowe włosy ale łysy kawałek nad czołem. a jednak pewnego dnia musiałam zostać jego branką bo wymusił na mnie małżeństwo w twierdzy i stałam się częściom jego haremu... to dla mnie trudne ale opowiem jak to sie stało. Jabarkas podszedł do mnie gdy miałam kajdany tak jak codziennie, przytwierdzona do palu podczas postoju w podróży do twierdzy. Byłam w łachmanach bo nie pozwolili nam zmieniać ubrań i czułam sie wprost okropnie.
- Cześć jak masz na imie - Powiedział otwierając menzurke z wódką. było czuć od niego zapachem alkoholu i niedomycia który sprawiał że niemal odmlewałam
- Nie powiem ci ty łajdaku - krzyknełam i splunęłam w jego wielką zarośniętą twarz. od razu sie wkurzył
- ktoś ci pozwolił na takie zachowanie w moim towarzystwie??? - krzyknął - nie wiedziałaś że dziewczyny i dzieci głosu nie mają??? - przystanął jednak i zamilkł pacząc w moją twarz, na kturej malowało się nienawiśc połączona z determinacją. on był winny całego mojego cierpienia.
- tak sie składa że nikt mi nie pozwolił ale nie potrzebuje twojego pozwolenia bo nie masz prawa tak okrutnie traktować nas!!! - krzyknęłam i pokazałam ręką na uwiązane na postronku dziewczyny które mi przytaknęły
- no właśnie - powiedziała moja kolezanka marcysia, ale wtedy inny ork w wielkim zębatym hełmie swoją wielką ręką wziął jej głowe i walnoł o wielki pal
- stul sie s*ko nie lubie jak kobiety krzyczą!!! - splunoł jej w twarz a marcysia osuneła sie na ziemie z zakrwawioną twarzą i wpadła w cichy szloch. nie mogłam na to pozwolić
- jesteście dzikusami nikt cywilizowany nie traktuje tak kobiet. jakbym tylko nie była tu przytwierdzona i nie miała tych łańcuchów to... - Jabarkas w tym momencie wpadł w wielki śmiech razem z jego kompanią orków.
- to co byś zrobiła ślicznotko? dziewczyny nadaja sie tylko do jednego - wszyscy zaczeli sie śmiać a ja zmroziłam ich wzrokiem
- ale podobasz mi sie masz determinacje... nie jesteś taka sama jak one... czuje w tobie coś specjalnego. - powiedział Jabarkas pokazując na reszte związanych dziewczyn. Miał morze troche racji bo tylko ja stanełam do walki słownej a one siedziały cicho albo spały i były wyczerpane.
- a ty mi nie jesteś paskudny!!! - znowu wszyscy zaczeli sie śmiać a jabarkas zbliżył sie do mojej twarzy. z bliska odczułam jego cuchnący oddech a z jego paszczy z wielkimi kłami po bokach wysunoł sie jezyk i liznął mnie w policzek i do ucha.
- fuuuj!!! - krzyknełam odsuwając sie od niego strasznie szybko bo nie zniosłabym tego dużej
- zostawcie tą dziewczyne jest od teraz moja. nie ważcie sie do niej zbliżać bo inaczej was potraktuje jak tamtych - wskazał na powbijane głowy orków na kije obok. zabił ich rano gdy nie byli mu posuszni. zgraja orków rozeszła sie i zostaliśmy sami. on przyniusł sobie pieniek i siadnął przede mną wpratrując sie we mnie. ja odwracałam się od niego i nie odpowiadałam na jego zaczepki.
Od tej pory działo sie to wiele razy. Codziennie, gdy tylko robiliśmy postój on przynosił pienek i wpatrywał sie na mnie długie godziny uśmiechając sie a ja nie chciałam mu odpowiadać. potem kazał mnie przywiązać obok jego namiotu i rozłączyłam sie z resztą dziewczyn. z płaczem pozegnałyśmy sie.
- pa marcysia mam nadzieje, że nic złego ci nie zrobią - płakałam wtulając się w nią a ona trzęsła się od ryku
- abi nigdy cie nie zapomne. jestem pewna że poradzisz sobie bez nas bo jesteś taka silna i mądra. pa - rzekła i wróciła do reszty dziewczyn. zostałam od tej pory sama, a jedyną osobą, z którą mogłam zamienić slowo, był jabarkas. jednak ja nie robiłam tego. nie dałam sie i nie odezwałam sie do niego ani razu. Aż do tego dnia...
Dotarliśmy do twierdzy. był to wielki zamek na pustkowiu w wielkim kanionie. miał białe ściany i wieże po bokach, za nim wyłaniala sie wielka wieża walhalii gdzie ćwiczyli wojownicy i trzystopniowa gildia magów. naprzeciwko twierdzy znajdowała sie goblińska wioska z ratuszem z fontannami po bokach. ale woda w nich wcale nie była czysta bo orki nie dbały o higiene. byli dzikim ludem pustkowi i nie myśleli o takich rzeczach. wokół drogi do twierdzy uwiązane były wielkie czarne wilki wilczych jeźdzców którzy służyli dowódcy twierdzy jako oddziały bitewne. dziewczyny zostały sprzedane na targ niewolników ale pare z nich zostało wzietych do zamku przez orków. Wśród nich byłam też ja... wzięta przez jabarkasa. weszliśmy razem do sali wodza wioski
- witaj wielki crag hacku wodzu twierdzy Rockwallen! - jabarkas klęknoł na jedno kolano a crag hack wzniusł sie ze swojego tronu z wilczych skur i kości wielkich zwierząt.
- co przynosisz z wyprawy łupiewczej Jabarkasie? - zbliżył sie do nas, a ja ujrzałam że jest tak samo odpychający jak orkowie chociaż był człowiekiem. był wielkim mężczyzną z brudną twarzą zarośniętą brązowym włosiem i jego oddech cuchnął.
- wielki wodzu crag hacku przynoszę ze sobą niewolnice! zabiliśmy wszystkich mężczyzn z ich wioski więc nie są dla nas niebezpieczne. Są już dostarczone na targ niewolników ale mam prośbe chciałbym zatrzymać tą oto branke - po tych słowach wypchnął mnie przed siebie a ja znalazłam sie naprzeciwko crag hacka. był ode mnie 2 razy wiekszy i musiałam zarywać głowe w góre by spojrzeć w jego oczy. wytrzymałam jego spojrzenie. może jest wyrozumiały... może mi pomorze... w końcu jest człowiekiem jak ja... może ma serce... ale moje nadzieje spełzły na niczym.
- widze że niezła sztuka ci sie udała hehe - powiedział crag hack - okej możesz ją zatrzymać ale daj mi ją do zabawy jak ci sie znudzi. - z tymi słowami odszedł na swoj tron i dumnie na nim zasiadł. wiedziałam że wszysko przepadło. dziewczyny zostały sprzedane innym orkom a ja miałam wesele z jabarkasem w głównej hali ratusza. nie był to jednak wymarzony ślub... nie chcialam go. jak składałam przysiege to skrzyzowałam palce... nigdy nie wyjde za takiego małpiszona - przyzrzekłam sobie w myślach. Nie miałam białej sukni o nie... byłam w najgorszych rzeczach jakie miałam na sobie kiedykolwiek bo orkowie nie mają dobrej mody tylko same skórzane ubrania które nigdy nie są prane. byłam wściekła. na ślubie nikt nie chciał ze mną zatańczyc tylko wszyscy głośno krzyczeli i zalewali się piwem i wódką. nie wiedziałam dosłownie co ze sobą zrobić, myślałam, że nie ma dla mnie już żadnej nadziei. w wiosce było więcej ludzi ale nikt nie odpowiadał na me wolania, wszyscy byli za crag hackiem i popierali niewolnictwo.
- a teraz ślicznotko czas na główny gwuźdź programu - powiedział jabarkas i wzioł mie w pół. zataszczył mie do brudnego łoża na szczycie wieży w twierdzy i zdarł ze mnie ubranie. nie mogłam nic zrobić bo byłam słaba a on większy ode mnie bo miał 2 m. ostatnie co pamiętam to widok jego olbrzymich zielonych piersi pokrytych czarną szczecinom* miedzy ktore włożył moją głowe przyciskajac moje ciało do siebie. zemdlałam. ocknełam sie nad ranem. brutalnie wykorzystana, porzucona, zapomniana przez świat. poprzysięgłam zemste na całym ludzie orków. rządna krwi nigdy nie ustąpię z mojego celu. za tą hańbe krwi wymagam i krew otrzymam... wbijając miecz w truchło moich przeciwników i prześladowców. wstałam, owinęłam się kocem i krzyknełam wniebogłosy:
- nigdy tego nie podaruje! wszyscy popamiętacie, oprawcy i mordercy mojej rodziny! tu i teraz narodziła sie nowa legenda - wojowniczka abi! zrobie wszystko byście nie zapomnieli tego imienia. - i tak rozpoczeła sie moja historia zemsty... cdn.
* nie wiem jak to opisać ale jak mezczyzni są umiesnieni i rozrośnięci to oni mają też piersi tylko troche inaczej niz kobiety.. mam nadzieje ze wiadomo o co cho ;P
Jabarkas był wodzem odziału orków. brał udział w wielu bitwach i miał dużo ran po stoczonych bojach. Brutalnie brał wszysko, co tylko mu do rak wpadło nie wachając sie przed niczym i nie majac żadnych oporów przed niewybaczalnymi uczynkami. Żeby uzyskać ten stopień w siłach nieprzyjaciela który miał zabił poprzednich dowócdów odziału orków. Ale to normalka w szeregach Twierdzy... Oni nie są ludzmi, powtarzała moja matka wieczorami, gdy drżałyśmy przed nimi gasząc ogień. to istoty zmieszane z krwi demonicznej i człowieczej, umiłowane w przemocy i złu. to gorzej niż demony, bo nie są niewolne, one mogą robić co chcą nie podlegają mrocznemu władcy. wyrządzają więc wieczne cierpienie innym ludom, takim, z którego sie wywodzę, ludom żyjącym we wioskach na stepach Krewlodu. Był wielkim orkiem który śmierdział pirzmem i miał żółte przerażające oczy... wwiercające sie w mą dusze za każdym razem, gdy na mnie spojrzał. nosił pułodkryty pancerz i widać było jego zielone ciało obrosłe szczeciną z wieloma bliznami po licznych bojach.. na jego dłoniach miał żułte niedomyte paznokcie i był jednym słowem obleśny. Miał też długie, brązowe włosy ale łysy kawałek nad czołem. a jednak pewnego dnia musiałam zostać jego branką bo wymusił na mnie małżeństwo w twierdzy i stałam się częściom jego haremu... to dla mnie trudne ale opowiem jak to sie stało. Jabarkas podszedł do mnie gdy miałam kajdany tak jak codziennie, przytwierdzona do palu podczas postoju w podróży do twierdzy. Byłam w łachmanach bo nie pozwolili nam zmieniać ubrań i czułam sie wprost okropnie.
- Cześć jak masz na imie - Powiedział otwierając menzurke z wódką. było czuć od niego zapachem alkoholu i niedomycia który sprawiał że niemal odmlewałam
- Nie powiem ci ty łajdaku - krzyknełam i splunęłam w jego wielką zarośniętą twarz. od razu sie wkurzył
- ktoś ci pozwolił na takie zachowanie w moim towarzystwie??? - krzyknął - nie wiedziałaś że dziewczyny i dzieci głosu nie mają??? - przystanął jednak i zamilkł pacząc w moją twarz, na kturej malowało się nienawiśc połączona z determinacją. on był winny całego mojego cierpienia.
- tak sie składa że nikt mi nie pozwolił ale nie potrzebuje twojego pozwolenia bo nie masz prawa tak okrutnie traktować nas!!! - krzyknęłam i pokazałam ręką na uwiązane na postronku dziewczyny które mi przytaknęły
- no właśnie - powiedziała moja kolezanka marcysia, ale wtedy inny ork w wielkim zębatym hełmie swoją wielką ręką wziął jej głowe i walnoł o wielki pal
- stul sie s*ko nie lubie jak kobiety krzyczą!!! - splunoł jej w twarz a marcysia osuneła sie na ziemie z zakrwawioną twarzą i wpadła w cichy szloch. nie mogłam na to pozwolić
- jesteście dzikusami nikt cywilizowany nie traktuje tak kobiet. jakbym tylko nie była tu przytwierdzona i nie miała tych łańcuchów to... - Jabarkas w tym momencie wpadł w wielki śmiech razem z jego kompanią orków.
- to co byś zrobiła ślicznotko? dziewczyny nadaja sie tylko do jednego - wszyscy zaczeli sie śmiać a ja zmroziłam ich wzrokiem
- ale podobasz mi sie masz determinacje... nie jesteś taka sama jak one... czuje w tobie coś specjalnego. - powiedział Jabarkas pokazując na reszte związanych dziewczyn. Miał morze troche racji bo tylko ja stanełam do walki słownej a one siedziały cicho albo spały i były wyczerpane.
- a ty mi nie jesteś paskudny!!! - znowu wszyscy zaczeli sie śmiać a jabarkas zbliżył sie do mojej twarzy. z bliska odczułam jego cuchnący oddech a z jego paszczy z wielkimi kłami po bokach wysunoł sie jezyk i liznął mnie w policzek i do ucha.
- fuuuj!!! - krzyknełam odsuwając sie od niego strasznie szybko bo nie zniosłabym tego dużej
- zostawcie tą dziewczyne jest od teraz moja. nie ważcie sie do niej zbliżać bo inaczej was potraktuje jak tamtych - wskazał na powbijane głowy orków na kije obok. zabił ich rano gdy nie byli mu posuszni. zgraja orków rozeszła sie i zostaliśmy sami. on przyniusł sobie pieniek i siadnął przede mną wpratrując sie we mnie. ja odwracałam się od niego i nie odpowiadałam na jego zaczepki.
Od tej pory działo sie to wiele razy. Codziennie, gdy tylko robiliśmy postój on przynosił pienek i wpatrywał sie na mnie długie godziny uśmiechając sie a ja nie chciałam mu odpowiadać. potem kazał mnie przywiązać obok jego namiotu i rozłączyłam sie z resztą dziewczyn. z płaczem pozegnałyśmy sie.
- pa marcysia mam nadzieje, że nic złego ci nie zrobią - płakałam wtulając się w nią a ona trzęsła się od ryku
- abi nigdy cie nie zapomne. jestem pewna że poradzisz sobie bez nas bo jesteś taka silna i mądra. pa - rzekła i wróciła do reszty dziewczyn. zostałam od tej pory sama, a jedyną osobą, z którą mogłam zamienić slowo, był jabarkas. jednak ja nie robiłam tego. nie dałam sie i nie odezwałam sie do niego ani razu. Aż do tego dnia...
Dotarliśmy do twierdzy. był to wielki zamek na pustkowiu w wielkim kanionie. miał białe ściany i wieże po bokach, za nim wyłaniala sie wielka wieża walhalii gdzie ćwiczyli wojownicy i trzystopniowa gildia magów. naprzeciwko twierdzy znajdowała sie goblińska wioska z ratuszem z fontannami po bokach. ale woda w nich wcale nie była czysta bo orki nie dbały o higiene. byli dzikim ludem pustkowi i nie myśleli o takich rzeczach. wokół drogi do twierdzy uwiązane były wielkie czarne wilki wilczych jeźdzców którzy służyli dowódcy twierdzy jako oddziały bitewne. dziewczyny zostały sprzedane na targ niewolników ale pare z nich zostało wzietych do zamku przez orków. Wśród nich byłam też ja... wzięta przez jabarkasa. weszliśmy razem do sali wodza wioski
- witaj wielki crag hacku wodzu twierdzy Rockwallen! - jabarkas klęknoł na jedno kolano a crag hack wzniusł sie ze swojego tronu z wilczych skur i kości wielkich zwierząt.
- co przynosisz z wyprawy łupiewczej Jabarkasie? - zbliżył sie do nas, a ja ujrzałam że jest tak samo odpychający jak orkowie chociaż był człowiekiem. był wielkim mężczyzną z brudną twarzą zarośniętą brązowym włosiem i jego oddech cuchnął.
- wielki wodzu crag hacku przynoszę ze sobą niewolnice! zabiliśmy wszystkich mężczyzn z ich wioski więc nie są dla nas niebezpieczne. Są już dostarczone na targ niewolników ale mam prośbe chciałbym zatrzymać tą oto branke - po tych słowach wypchnął mnie przed siebie a ja znalazłam sie naprzeciwko crag hacka. był ode mnie 2 razy wiekszy i musiałam zarywać głowe w góre by spojrzeć w jego oczy. wytrzymałam jego spojrzenie. może jest wyrozumiały... może mi pomorze... w końcu jest człowiekiem jak ja... może ma serce... ale moje nadzieje spełzły na niczym.
- widze że niezła sztuka ci sie udała hehe - powiedział crag hack - okej możesz ją zatrzymać ale daj mi ją do zabawy jak ci sie znudzi. - z tymi słowami odszedł na swoj tron i dumnie na nim zasiadł. wiedziałam że wszysko przepadło. dziewczyny zostały sprzedane innym orkom a ja miałam wesele z jabarkasem w głównej hali ratusza. nie był to jednak wymarzony ślub... nie chcialam go. jak składałam przysiege to skrzyzowałam palce... nigdy nie wyjde za takiego małpiszona - przyzrzekłam sobie w myślach. Nie miałam białej sukni o nie... byłam w najgorszych rzeczach jakie miałam na sobie kiedykolwiek bo orkowie nie mają dobrej mody tylko same skórzane ubrania które nigdy nie są prane. byłam wściekła. na ślubie nikt nie chciał ze mną zatańczyc tylko wszyscy głośno krzyczeli i zalewali się piwem i wódką. nie wiedziałam dosłownie co ze sobą zrobić, myślałam, że nie ma dla mnie już żadnej nadziei. w wiosce było więcej ludzi ale nikt nie odpowiadał na me wolania, wszyscy byli za crag hackiem i popierali niewolnictwo.
- a teraz ślicznotko czas na główny gwuźdź programu - powiedział jabarkas i wzioł mie w pół. zataszczył mie do brudnego łoża na szczycie wieży w twierdzy i zdarł ze mnie ubranie. nie mogłam nic zrobić bo byłam słaba a on większy ode mnie bo miał 2 m. ostatnie co pamiętam to widok jego olbrzymich zielonych piersi pokrytych czarną szczecinom* miedzy ktore włożył moją głowe przyciskajac moje ciało do siebie. zemdlałam. ocknełam sie nad ranem. brutalnie wykorzystana, porzucona, zapomniana przez świat. poprzysięgłam zemste na całym ludzie orków. rządna krwi nigdy nie ustąpię z mojego celu. za tą hańbe krwi wymagam i krew otrzymam... wbijając miecz w truchło moich przeciwników i prześladowców. wstałam, owinęłam się kocem i krzyknełam wniebogłosy:
- nigdy tego nie podaruje! wszyscy popamiętacie, oprawcy i mordercy mojej rodziny! tu i teraz narodziła sie nowa legenda - wojowniczka abi! zrobie wszystko byście nie zapomnieli tego imienia. - i tak rozpoczeła sie moja historia zemsty... cdn.
* nie wiem jak to opisać ale jak mezczyzni są umiesnieni i rozrośnięci to oni mają też piersi tylko troche inaczej niz kobiety.. mam nadzieje ze wiadomo o co cho ;P
Subskrybuj:
Posty (Atom)