wtorek, 14 listopada 2017

Rozdział XXX - Wojowniczka walczy o chwałę

W oczach mieszkańców twierdzy pojawił się ognik walki a wojownicy którzy siedzieli otumanieni teraz popychali abi po plecach i życzyli jej wszystkiego dobrego a dziewczyny albo płakały i chciały przytrzymać ją za rękę albo jak były wojowniczkami to tez popychały jak chłopacy

- Pomścij swojego wielkiego ojca abi! - powiedział jakiś ork z łzami w oczach i założył jej sznurek z kłem na szyję

Sama abi była otumaniona i nie wiedziała do końca co się stało...

"Dlaczego sprawy przybrały taki obrót!?" zamknęła oczy i zobaczyła przed sobą twarz króla. zachciało jej się płakać... zaufała mu, uważała za najważniejszego sojusznika i wspólnie pokonała z nim crag hacka a teraz okazało się, że wszystko było tylko grą która miała na zawsze usunąć jego dziedzictwo z powierzchni ziemi

"Nie mogę się tak poddać" - pomyślała abi i zacisnęła pięść na swoim czakramie - "pokaże mu że z wojowniczką abi nie wolno zadzierać!"

ale co jeśli... jej śmierć była najlepszym wyjściem?

najbardziej było jej szkoda swoich przyjaciół bo gdy król ogłosił pojedynek to reni i reszta z cytadeli musieli za nim iść a u boku abi został tylko thane oris pati i dessa

- Abi... - powiedziała cicho pati i delikatnie złapała przyjaciółke za ręke - wszystko na pewno dobrze się skończy

- no nie wiem - abi przygryzła wargę i popatrzyła w ziemię. chodź tego nie widziała to wiedziała, że powoli zbliżają się do areny - na której czekało ją jej przeznaczenie... tłum po obu stronach się wzmagał i dziewczyna wiedziała że mieszkańcy zajmują miejsca wokół areny by widzieć z bliska całe widowisko

- nie ważne co się stanie nie możesz w siebie zwątpić abi - usłyszała ciepły głos dessy obok i popatrzyła w jego głębokie oczy orka a on położył jej rękę na ramieniu - jesteś najwspanialszą wojowniczką jaką znam i wiem że nigdy byś się nie poddała

- pamiętaj że ciągle jesteśmy z tobą - powiedział thane uśmiechając się delikatnie. abi z łzami w oczach oddała im wszystkim uśmiech i stanęła przed wejściem na arenę

- dziękuję wam za wszystko - powiedziała - a teraz pa idę walczyć na śmierć i życie - obróciła się i pobiegła chyłkiem w środek koloseum. przyjaciele przez chwilę stali patrząc za nią zwrokiem a thane wyciągnął bezwładnie rękę przed siebie a potem weszli po schodach na górę i usiedli na szczycie areny. z przeciwnej strony pomachała im nieśmiale paula

- Obywatele Rockwallen! - ryknął magicznie wzmocniony głos króla - za chwilę rozpocznie się pojedynek który tradycyjnie wyłoni przyszłego władcę rockwallen którym zostanę ja! - z trybun wokół wzniosło się "buuuu"

- Abi Hack! Abi Hack! Abi Hack! - ktoś zaczął skandować i nagle wszyscy orkowie i ludzie powstali i krzyczeli waląc rękami w barierki

- Ale ja jestem Abigail Knox! - wrzasnęła abi chociaż nikt jej nie usłyszał

- Abi! Abi! Abi!

- Wierzymy w ciebie Abi! - głos jakiejś orczycy

- Zabij go i zrób porządek z tymi jaszczurami! - rozwrzeszczały się jej dzieci

- Cisza! - ryknął król i wszyscy na początku dalej się darli ale po chwili ucichli bo w sumie się bali że ich pozabija

- Zgromadziliśmy się tu po to, byście wszyscy ujrzeli koniec waszej nikłej nadziei! Tu i teraz zakończę żywot ostatniej potomkini rodu Crag Hacka! Abi! Stawaj do walki! - krzyknął Tralossk wyzywająco i ustawił się w walecznej pozie

- Dlaczego to robisz!? Ja ci zaufałam! - krzyknęła abi a król tak jakby nie słyszał tych słów wystrzelił w jej stronę

"Nie... On naprawdę...! Muszę się bronić!" - w ułamku sekundy abi odparowała pierwszy cios i odbiła się do tyłu stawając na gardę

- Jesteś widocznie zbyt łatwowierna hehe - powiedział tralossk szczerząc swoje zęby i nagle wzbił się w powietrze lecąc szybko w stronę abi bo zrobił super wyskok

- Ale jeszcze kilka chwil temu... - próbowała abi ale musiała odbijać cios za ciosem i cały czas się cofała do ściany która się zbliżała...

- Byłaś moim narzędziem abi to wszystko - powiedział tralossk uśmiechając się szyderczo - bardzo łatwo było cię nabrać na miłe słówka i obietnicę zemsty każdego można tak obrobić jak ma się dobre podejście

- To nieprawda! - ryknęła abi i jej ciosy stały się odrobinę silniejsze

- Wierzysz we wzniosłe ideały, jednak one zasłaniają ci prawdziwą rzeczywistość! - Odpowiedział tralossk i podłożył jej ogon ale abi była na to przygotowana i podskoczyła

- hiyaa! - wykrzyknęła i uderzyła mieczem z całą siłą

- nono, uderzyłem w czuły punkt! - roześmiał się tralossk nagle wyjął sztylet którym wycelował w brzuch dziewczyny ale ona była szybsza i odbiła go swoim czakramem przy okazji raniąc delikatnie tralosska

- pierwsza krew! - krzyknął ktoś na trybunach i wszyscy nagle ucichli wpatrując się, kto dostał

- abi! pokaż mu gdzie raki zimują! - wykrzyknęła pati

- nie mogę ci tego odpuścić - wrzasnęła abi powstrzymując łzy bo wiedziała że musi być twarda. skończył się czas na gierki - czas na prawdziwy pojedynek

- obrażasz nie tylko mnie ale wszystkie dziewczyny które wierzyły w wyzwolenie! dzięki swojej determinacji i...

- miały tylko silnego lidera czyli ciebie! same były do kitu! - odkrzyknął król

- aaaarrrgggghhh!!! - zaryczała abi i teraz to jej ciosy napierały na osłaniającego się tralosska

- ojj widzę że odzywa się krew tatusia! - krzyknął tralossk siekąc na odlew

- sam do tego doprowadziłeś i teraz pożałujesz! - abi podskoczyła i zrobiła salto w powietrzu z krzykiem walki i pociągnęła króla za ogon ale ten nie wywalił się tylko potoczył pod nią i teraz on był za nią

- uchm! - abi zrobiła wyskok w bok i obróciła się na jednej nodze siekąc przed siebie a król odbił to swoją zbroją na ręke

- widzę że nie żartujesz - powiedział - ale czy naprawdę jesteś w stanie mnie zabić? - spytał i uśmiechnął się od ucha do ucha

"Czy potrafiłabym go zabić?" - pomyślała abi i natychmiast poczuła w sobie dwie ścierające się ze sobą siły za obydwoma opcjami

- a może użyjesz do tego magii? - zastanawiał się król odpierając cios za ciosem - przecież to głupota by nie używać tak silnej mocy podczas walki

- nie użyję magii by mieć przewagę! pokonam cię zwyczajnie tu i teraz - powiedziała abi, odczepiła swój czakram i wystrzeliła go w kolumnę, a on odbił się od niej, potem od barierki na trybunach i poszybował prosto w plecy jaszczuroczłeka ale ten podskoczył i czakram trafił prosto do ręki abi

- widzę że nieźle posługujesz się moimi technikami walki - powiedział tralossk i mrugnął do niej okiem

- nie to było moim celem! - krzyknęła abi i wymierzyła cios na skos czego król totalnie się nie spodziewał i znowu trysnęła krew a trybuny ucichły i wybuchły wiwatem. abi trochę się przeraziła i cofnęła do tyłu bo król miał przeciętą rękę aż do kości i krew leciała strumieniami

- haaaaaa!!! - zaryczał tralossk i wymierzył w nią cios a abi ledwo go uniknęła i tez dostała ale po udach a wszyscy wstrzymali oddech

- skończmy to! - powiedziała abi starając się nie krzyknąć z bólu

- ten pojedynek może mieć tylko jednego zwycięzcę! - odpowiedział tralossk i wyskoczył do niej a abi odbiła jego cios płazem i tralossk poleciał do tyłu i... potknął się o kamień wywalając się jak długi!

abi natychmiast do niego doskoczyła i przystawiła mu ostrze do gardła a tłum zamarł

- no cóż z tą ręką chyba już nie dam rady cię pokonać w uczciwej walce - powiedział jaszczurolud wzruszając ramionami na ziemi - utnij mi głowę i wznieś nad arenę

- śmierć! krew! walka! - rozległ się okrzyk gdzieś na trybunach i nagle wszyscy go podłapali

- Śmierć! Krew! Walka!

- Śmierć! Krew! Walka!

"Zabij!"

"Wygrała w uczciwym pojedynku! On cię zdradził! Zasługuje na to!"

"Podnieś rękę i tnij mieczem..."

"By sięgnąć po władzę!"

Abi stała w rozkroku nad broczącym krwią jaszczuroczłekiem i oparła jedną nogę o jego klatkę piersiową, podniosła jego miecz i rzuciła na bok a potem wzniosła głowę ponad trybuny. wiedziała co musi teraz zrobić by uratować całą sytuację - musiała przyjąć swoje dziedzictwo.

- Cisza! - krzyknęła i ze zdziwieniem zauważyła że jej wrzask rozniósł się po całej arenie a wszyscy umilkli.

- Wygrałam pojedynek i mój przeciwnik nie jest już zdolny do walki. Jest teraz na mojej łasce! - powiedziała a z góry rozległy się krzyki

- Dobij go!

- Nie! Za dużo krwi zostało już przelane! - wrzasnęła abi - Może crag hack zezwalał na takie rzeczy ale za moich czasów tak nie będzie! Przegrywając ze mną w pojedynku - wskazała na leżącego jaszczuroczłeka - stracił nie tylko swoją pozycję ale również honor wojownika! to dla niego wystarczająca kara! Na zawsze zapamięta, że pokonała go - wzniosła zamkniętą pięść w stronę słońca, wyprostowała się i krzyknęła

- Wojowniczka Abi!

z trybun rozległ się wiwat a z zamkniętych wcześniej drzwi wyszli znachorzy z noszami żeby wynieść ciało tralosska. król nie mógł utrzymać poważnej miny i szepnął z uśmiechem

- właśnie tego po tobie oczekiwałem abi.

dziewczyna obróciła się na moment i spojrzała na uśmiechniętego od ucha do ucha jaszczuroczłeka... i w tej chwili wszystko zrozumiała a powietrze wyleciało z jej ust nie pozostawiając żadnego tchu.

***

Zabandażowana abi jednym ruchem otworzyła drzwi do sali tronowej i ze zdziwieniem nie odnalazła tu ciała crag hacka a podłoga była idealnie czysta. wkroczyła do niej szybkim krokiem a za nią podążała pati dessa tina i paula. Thane razem z Oris udali się do ratusza by ostatecznie oczyścić wody w fontannach.

- Pozwoliliśmy sobie wynieść ciało na zewnątrz o pani. - powiedział ork który wcześniej dostarczał crag hackowi wiadomość

- Jak masz na imię? - zapytała abi szorstko idąc dalej w stronę tronu

- Grog, o pani - powiedział ork schylając głowę

- Po pierwsze, nie tytułuj mnie żadną panią jestem wojowniczka abi. - powiedziała abi obracając się na pięcie a on pokiwał energicznie głową - a po drugie zwołaj wszystkich dostępnych dowódców wojennych i wyślij roki do wszystkich którzy znajdują się na bitwie.

Całkowicie skołowany ork wykrzywił swoją twarz ze zdziwieniem, podążył zwrokiem w dół i odpowiedział

- ale pani ojciec stanowczo nakazał...

- teraz ja zostanę władczynią rockwallen i zajmę jego miejsce. - powiedziała stanowczo abi - a moje rozkazy są bezwzględne

- tak jest wojowniczko! - odpowiedział Grog salutując i opuścił salę. Abi odgarnęła jakieś kielichy i zbędne rzeczy z głównego stołu w komnacie i usiadła u jego szczytu

- to będzie bardzo długi dzień - powiedziała wydychając powietrze

- abi my byłyśmy tak samo zaskoczone jak ty... - zaczęła tina, ale abi uciszyła ją otwartym gestem dłoni

- jeszcze się rozmówię z tralosskiem ale najpierw czekają mnie ważniejsze sprawy. Musimy tylko powstrzymać tę wojenną machinę zanim będzie za późno - powiedziała a do komnaty wrócił jej przyboczniak z towarzystwem paru dowódców ale większość była na wojnie. abi rozpoznawała większość z nich bo widziała ich czasem jak jeszcze była niewolnicą ale teraz uderzyło w nią to jak mizernie wszyscy wyglądają. dawniej z płomieniami w oczach, wyprostowani i energiczni, teraz wszyscy się przygarbili i byli jacyś niemrawi

- mają szczęście że widzę ich z bliska pierwszy raz - powiedziała tina szeptem - inaczej ta piękna posadzka spłynęłaby krwią raz jeszcze...

- cisza! - powiedziała abi do koleżanek a one popatrzyły na nią z rozbawieniem

- stajesz się prawdziwą królową w 5 minut nie ma co - powiedziała tina uciekając zwrokiem na bok

- jak widzicie role się odwróciły. dawne niewolnice teraz okazały się wspaniałymi wojowniczkami które odmieniły porządek w twierdzy - powiedziała abi - ale chociaż wiem jakie grzechy popełnialiście dawniej wasza pozycja za moich rządów wcale nie musi się zmienić - mówiła wyraźnie i starała się zachować spokojny ton, a dziewczyny patrzyły na nią z podziwem. Wiedziały, że abi żyła pragnieniem zemsty, pamiętały też jak była wcześniej roztrzepana i nie mogłą utrzymać języka za zębami

- daję wam nowe bojowe zadanie które sprawdzi waszą lojalność córce waszego... wspaniałego wodza - dodała gorzko i zadrżały jej kąciki ust - udacie się na fronty by zakończyć wszelkie walki! - wodzowie byli tak samo zszokowani jak wysłannik wcześniej

- Ale... - powiedziała jakaś ciemna orczyca ale abi ją ubiegła

- Wiem, że Crag Hack nakazał pełen atak. Wiecie jednak w głębi że ta wojna jest przegrana! - powiedziała głośno - zatrzymajcie ten zbędny rozlew krwi i uratujcie rodziny swoich kompanów! ale jeśli się nie mylę, walki prawdopodobnie już wygasły - powiedziała cicho, ale szybko się ogarnęła

- przyprowadźcie też wszystkie swoje niewolnice do tego pokoju. będzie ich dotyczyć pierwszy dekret jaki wydam tuż po swojej konoracji

- ok - odpowiedzieli dowódcy i rozeszli się a po chwili weszły zniewolone dziewczyny

- abi!!! - krzyknęły te które ją rozpoznały - cała twierdza stoi na głowie! co tu się dzieje? - spytały

- uroczyście oświadczam, że od tej chwili jesteście całkowicie wolne! - krzyknęła abi

***

nastawał już wieczór gdy abi podeszła pod skrzętnie ustawiony stos na którym leżało ciało crag hacka. w miejscu, gdzie niegdyś ona miała umrzeć spalona na stosie, teraz spalone miało zostać ciało jej największego wroga a być może i ojca. Spojrzała na fontanny, teraz osuszone a potem na swoich przyjaciół wśród których siedział tralossk na wózku inwalidzkim z zabandażowaną ręką i patrzył w milczeniu na stos. Abi oraz oris weszły na wzniesienie przed nim

- czyń honory - powiedziała wojowniczka wręczając jej pochodnie. Dawna niewolnica crag hacka która przyczyniła się do jego śmierci teraz rzuciła rozpalony drąg od którego zajęło się jego cielsko. wszyscy w milczeniu patrzyli, jak materiał powoli zaczyna się palić, niektórzy płakali a inni patrzyli pustym zwrokiem

- poczekaj tu chwilkę w tych minutach ciszy ja muszę coś załatwić z tralosskiem - powiedziała abi a oris przytaknęła i dziewczyna zeskoczyła z podium

- nieźle to sobie wymyśliłeś - powiedziała abi zbliżając się do króla w swoim orszaku

- przepraszam za te wszystkie okrutne słowa - powiedział jaszczuroczłek uśmiechając się cierpko - ale chciałem byś dała podczas pojedynku z siebie wszystko. żebyś była przyparta do muru i byś pokazała nam wszystkim swoją legendę wojowniczki

- w porządku - powiedziała abi siadając obok niego i złapała za swoje kolana. wpatrzona w ogień zadała jeszcze jedno pytanie, które nurtowało ją od samego rana:

- czy naprawdę jestem córką crag hacka? - niemal wyszeptała, patrząc zmartwionym zwrokiem w twarz tralloska

- a któż to wie! - król machnął ręką i popatrzył na nią poważnymi oczami - ważne, że jesteś nią dla nich. Odkąd odkryliśmy tę tajemnicę zrozumiałem, że to po prostu owładnięci demonami zwyczajni ludzie którzy nadal, a zwłaszcza teraz gdy tyle trzeba tu naprawić potrzebują swojego bohatera... A ty nadajesz się na to wyśmienicie. - przerwał na chwilę, patrząc na wznoszące się w górę dymy - nie ważne czyją jesteś córką ważne są twoje czyny. Tylko od ciebie zależy czy będziesz kroczyć bestialską drogą swego poprzednika czy poprowadzisz ten umęczony lud ku świetlanej przyszłości...

- ok - odpowiedziała abi, odetchnęła i siedziała przy nim jeszcze chwilę, po czym wstała

- muszę iść gdy spalimy ciało będę miała pasowanie na liderkę twierdzy - powiedziała

- abi... pamiętaj że mogę być twoim największym sojusznikiem i na to liczę - powiedział poważnie tralossk - i na tym poprzestańmy. podczas walki nie dałem ci żadnych forów wygrałaś ze mną fair play - dokończył a abi uśmiechnęła się do niego

- wiem - powiedziała i odeszła w ciszy w stronę czekającej na nią oris. nadchodziły wielkie zmiany, których głównym źródłem miała być nowa przewodnicząca sił orków i ludzi ze stepów - wojowniczka abi.

cdn. w epologu: Wojowniczka zasiada na tronie

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz