- to już czas - powiedziała oris i dała sygnał jakiejś szamance która zaczęła szeptać z resztą. abi ze zdziwieniem zmróżyła oczy
- no co? - zapytała z rozbawieniem oris - mimo wszystko jestem dowódczynią twierdzy a teraz mam z tobą najlepszy kontakt więc naturalnie stałam się odpowiedzialna za ceremonię koronacyjną! - abi na te słowa zdawała się być wyraźnie zbita z pantałyku
- a jak wygląda taka ceremonia? - spytała ze zmróżonym zwrokiem - jak coś to jestem twarda przetrzymam wszystkie próby
- nie, nie! - zaśmiała się oris - jest całkiem zwyczajna... chociaż nigdy nie widziałam jej na oczy bo crag hack władał nami 40 lat i tylko najstarsze szamanki wiedzą co robić
nagle część świateł powoli wygasła i pochodniami zaznaczona była tylko droga do ratusza. powoli zabrzmiał samotny gąg... a potem drugi... trzeci...
- Obywatele Rockwallen! - rozległ się głos jakiejś starowiny który obejmował całe miasto - nowa przewodnicząca naszej twierdzy została wybrana. - dymy z ognia zdawały się krążyć wokół schodów jak duchy - Wojowniczko Abigail! Podejdź do mnie, by uzyskać namaszczenie naszych przodków
- dobra - powiedziała abi i zerwała się z miejsca. kilkoma susami znalazła się na dole i powoli poszła w stronę szamanki oglądając zaciekawione twarze wokół siebie. mężczyzn do kobiet było może 1/4 bo wszyscy prawie umarli na wojnie i najwięcej było jeśli chłopaków to takich młodszych
"Przynajmniej będę mieć mniej problemów bo żaden watażka nie zechce władzy dla siebie i nie zrobi rewolty" - pomyślała abi ale od razu przyłożyła rękę do ust "jezus serio zaczynam myśleć jak jakaś królowa" - pomyślała i pacnęła się w głowę rezolutnie. To była prawda że najstraszliwsi wojownicy których najtrudniej byłoby przekabacić na ścieżkę dobra umarli w walce z bracadą i siłami tralosska ale to nie znaczyło że musiała być taka cyniczna bo wiedziała że w sumie ich rodziny teraz czeka masakra i będzie miała pełne ręce roboty żeby wszystko było ok
- Wojowniczko Abigail - powiedziała starowina z głową wilka na głowie i szamańską laską i miała długie szare włosy żółte oczy i pomarszczoną twarz- Jestem Nerisa. Osunęłam się w cień podczas panowania crag hacka bo duchy szeptały mi że nie jest prawowitą osobą do bycia liderem orków i ludzi ze stepów. Gdy go wybierano to chciałam coś wskórać, ale moje plany spaliły na panewce. Lecz teraz powróciłam do Rockwallen bo kilka dni temu dostałam wizji w której ujrzałam ciebie - powiedziała
- to znaczy że... - szepnęła cicho abi
- to znaczy - powiedziała szamanka tym razem głośno tak, by usłyszała ją cała twierdza - że duchy zaakceptowały cię jako nową liderkę! Chwała Wojowniczce Abi poskramiaczce! - krzyknęła roztrzęsionym ale silnym tonem
- Chwała! - ryknęły orki i ludzie wokół
- Chwała! - krzyknęły dziewczyny. niektóre z nich stały w odosobnieniu bo dopiero co wyswobodziły się od swoich dawnych panów albo umarli na wojnie ale część z nich dalej była u boku swoich chłopaków bo w sumie przywykły do tego i niektórzy nie byli dla nich aż tacy źli a teraz jak byli odnarkotyzowani to już w ogóle
- Oto pierwsze namaszczenie! - powiedziała szamanka a bębny i gągi znów odezwały się. teraz ich głos narastał a płomienie tańcząc robiły klimatyczne cienie na całej abi i podwyższeniu. Szamanka zanurzyła rękę w czarze z jakimś płynem i potarła nim po obu policzkach abi
- to krew roka - powiedziała szeptem a abi rzeczywiście poczuła metaliczny zapach - a teraz odwróć się do swojego ludu
- ok - powiedziała abi i powoli popatrzyła z góry na zgromadzone twarze wpatrzone w nią z nadzieją. uśmiechnęła się ciepło do przyjaciół którzy machali jej z tłumu
- Powitajcie następczynie Crag Hacka! Abigail! - powiedzieli śpiewnie szamanowie i szamanki na bokach a Nerisa powoli włożyła na głowę abi dawny hełm crag hacka, teraz całkiem wyczyszczony i lśniący jak nowy
- Niech żyje wojowniczka abi! - rozległ się krzyk gdy korona osadziła się na jej głowie a potem balowanie trwało aż do samego rana
***
hełm z zakrzywionymi rogami i kłami sterczącymi po obu stronach do przodu. skórzane naramienniki z ćwiekami, skórzana ćwiekowana zbroja, nastawki zbrojowe na ręce, skórzana ćwiekowana spódniczka. skórzane, ciężkie buty oraz wielki miecz i dysk amazonek. Spod hełmu wypływa fala jasnych włosów o kolorze zboża, błyskają niebieskie oczy ze złotymi obwódkami. Bardzo gładka, o nieco dziwnym odcieniu skóra, wskazujące na nieludzkie dziedzictwo.
Wojowniczka Abi wkroczyła powoli do swojej nowej sali tronowej. zniknęły wszystkie rury dla dziewczyn, obelżywe kotary, stoliki i łoża z misami z winogronami. chodź tron pozostał taki sam, cała komnata całkowicie zmieniła swój wystrój i była dużo surowsza - nadal dominowały kolory brązowy czerwony i pomarańczowy, na ścianach nadal wisiały topory i poroża, ale tak naprawdę wszystko się zmieniło. na środku pojawił się gładki stół do planowania, pojawiło się więcej krzeseł a wszystkie okna zostały odkryte i otwarte
Krok.
Krok.
Krok.
Wojowniczka Abi stanęła na podwyższeniu naprzeciwko swojego nowego tronu. Pomacała okute skórą oparcia, przejechała ręką po wymaszczeniu z futra, teraz nowym i bardzo miękkim. spojrzała na niewielkie pochodnie po obu stronach tronu, na flagę twierdzy zwisającą na całą ścianę za nim...
obróciła się w stronę drzwi wejściowych, które teraz już zawsze miały być dla wszystkich otwarte...
i dawna niewolnica, a teraz pełna chwały zwyciężczyni, sprawiedliwa wojowniczka i odważna, twarda dziewczyna, liderka Rockwallen usiadła. Wtuliła się w futro, ułożyła się wygodnie i spojrzała w drzwi, przez które weszła właśnie Oris.
- Wspaniale - powiedziała z bananem na ustach - ten tron zdaje się być stworzony właśnie dla ciebie! - abi uśmiechnęła się do niej ciepło, zamknęła oczy i odetchnęła. Jako królowa miała teraz odpowiedzialność za wszystkich mieszkańców twierdzy - wszystkie dziewczyny, dawne niewolnice, samotne matki, opuszczone córki, aż wreszcie silni wojownicy, teraz coraz bardziej cierpiący od skutków odstawienia diabelskiej wody
- Pora rozpocząć moje panowanie - powiedziała głośno - mamy wiele pracy. Zbierz wszystkich naszych ludzi i przekaż im moje pierwsze rozkazy! Nie mamy ani chwili do stracenia!
- Tak jest, Abi! - Oris zasalutowała z uśmiechem i wybiegła z sali wiedząc, że teraz wszystko się zmieni... Dla twierdzy nadeszły nowe czasy - skąpane nie w krwi, a w pocie od pracy, bogate nie w niewolników, a w dobra, pogrążone nie w chaosie i piasku, a w słońcu i roślinach.
Ale to opowieść którą opowiemy innym razem.
***
A co stało się z resztą bohaterów?
Paula i Tina znalazły swoje miejsce u ramienia króla Tralosska. Stały się najsilniejszymi wojowniczkami bagiennego królestwa, czempionkami amazonek, które podróżowały po świecie, wykonując rozkazy jaszczurzego króla. Często wpadały do Abi w odwiedziny.
Reni przybyła do Twierdzy by zamieszkać w Ambasadzie Tatalii. Jej zadaniem stało się nadzorowanie kwitnącego pokoju i współpracy między obydwoma królestwami i codziennie widziały się z abi. Dodatkowo została czempionką amazonek której mało która mogła dorównać i szkoliła młode dziewczyny w twierdzy sztuki walki
Król Tralossk stał się najlepszym sojusznikiem królestwa Krewlodu i najczęstszym zagranicznym gościem w progach twierdzy
Marcysia ostatecznie wyszła za Alkina i stworzyli kochający dom. Przygarnęli wiele sierot wojennych z walki z crag hackiem ale też mieli swoją córeczkę Gosię
Dziewczyny takie jak Beti albo Ewka rozpierzchły się po całym świecie, znajdując szczęście, niektóre zakładając rodziny albo stając się najsilniejszymi wojowniczkami. Wiele z nich dołączyło do Abi, stając się jej strażniczkami i takimi jakby policjantkami
Suzan i Teri dorobiły się w dalekim świecie własnych heroicznych czynów
Julka przybyła do Twierdzy, by wspomóc Abi w odbudowie jej nowego państwa i dziewczyny się przeprosiły
Doris nadal nie znalazła chłopaka bo nie zmądrzała i nadal była nadęta
W Bracadzie ogólnie wszystko było po staremu bo dżiny żyły bardzo długo i tam prawie nic się nie zmieniało ale bardziej zaakceptowali jaszczuroczłeki jako rozumne
Thane pozostał u boku abi oficjalnie jako ambasador bracady ale bracada normalnie była wkurzona na abi i raczej nie gadała z nią
Pati i Dessa w końcu wzięli ślub, zamieszkali w pobliżu twierdzy i mają szczęśliwą rodzinę
Jabarkas powrócił do twierdzy, błagając Abi o wybaczenie i żałując za swoje czyny mówiąc że jego życie należy teraz do niej. Abi ostatecznie dała mu kredyt zaufania i stał się jednym z jej ludzi i teraz już w ogóle nie myślał o dziewczynach jak o rzeczach i nie śmierdział ani nie pił
Oris stała się jedną z najbardziej zaufanych przyboczniaczek Abi. Poznała ścieżki bycia szamanką i uczyła się pod okiem Nerisy
Abi wprowadziła różne usprawnienia w systemie twierdzy np. teraz niewolnictwo było zakazane i wszędzie była czysta woda a na targach nie obracały się obdarte dziewczyny tylko produkty spożywcze jak np pomidory ogórki i sery i zrobiła tak że wiele obywateli założyli np farmy albo szkolono drużyny łowców którzy wychodzili po zwierzynę. Zrobiła tartak i kopalnie miedzi i pracowali tam normalnie ludzie i orkowie więc nie robili już wypadów barbarzyńskich na inne wioski i rockwallen utrzymywało się samo. Woda w fontannach lśniła czystością a wokół twierdzy już pierwszej wiosny urosła trawa - zapewne przez brak diabelskiego grobowca pod spodem - a potem też pierwsze drzewa i kwiaty ogólnie wszystko wyglądało dużo lepiej...
I pewnego słonecznego dnia, kilka lat po obaleniu crag hacka, mała dziewczynka biegła z drewnianym kijem przez młody sad w miejscu, w którym abi niegdyś ćwiczyła walkę z dziewczynami
- haa! - krzyknęła swoim jeszcze piskliwym, ale też trochę głębokim głosem robiąc ruchy walki podpatrzone od starszych wojowniczek. z jej uśmiechniętych ust wystawały 2 kły, była trochę ciemnozielona i miała szpiczaste uszy i grube ciemne włosy i brązowe trochę głęboko osadzone oczy
- No no no... - usłyszała znajomy głos gdzieś z tyłu
- Czemu znowu mnie podglądasz!? - powiedziała obrażonym tonem i ze zrezygnowaniem opuściła kij patrząc na jaszczuroczłeczkę która była trochę starsza ale nie było po niej tego za bardzo widać bo zachowywała się prawie tak samo jak wcześniej
- Wiesz że dla ciebie jeszcze za wcześnie na ćwiczenia, a ja jestem nauczycielką w szkolę łuku i miecza - powiedziała udając nudny ton Reni - Ale jesteś całkiem niezła i jestem pewna że twoja mama byłaby z ciebie dumna... Jak chcesz to możemy do niej iść i zapytamy czy możesz zacząć chodzić na zajęcia od września - dodała bardziej energicznie i wyszczerzyła zęby
- naprawdę? - wykrzyknęła dziewczynka i zrobiła wielkie oczy - to super! chodźmy! - i pobiegła wybrukowaną białymi kamieniami ścieżką w dół a reni poszła za nią powoli w stronę twierdzy obserwując czyste niebo po którym latały roki
Rodziło się nowe pokolenie wojowniczek - nowe pokolenie, które musiało przygotować się na nowe, niespokojne czasy, które miały dopiero nadejść...
KONIEC

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz